
Wirus czy bakteria? To jedno z pierwszych pytań, które pojawia się, gdy dziecko zaczyna wysoko gorączkować. Odpowiedź ma ogromne znaczenie, bo od niej zależy m.in. to, czy potrzebny jest antybiotyk. Naukowcy opracowali metodę, która może rozstrzygnąć to w zaledwie kilkanaście minut.
Gorączka, osłabienie, płaczliwość. Dziecko ewidentnie jest chore, ale co właściwie mu dolega? W przypadku najmłodszych pacjentów lekarze nie zawsze mogą pozwolić sobie na czekanie. Szczególnie u niemowląt poniżej trzeciego miesiąca życia gorączka może oznaczać poważną infekcję, dlatego konieczne jest szybkie ustalenie jej przyczyny.
Problem polega na tym, że infekcja wirusowa i bakteryjna mogą początkowo dawać podobne objawy. Tymczasem sposób leczenia jest zupełnie inny. Przy infekcji bakteryjnej konieczne może być podanie antybiotyku. Przy wirusowej antybiotyk nie pomoże.
Wirus czy bakteria? Odpowiedź w kilkanaście minut
Naukowcy pracują nad rozwiązaniem, które może znacznie przyspieszyć postawienie diagnozy. Podczas Europejskiego Kongresu Medycyny Ratunkowej w Paryżu przedstawiono wyniki badania nowej metody pozwalającej odróżnić infekcję bakteryjną od wirusowej na podstawie próbki krwi.
Badacze pod kierownictwem dr. Tommaso Belliniego ze szpitala dziecięcego Giannina Gaslini Institute w Genui obserwowali 85 niemowląt poniżej 90. dnia życia. Wszystkie trafiły na izbę przyjęć z gorączką i wcześniej nie miały poważnych problemów zdrowotnych.
Naukowcy sprawdzali poziom dwóch białek znajdujących się na powierzchni białych krwinek. Pierwsze z nich, CD64, pojawia się w większej ilości w odpowiedzi organizmu na bakterie. Poziom drugiego, CD169, wzrasta przy infekcjach wirusowych.
Wyniki okazały się bardzo obiecujące. Metoda prawidłowo wskazała wszystkie 15 przypadków infekcji bakteryjnej, 44 przypadki infekcji wirusowej oraz 26 przypadków, w których u dzieci nie stwierdzono infekcji. Co równie istotne, na wynik nie trzeba było długo czekać. Był dostępny po około 15-20 minutach od pobrania krwi.
Zobacz także
Mniej antybiotyków "na wszelki wypadek"
Dlaczego to może być tak ważne? W przypadku bardzo małych dzieci lekarze muszą zachować szczególną ostrożność. Gorączka u niemowlęcia poniżej trzeciego miesiąca życia traktowana jest poważnie, ponieważ jego układ odpornościowy nie jest jeszcze w pełni rozwinięty.
Jednocześnie – jak podaje PAP – poważną infekcję bakteryjną ma jedynie około 15 proc. gorączkujących niemowląt. Ponieważ jednak na wyniki tradycyjnych badań trzeba czekać, antybiotyk bywa podawany zapobiegawczo, zanim lekarze otrzymają ostateczną odpowiedź.
Szybkie rozróżnienie infekcji mogłoby ograniczyć takie sytuacje. Antybiotyki nie działają na wirusy, a ich niepotrzebne stosowanie może powodować działania niepożądane i przyczynia się do narastającego problemu antybiotykooporności.
Na taki test w przychodni trzeba jeszcze poczekać
Choć wyniki brzmią imponująco, to dopiero początek. Badanie przeprowadzono na niewielkiej grupie 85 niemowląt, dlatego potrzebne są dalsze prace i potwierdzenie skuteczności metody na większej liczbie pacjentów.
Jest też przeszkoda praktyczna. Do uzyskania tak szybkiego wyniku naukowcy wykorzystali cytometrię przepływową. To metoda wymagająca specjalistycznego, kosztownego sprzętu oraz odpowiednio wyszkolonego personelu.
Badacze pracują już jednak nad wersją, którą można byłoby łatwiej i szerzej stosować w szpitalach. Jeśli kolejne badania potwierdzą dotychczasowe rezultaty, w przyszłości lekarz może znacznie szybciej otrzymać odpowiedź na kluczowe pytanie podczas choroby dziecka: wirus czy bakteria?
Źródło: Nauka w Polsce/PAP, Europejski Kongres Medycyny Ratunkowej




