wychowanie syna
Umiejętność przyjmowania odmowy i szanowania granic innych warto rozwijać u dzieci już od najmłodszych lat. pexel.com

Chcemy wychować synów na mężczyzn, którzy szanują granice innych, potrafią przyjąć odmowę i zareagować, gdy ktoś obok robi coś niewłaściwego. Tyle że takich umiejętności nie da się przekazać nastolatkowi podczas jednej poważnej rozmowy. Dr Becky Kennedy przekonuje, że nauka zaczyna się znacznie wcześniej – choćby wtedy, gdy kilkuletni chłopiec bardzo czegoś chce, a rodzic mówi mu "nie".

REKLAMA

Rodzice małych chłopców raczej nie patrzą na awanturę o kolejną bajkę czy zabawkę w sklepie jak na lekcję, która może mieć znaczenie kilkanaście lat później. Dr Becky Kennedy, psycholożka kliniczna i założycielka Good Inside, proponuje jednak właśnie taką perspektywę.

W swoim najnowszym tekście dla Business Insidera pisze o tym, jak wychowywać chłopców, którzy w przyszłości będą potrafili szanować cudze granice i rozumieć zgodę. Punktem wyjścia były pytania, które zaczęła dostawać od rodziców po doniesieniach o zarzutach dotyczących napaści sek******ch na Uniwersytecie Cornella. Wielu z nich pytało wprost co zrobić, żeby mój syn nigdy nie zachował się w ten sposób?

Pozwól mu czegoś chcieć i tego nie dostać

Pierwsza rada Kennedy może wydawać się zaskakująca. Dziecko musi mieć okazję doświadczać sytuacji, w których bardzo czegoś chce, słyszy "nie". Rodzicom łatwo jest czasem ustąpić. Jeszcze jedna bajka, jeszcze pięć minut zabawy, jeszcze jeden cukierek. Szczególnie gdy wiemy, że odmowa skończy się płaczem albo awanturą. Bardzo łatwo jest wtedy ulec.

Tymczasem właśnie wtedy dziecko ćwiczy niezwykle ważną umiejętność radzenie sobie z frustracją wynikającą z tego, że nie może dostać tego, czego chce. Może być złe, rozczarowane i protestować, ale jednocześnie przekonuje się, że jest w stanie te emocje przeżyć.

Kennedy zwraca uwagę na jeszcze jeden mechanizm. Jeśli dziecko wielokrotnie doświadcza tego, że wystarczy długo nalegać, aby dorosły zmienił zdanie, może uczyć się, że odmowa niekoniecznie jest ostateczna.

"Nie powiedział nie" to za mało

Druga lekcja dotyczy zauważania innych ludzi. Dziecko może uczyć się odczytywania reakcji drugiej osoby podczas zupełnie zwyczajnych sytuacji. Kolega nagle przestaje się śmiać podczas przepychanek? Siostra milknie, kiedy zabawa staje się zbyt intensywna? Ktoś zabiera drugiemu dziecku zabawkę, tłumacząc, że przecież nie usłyszał odmowy?

To właśnie momenty, w których rodzic może zwrócić uwagę dziecka na zachowanie drugiej osoby. Kennedy podkreśla prostą zasadę, że cisza nie oznacza zgody.

Naucz go powiedzieć: "To nie jest w porządku"

Jest jeszcze jedna umiejętność, której trudno nauczyć dorastające już dziecko – sprzeciw wobec grupy. Kennedy podaje przykład chłopca, który widzi na placu zabaw grupę dzieci śmiejących się z kolegi. Sam zaczyna się śmiać, ale zauważa, że tamtemu jest przykro. Zaczyna się zastanawiać, co może zrobić następnym razem. Powiedzieć, żeby przestali, stwierdzić, że to nie jest zabawne, odejść razem z wyśmiewanym dzieckiem albo poprosić o pomoc dorosłego.

Warto nawet przećwiczyć z dzieckiem konkretne zdania. W sytuacji presji grupy dużo trudniej spontanicznie znaleźć właściwe słowa. Jeśli dziecko wcześniej ćwiczyło reagowanie, ma większą szansę sięgnąć po znany mu sposób działania.

Nie zawsze musi robić to, co wszyscy

Czwarta wskazówka może być niewygodna również dla rodziców, bo czasami to my sami namawiamy dzieci, żeby podporządkowały się grupie. Każdy z nas wypowiedział kiedyś na pewno zdania typu: "Wszyscy idą, dlaczego ty nie chcesz?" albo "Idź, będzie fajnie".

Kennedy zwraca uwagę, że jeśli przez całe dzieciństwo zachęcamy dziecko do robienia tego, co grupa, trudno oczekiwać, że jako nastolatek nagle bez problemu przeciwstawi się kolegom w sytuacji, w której stawka będzie znacznie wyższa. Dlatego czasem zamiast przekonywać syna, żeby zrobił to samo co wszyscy, warto zapytać, dlaczego chce postąpić inaczej. W ten sposób również ćwiczy niezależność od grupy.

Te lekcje zaczynają się na długo przed pierwszą randką

Kilkuletnie dzieci nie mierzą się oczywiście z sytuacjami dotyczącymi se***u, alkoholu czy imprez. Ale – jak zauważa Kennedy – już wtedy zdobywają umiejętności, które będą im potrzebne później.

Uczą się, co zrobić, kiedy czegoś bardzo chcą, ale słyszą odmowę. Jak zauważyć, że druga osoba czuje się niekomfortowo. Jak powiedzieć "stop", kiedy grupa robi coś niewłaściwego. I jak nie pójść za innymi tylko dlatego, że "wszyscy tak robią".

Rozmowa o zgodzie i granicach nie musi zaczynać się od niezręcznej pogadanki z nastolatkiem. Może zaczynać się wiele lat wcześniej. Ogromną rolę odgrywa tu rodzic, który nie zmienia "nie" w "tak" tylko po to, żeby zakończyć awanturę.

Źródło: Becky Kennedy, Business Insider; Good Inside.