![Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/en/push-ups-exercise-fitness-workout-888024/] / [url=https://pixabay.com/en/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]](https://m.mamadu.pl/4e24207140e911406891f4eadffcdd36,1500,0,0,0.jpg)
„Wszyscy mi zawsze zazdrościli, mówili: Ty to masz fajną mamę, żeby moja była taka wyluzowana” – wspomina Monika, która dziś sama jest mamą dwóch córek i nie chce powielać wzoru matki, który wyniosła z domu.
REKLAMA
Jak budować relację z córką?
Dzieci nas w jakiś sposób odmładzają. Sprawiają, że budzi się w nas ukryte dziecko. Będą rodzicami, jako dorośli ponownie mamy prawo skakać po kałużach, turlać się po podłodze, rzucać jesienią kolorowymi liśćmi. I nikt nas nie weźmie za wariatów, raczej uśmiechnie się z pobłażaniem widząc jak bawimy się z naszym kilkuletnim dzieckiem.
Dzieci nas w jakiś sposób odmładzają. Sprawiają, że budzi się w nas ukryte dziecko. Będą rodzicami, jako dorośli ponownie mamy prawo skakać po kałużach, turlać się po podłodze, rzucać jesienią kolorowymi liśćmi. I nikt nas nie weźmie za wariatów, raczej uśmiechnie się z pobłażaniem widząc jak bawimy się z naszym kilkuletnim dzieckiem.
Bywają oczywiście rodzice, którzy bardzo na poważnie biorą swoją rolę do siebie, a wychowanie opierają głównie na wyznaczaniu zasad i pilnowaniu ich przestrzegania. Pewnie ani jedna, ani druga opcja nie jest do końca dobra, bo wiadomo nie od dziś, że grunt to znaleźć złoty środek. Tylko, gdzie on jest w przypadku mam nastolatek?
„Kiedy zaczęłam dojrzewać mama była cały czas przy mnie. Mówiła, żebym się nie martwiła rosnącymi piersiami, że jestem już kobietą, skoro mam miesiączkę. Pytała o chłopaków” – mówi Edyta, która na początku cieszyła się z zainteresowania, które okazywała jej mama. „Wcześniej niekoniecznie chciała iść z nami na sanki, czy spacer. Jak skończyłam swoje pierwsze naście lat, zaczęła być bliżej mnie.”
Mama koleżanka
Edyta i Monika się nie znają, ale ich historie i relacje z matkami są podobne. Mają mamy, które uwielbili wszyscy ich znajomi. „Dzięki temu, że mama wstawiała się za mną u taty mogłam chodzić na dyskoteki” – opowiada Monika, której koleżanki miały problem z uzyskaniem takiej zgody.
Mama koleżanka
Edyta i Monika się nie znają, ale ich historie i relacje z matkami są podobne. Mają mamy, które uwielbili wszyscy ich znajomi. „Dzięki temu, że mama wstawiała się za mną u taty mogłam chodzić na dyskoteki” – opowiada Monika, której koleżanki miały problem z uzyskaniem takiej zgody.
„Moje koleżanki, jak miały do mnie przyjść, pytały, czy będzie moja mama i cieszyły się na spotkanie z nią” – wspomina Edyta dodając, że jak były trochę starsze, to jej mama bez problemu częstowała dziewczyny papierosami oczywiście mówiąc, żeby nie wygadały się rodzicom. Powtarzała: „Ja w waszym wieku, też imprezowałam. Paliło się po kryjomu, chodziło na dyskoteki i umawiało z chłopakami”. „Koleżanki były zachwycone, a mi było wstyd. Chciałam, żeby moja mama dała nam spokój i pozwoliła posiedzieć bez jej towarzystwa. Ona jednak zawsze miała jakiś pretekst, a to chciała się pokazać w sukience, którą kupiła, a to spytać, czy buty będą pasować do torebki.”
Monika mówi, że do dziś jej koleżanki cieszą się na spotkanie z jej matki. „Mam takie poczucie, jakbym z nią cały czas rywalizowała o sympatię i uwagę moich znajomych. Nawet jej to kiedyś powiedziałam, ale ona się wtedy obraziła. Wiem, to toksyczne. Na studiach izolowałam przyjaciół od niej, robiłam wszystko, by nie mieli okazji jej poznać. Kiedy próbowałam tłumaczyć, że to nic fajnego mieć mamę kumpelę, każdy stukał się w głowę i mówił: Przesadzasz, każdy chciałby mieć taką matkę. Tylko, czy ja miałam mamę, czy kolejną koleżankę?”
Złoty środek?
Każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Kiedy córka wchodzi w często zbuntowany nastoletni okres, kiedy widzimy w niej trochę siebie, bywa, że trudno utrzymać mądrą relację. „Moja mama zaczęła mi mówić, jacy faceci jej się podobają. Opowiadała o swoich koleżankach. Nie chciałam tego słuchać i nie miałam ochoty jej się zwierzać” – mówi Edyta. Obie kobiety podkreślają toksyczność swoich relacji.
Złoty środek?
Każda mama chce dla swojego dziecka jak najlepiej. Kiedy córka wchodzi w często zbuntowany nastoletni okres, kiedy widzimy w niej trochę siebie, bywa, że trudno utrzymać mądrą relację. „Moja mama zaczęła mi mówić, jacy faceci jej się podobają. Opowiadała o swoich koleżankach. Nie chciałam tego słuchać i nie miałam ochoty jej się zwierzać” – mówi Edyta. Obie kobiety podkreślają toksyczność swoich relacji.
Znam jednak córki, które mówią o swoich matkach, że są ich największymi przyjaciółkami, a ich relacja jest dla nich skarbem. To matki, które pozostały w roli mamy w nastoletnim życiu swoich córek. „Wiedziałam, że mogę się jej zwierzyć, przyjść z każdym problemem. Dawała mi poczucie bezpieczeństwa. I wkurzała, kiedy nie pozwalała wyjść na randkę, albo kazał mi zmienić bluzkę lub zmyć makijaż.” – takie historie też słyszę i te różnią się znacznie od opisywanych przez Monikę i Edytę.
Gdzie jest złoty środek w budowaniu relacji z nastolatką? Na pewno nie leży on na drodze matki-kumpeli. Wchodzenie butami w życie córki bez jej wyraźnej zgody, poznawanie jej przyjaciół i pokazywanie, jaką świetną matką jestem – bo rozumiem młodzież, czuję się młodo i pamiętam, jak to było, gdy miałam tyle lat, to raczej kiepski pomysł.
Ważne granice
Należy pamiętać, że poczucie bezpieczeństwa dziecka, także tego nastoletniego budowane jest poprzez stawianie granic, które oczywiście u nastolatków rodzą bunt. Jednak tylko w ten sposób jesteśmy w stanie pokazać, że nam na nich zależy, że martwimy się, dbamy o dorastające córki.
Ważne granice
Należy pamiętać, że poczucie bezpieczeństwa dziecka, także tego nastoletniego budowane jest poprzez stawianie granic, które oczywiście u nastolatków rodzą bunt. Jednak tylko w ten sposób jesteśmy w stanie pokazać, że nam na nich zależy, że martwimy się, dbamy o dorastające córki.
I jeszcze jedno. Bycie mamą przyjaciółką to największy skarb dla dziecka. Byleby tylko tej przyjaźni nie sprowadzać do poziomu, zwierzeń obu stron. Dzieci nie muszą wiedzieć o naszych sekretach, problemach i rozterkach. Nasza niepewność budzi w nich lęki. Nie zwierzajmy się dzieciom, oszczędźmy im informacji, przekazywanych nawet w dobrej wierze. Twoja córka nie musi wiedzieć, że problemy, które ma z chłopakiem, ty masz też ze swoim mężem, a jej ojcem. Niby oczywiste, ale ta granica bywa czasami zachwiana.
„Żałuję, że moja mama mi się zwierzała, bo skoro ona miewała swoje problemy, to jak mogła mi pomóc? Mam do niej wielki żal, że nie potrafiła być po prostu mamą”, mówi dziś Monika.
