
Nie chcieli mówić: "bo ja tak powiedziałam". Nie zamierzali zawstydzać dzieci za płacz, wymagać bezwzględnego posłuszeństwa ani karać ich za każdą złą ocenę. Millennialsi mieli wychowywać inaczej niż ich rodzice. Z większą czułością, świadomością emocji i szacunkiem do granic dziecka. Tylko gdzieś po drodze pojawiła się nowa pułapka – skoro nie chcemy krzywdzić dzieci, zaczynamy chronić je także przed tym, co wcale krzywdą nie jest. Przed frustracją, porażką czy nudą.
Wielu dzisiejszych rodziców pamięta dzieciństwo, w którym dorosły miał rację dlatego, że był dorosły. Płaczące dziecko słyszało, żeby przestało się mazać, złość była niegrzeczna, a sprzeciw oznaczał pyskowanie. Kiedy millennialsi sami zostali rodzicami, postanowili zrobić wiele rzeczy inaczej.
Zaczęliśmy czytać o emocjach, potrzebach i granicach. Przepraszamy dzieci, kiedy popełnimy błąd. Pytamy je o zdanie. Wiemy, że dziecko może się złościć i nadal zasługuje na szacunek. To ogromna i potrzebna zmiana. Problem zaczyna się wtedy, gdy akceptowanie emocji dziecka zaczynamy mylić z koniecznością usuwania wszystkiego, co wywołuje w nim nieprzyjemne emocje.
Nie chcemy, żeby dziecko cierpiało
Dziecko nie chce iść na trening, bo ostatnio trener zwrócił mu uwagę. Boi się samo zamówić jedzenie w restauracji. Zapomniało stroju na WF i błaga, żeby rodzic przywiózł go do szkoły. Przegrało w planszówkę i nie potrafi poradzić sobie ze złością.
Rodzicowi trudno na to patrzeć, dlatego naturalnym odruchem jest pomoc. Czasem jednak pomagamy tak bardzo, że usuwamy przeszkodę, zanim dziecko zdąży spróbować sobie z nią poradzić.
Psychologia zna zjawisko określane jako parental accommodation. Dotyczy ono sytuacji, w których rodzic zmienia swoje zachowanie lub funkcjonowanie rodziny, żeby zmniejszyć dyskomfort dziecka albo pozwolić mu uniknąć tego, co wywołuje lęk. Badania nad tym mechanizmem dotyczą przede wszystkim dzieci doświadczających zaburzeń lękowych, dlatego nie można ich wprost odnosić do każdej rodziny. Pokazują jednak ciekawy mechanizm. To, co daje dziecku ulgę w tej chwili, nie zawsze pomaga mu w dłuższej perspektywie.
Jeśli za każdym razem usuniemy źródło stresu, dziecko nie dostanie okazji, żeby przekonać się, że może się bać, denerwować albo frustrować, a mimo to sobie poradzić.
Zobacz także
Akceptacja emocji nie oznacza zgody na wszystko
To właśnie największa pułapka współczesnego rodzicielstwa. Nauczyliśmy się, że emocje dziecka trzeba akceptować, ale czasem zapominamy, że nie oznacza to spełniania każdego żądania, które pojawia się pod ich wpływem.
Można zaakceptować złość dziecka i nadal powiedzieć "nie". Można rozumieć rozczarowanie nastolatka i nie zmieniać swojej decyzji. Można współczuć dziecku, które zapomniało pracy domowej i nie ratować go za każdym razem. Najtrudniejsze może być pogodzenie się z tym, że nasze dziecko czasem będzie przez nas smutne, złe albo rozczarowane.
Pokolenie Alfa nie potrzebuje powrotu do starego wychowania
Łatwo byłoby teraz powiedzieć, że kiedyś dzieci były odporniejsze, bo nikt się z nimi tak nie "cackał". Tyle że rozwiązaniem nie jest powrót do wychowania, w którym emocje ignorowano, a posłuszeństwo było ważniejsze niż relacja.
Nie musimy wybierać między rodzicem, który mówi: "Przestań płakać, nic się nie stało", a takim, który natychmiast usuwa każdą przeszkodę.
Można powiedzieć dziecku, że widzimy jego strach i jesteśmy obok, ale jednocześnie wierzymy, że sobie poradzi. W ten sposób nie zostawiamy go samego z trudnymi emocjami, ale też nie odbieramy mu szansy na zmierzenie się z nimi.
Millennialsi zrobili dla rodzicielstwa coś bardzo ważnego. Zakwestionowali zasady, które przez lata uznawano za oczywiste, i pokazali, że dziecko zasługuje na szacunek, a jego emocje mają znaczenie. Nie trzeba tego odkręcać.
Raczej trzeba tylko zrobić kolejny krok i zrozumieć, że smutek dziecka nie zawsze oznacza, że rodzic zrobił coś źle. Złość nie musi oznaczać, że trzeba zmienić decyzję, a porażka nie zawsze wymaga natychmiastowego ratunku.
Naszym zadaniem nie jest wychowanie dzieci, które nigdy nie poczują się źle. Chodzi raczej o to, żeby kiedy poczują się źle, wiedziały, że potrafią sobie z tym poradzić.
Źródło: Pew Research Center, Journal of Anxiety Disorders




