basen kryty
Poszła z drugoklasistami na basen jako pomoc dla nauczycielki. Miała ponad 2 promile. fot. Pixabay.com

Wyprawa drugoklasistów na basen miała być rutynowym szkolnym wyjściem. Sytuacja zrobiła się poważna, gdy nauczycielka wyczuła alkohol od jednej z matek pomagających przy opiece nad dziećmi. Policja stwierdziła u 35-latki 1,08 mg alkoholu w litrze wydychanego powietrza, co odpowiada ponad 2 promilom alkoholu we krwi.

REKLAMA

Pojechała z rodzicami na basen

Do zdarzenia doszło we wtorek, 22 września. Uczniowie drugiej klasy Szkoły Podstawowej nr 340 na warszawskim Ursynowie mieli tego dnia regularne zajęcia na pływalni przy ul. Wilczy Dół. W opiece nad grupą wychowawczyni mogła liczyć na pomoc dwóch rodziców. Jak wynika z ustaleń, osoby chętne do udziału w takich wyjściach zgłaszają się dobrowolnie.

Jedną z pomagających była 35-letnia matka ucznia tej klasy. W pewnym momencie nauczycielka poczuła od kobiety woń alkoholu. Nie zignorowała tego sygnału i od razu zawiadomiła policję.

Na miejsce przyjechali funkcjonariusze. Badanie wykazało, że kobieta znajdowała się pod wpływem alkoholu.

"Na miejsce przyjechała policja. Okazało się, że pani jest nietrzeźwa. Miała 1,08 mg na litr w wydychanym powietrzu, czyli ponad 2 promile alkoholu we krwi" – przekazała asp. sztab. Marta Haberska z mokotowskiej policji.

Sama sytuacja jest o tyle zaskakująca, że wcześniej zachowanie kobiety nie miało wskazywać na tak wysoki poziom alkoholu. Według nieoficjalnych ustaleń nie zataczała się, a jej sposób zachowania nie wzbudzał podejrzeń. Dopiero zapach alkoholu zwrócił uwagę nauczycielki.

Policja ustala, jaką rolę pełniła matka

35-latka nie została zatrzymana. Funkcjonariusze prowadzą jednak czynności, które mają wyjaśnić, jak dokładnie wyglądała jej rola podczas szkolnego wyjścia i czy jej obecność w takim stanie mogła stworzyć zagrożenie dla dzieci.

Formalnie za grupę odpowiadała nauczycielka, natomiast rodzice mieli ją wspierać w opiece nad uczniami. To, co dokładnie robiła 35-latka i w jakim zakresie uczestniczyła w sprawowaniu opieki, może mieć znaczenie dla dalszego postępowania.

"Trwają czynności w tej sprawie, przesłuchujemy świadków" – mówi asp. sztab. Marta Haberska.

Na tym etapie nie ma więc przesądzenia, czy kobieta usłyszy zarzuty. Policja musi najpierw ustalić wszystkie okoliczności zdarzenia.

Informacja o interwencji policji szybko dotarła do rodziców uczniów. Dla wielu z nich sytuacja była dużym zaskoczeniem.

"Jesteśmy zszokowani historią" – mówi "Super Expressowi" Robert Wojciechowski, przewodniczący Rady Rodziców.

Szczególnie trudna sytuacja ma dotyczyć dziecka 35-latki, które tego dnia również uczestniczyło w zajęciach. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, cała sytuacja była dużym szokiem także dla ojca dziecka.

Robert Wojciechowski zwraca uwagę, że po takim zdarzeniu warto spojrzeć szerzej na sytuację.

"Musimy patrzeć na to, kto pilnuje dzieci, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo. Trzeba jednak również zwrócić uwagę na to, co dzieje się w tej rodzinie i czy nie potrzebuje ona pomocy. Najbardziej szkoda mi dziecka, bo dla niego to ogromny szok. Policja przyjechała po jego mamę. Mam nadzieję, że krzywda dla niego będzie jak najmniejsza" – mówi Robert Wojciechowski.

Źródło: se.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl