strach przed oceną rodziców
Nieważne, ile mamy lat. Przy własnych rodzicach czasem znów czujemy się jak dzieci, które bardzo chcą zasłużyć na ich aprobatę. pexel.com

Możemy mieć własny dom, dzieci i od dawna żyć na własnych zasadach. A jednak wystarczy zapowiedź wizyty rodziców, by pojawiła się potrzeba pokazania się od jak najlepszej strony. Dlaczego ich ocena wciąż tak wiele dla nas znaczy?

REKLAMA

Nagle zależy nam, żeby było czyściej niż zwykle, dzieci miały porządek w pokojach, a sterta prania zniknęła z fotela. Oczywiście może chodzić po prostu o przygotowanie domu na przyjęcie gości. Psychologowie zwracają jednak uwagę, że czasem kryje się za tym coś jeszcze. Chodzi o potrzebę pokazania własnym rodzicom, że jako dorośli dobrze sobie radzimy.

Co mama pomyśli?

Możemy mieć własną rodzinę, pracę, mieszkanie i od dawna podejmować wszystkie decyzje samodzielnie. A jednak opinia mamy czy taty potrafi mieć dla nas zupełnie inne znaczenie niż zdanie znajomych.

To właśnie dlatego przed ich wizytą niektórzy z nas sprzątają trochę dokładniej, zastanawiają się, czy rodzice nie skomentują bałaganu albo zaczynają zwracać uwagę na rzeczy, które na co dzień zupełnie im nie przeszkadzają. Nie zawsze chodzi o sam porządek. Czasami bardziej o to, co ten porządek – albo jego brak – może w oczach rodziców o nas świadczyć.

Dom mówi o nas więcej, niż nam się wydaje

Na ciekawy mechanizm zwraca uwagę "Times of India", opisując badania psychologa Sama Goslinga i jego współpracowników. Wynika z nich, że osobista przestrzeń rzeczywiście dostarcza nam informacji, na podstawie których wyrabiamy sobie zdanie o drugim człowieku. Patrzymy na jego mieszkanie, przedmioty, sposób organizacji przestrzeni i (często zupełnie nieświadomie) wyciągamy wnioski dotyczące właściciela.

To może tłumaczyć, dlaczego przed wizytą rodziców zwykły bałagan zaczyna nabierać większego znaczenia. Nie chcemy, żeby mama zobaczyła nieposprzątaną kuchnię niekoniecznie dlatego, że wstydzimy się kilku kubków na blacie. Być może bardziej obawiamy się tego, co sobie pomyśli. Może to, że nie jesteśmy wystarczająco zorganizowani, że nie radzimy sobie z domem, z dorosłych życiem?

W psychologii jest pojęcie zwane zarządzania wrażeniem – czyli prób wpływania na to, jak postrzegają nas inni. Robimy to w wielu sytuacjach, często nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Wizyta rodziców może być jedną z nich.

Posprzątane mieszkanie staje się wtedy czymś więcej niż przygotowaniem domu na przyjęcie gości. Może być również sposobem na pokazanie – jestem dorosła, odpowiedzialna, mam swoje życie pod kontrolą.

Dlaczego właśnie opinia rodziców tak dużo dla nas znaczy?

Rodzice zajmują w naszym życiu szczególne miejsce także wtedy, kiedy sami dawno jesteśmy dorośli. To oni przez pierwsze lata oceniali nasze zachowanie, chwalili, zwracali uwagę, stawiali wymagania i uczyli życia.

Dlatego ich uwagi mogą trafiać w zupełnie inne miejsce niż komentarze pozostałych osób. Zdanie koleżanki o naszym mieszkaniu można wzruszeniem ramion zignorować. Natomiast słowa: "Ale tu bałagan!" wypowiedziane przez mamę ma dla nas zdecydowanie większe znaczenie. Szczególnie jeśli podobne komentarze znamy jeszcze z dzieciństwa.

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba sprzątająca przed przyjazdem rodziców ma z nimi trudną relację. Często po prostu zależy nam na ich opinii tak jak na innych. Problem może pojawić się wtedy, gdy przed spotkaniem odczuwamy silne napięcie albo mamy poczucie, że wszystko musi wyglądać idealnie, żeby uniknąć krytyki.

"Bo u nas zawsze tak było"

Jest jeszcze prostsze wyjaśnienie. Wiele zachowań związanych z prowadzeniem domu wynosimy z własnej rodziny. Jeśli w dzieciństwie przed wizytą gości odbywało się wielkie sprzątanie, bardzo możliwe, że podobny schemat powtórzymy później we własnym domu. Jeśli z kolei porządek był dla naszych rodziców ważny i często słyszeliśmy komentarze dotyczące bałaganu, możemy w dorosłym życiu szczególnie mocno zwracać na niego uwagę właśnie w ich obecności.

Co ciekawe, podobne mechanizmy nie dotyczą wyłącznie sprzątania. Przy rodzicach potrafimy tłumaczyć się ze swoich decyzji, choć wcale nie musimy tego robić, przejmować się ich opinią dotyczącą wychowania naszych dzieci albo zastanawiać się, co powiedzą na zmianę pracy, nowy samochód czy sposób, w jaki wydajemy własne pieniądze.

Dorosłość nie sprawia bowiem automatycznie, że przestaje nam zależeć na aprobacie osób, które były dla nas najważniejsze, kiedy dopiero uczyliśmy się oceniać samych siebie.

Czy naprawdę musimy przed nimi zdawać egzamin?

Warto więc czasem przyjrzeć się własnej reakcji. Czy sprzątam, bo chcę przyjąć rodziców w uporządkowanym domu? Czy dlatego, że sama lepiej się wtedy czuję? A może gdzieś z tyłu głowy pojawia się myśl jak zostanę osądzona, czy jestem wystarczająca?

Dom to miejsce, w którym są dzieci, praca, obowiązki i zwyczajne codzienne życie, nie zawsze wygląda jak mieszkanie przygotowane do zdjęcia. Kilka rzeczy pozostawionych na blacie czy zabawki na podłodze nie mówią przecież nic o tym, czy jesteśmy dobrymi rodzicami i czy radzimy sobie w dorosłym życiu.

Źródło: "Times of India", Psychology says panic-cleaning before parents visit may reveal more than a messy home: Why adults worry about judgement and family expectations”; badania Sama Goslinga i współpracowników przywołane w publikacji.