
Współczesne świadectwa wydają się proste i oczywiste, ale ponad sto lat temu szkolne dokumenty wyglądały zupełnie inaczej. Nauczyciele oceniali nie tylko wiedzę, lecz także obyczaje, pilność a nawet staranność prowadzenia zeszytów. Co więcej, rodzice musieli regularnie potwierdzać podpisem, że zapoznali się z wynikami swoich dzieci.
Nauczyciele oceniali znacznie więcej niż naukę
Dzisiejsze świadectwo skupia się przede wszystkim na wynikach z przedmiotów i zachowaniu. Na przełomie XIX i XX wieku szkolne "zawiadomienia" zawierały jednak znacznie więcej informacji o uczniu.
Dokumenty te pełniły funkcję okresowych raportów dla rodziców. W szkołach miejskich Galicji wystawiano je nawet cztery razy w roku szkolnym – po dwa razy w każdym półroczu. Oprócz ocen uwzględniano frekwencję, zachowanie, pilność a nawet wygląd prac pisemnych.
Każde "zawiadomienie szkolne" trafiało do domu. Zadaniem rodzica lub opiekuna było zapoznanie się z treścią dokumentu i potwierdzenie tego własnym podpisem.
Regulamin szkolny z 1909 roku przewidywał nawet sytuacje, gdy nauczyciel nie ufał uczniowi. W takim przypadku dokument mógł zostać przekazany rodzicom oficjalną drogą.
Jak zapisano w przepisach: "Jeśli gospodarz klasy żywi pewne wątpliwości, czy można polecić dziecku, aby zawiadomienie szkolne okazało rodzicom lub ich zastępcom, wówczas może przesłać im zawiadomienie w drodze urzędowej".
Jedną z najbardziej interesujących rubryk były oceny dotyczące postawy ucznia. Pod koniec XIX wieku nauczyciele oceniali "obyczaje", czyli szeroko rozumiane zachowanie dziecka.
W 1909 roku termin ten zastąpiono słowem "zachowanie". Obowiązywała wtedy skala: chwalebne, zadowalające, odpowiednie, mniej odpowiednie oraz nieodpowiednie.
Kilkadziesiąt lat później pojawiło się określenie "sprawowanie się". W latach 30. XX wieku uczniowie mogli otrzymać ocenę bardzo dobrą, dobrą, na ogół dobrą, mniej odpowiednią lub naganną.
Pilność była równie ważna jak wiedza
Dawna szkoła przywiązywała ogromną wagę do systematyczności. Dlatego osobno oceniano pilność ucznia. Skala obejmowała pięć stopni: wytrwałą, zadowalającą, dostateczną, niejednostajną oraz małą. Nauczyciele sprawdzali więc nie tylko efekty pracy, ale również zaangażowanie i regularność wykonywania obowiązków.
Współczesnych uczniów może zaskoczyć jeszcze jedna rubryka. Na świadectwach znajdowała się ocena za "Porządek zewnętrzny ćwiczeń piśmiennych", później skrócona do "porządku zewnętrznego".
Brano pod uwagę estetykę i staranność prowadzenia zeszytów. Oceny obejmowały poziomy od "bardzo starannego" aż po "niedbały".
Oceny z przedmiotów określano mianem "postępu". Dotyczyły one między innymi języka polskiego, matematyki, fizyki, historii naturalnej, przyrody czy gimnastyki.
Skala była pięciostopniowa: bardzo dobry, dobry, dostateczny, mierny i niedostateczny. Choć nazwy części ocen różnią się od współczesnych, sama idea oceniania wiedzy pozostaje podobna.
O promocji decydowała konferencja nauczycielska
Najważniejsza informacja pojawiała się na końcu roku szkolnego. Dotyczyła tego, czy uczeń może przejść do kolejnej klasy.
Nie używano jednak dzisiejszego określenia "promocja". Zamiast tego wpisywano, że uczeń jest "uzdolniony do przejścia". Ostateczną decyzję podejmowała konferencja nauczycielska.
Jak przypominał galicyjski regulamin z 1909 roku:
"O tem, czy dziecko jest uzdolnione czy też nie do posunięcia do najbliższej klasy wyższej lub oddziału, rozstrzyga na końcu roku szkolnego konferencya nauczycielska".
Zobacz także
Źródło: polskieradio24.pl


