uczennica idzie z plecakiem do szkoły jesienią
Kilka drobiazgów w plecaku ucznia może uratować go np. przed infekcją. fot. Canshotz/Pexels

Jesień ma to do siebie, że rano dziecko wychodzi z domu w kurtce, a po południu może wrócić z w krótkim rękawie, ale też z mokrymi butami, błotem na spodniach i plecakiem, który widział więcej, niż powinien. Przy dwóch synach szybko nauczyłam się, że szkolny plecak warto traktować trochę jak plecak ewakuacyjny. Oto, co warto włożyć dziecku jesienią do plecaka oprócz zeszytów i śniadaniówki.

REKLAMA

Nie chodzi oczywiście o to, żeby zapakować do niego pół domu, ale kilka drobiazgów może naprawdę ułatwić dziecku życie i przetrwanie dnia w szkole, bez ryzyka, że wieczorem dostanie kataru i gorączki.

1. Zapasowe skarpetki w woreczku strunowym

To mój jesienny numer jeden i rzecz, o której przypominam sobie szczególnie wtedy, gdy pada. Wystarczy jedna kałuża, mokra trawa albo niefortunne wejście do szkoły i dziecko może spędzić kilka godzin w wilgotnych skarpetkach. Przy moim starszym synu nie jest to nic niecodziennego. Para zapasowych skarpet schowana w woreczku strunowym zajmuje niewiele miejsca, a może uratować sytuację.

Woreczek jest ważny, ponieważ po zmianie mokre skarpetki można włożyć do niego i nie zamoczyć reszty zawartości plecaka. Woreczek może się też przydać w innych awaryjnych sytuacjach, a wtedy zwinięte skarpetki luzem w plecaku mogą spokojnie poczekać do popołudnia.

2. Chusteczki higieniczne i mała paczka chusteczek nawilżanych

Jesienią chusteczki w plecaku przydają się wyjątkowo często. Katar, ubrudzone ręce po zabawie na dworze, błoto na dłoniach albo plama po drugim śniadaniu to szkolna codzienność. Sucha paczka chusteczek zajmuje naprawdę mało miejsca, a małe opakowanie chusteczek nawilżanych może być pomocne przy większym zabrudzeniu albo kiedy dzieci np. będą na lekcji malowały farbami. Warto tylko przypomnieć dziecku, że mokre chusteczki powinny trafić do kosza, a nie do szkolnej toalety.

3. Mały worek na mokre lub brudne ubrania

Worek przydaje się nie tylko na strój na WF. Jesienią może posłużyć do schowania mokrej bluzy, zabrudzonej czapką albo ubrania, które ucierpiało podczas zabawy na boisku. Nie musi to być nic specjalnego. Wystarczy lekki worek materiałowy albo większy worek strunowy, który można złożyć i trzymać na dnie plecaka. Dzięki temu mokra rzecz nie będzie miała kontaktu z zeszytami, książkami i śniadaniówką.

4. Cienka bawełniana czapka

Cienka czapka zajmie w plecaku naprawdę niewiele miejsca, a jesienią może okazać się bardzo przydatna. Rano temperatury może tak nie odczuć, jeśli jedzie do szkoły autem lub komunikacją miejską, ale po kilku godzinach, zwłaszcza gdy wieje albo pada, dziecku może zrobić się zwyczajnie zimno.

Taka czapka przydaje się również po WF-ie, treningu albo dłuższym pobycie na dworze, kiedy dziecko jest rozgrzane, a potem wychodzi na chłodne powietrze. Wystarczy schować ją do bocznej kieszeni plecaka i przypomnieć dziecku, że naprawdę można jej użyć ;-)

5. Mała latarka albo odblaskowy element

Jesienią szybko robi się ciemno i warto pamiętać o tym także wtedy, gdy rano wszystko wygląda jeszcze zupełnie normalnie. Mała latarka może przydać się dziecku podczas powrotu ze szkoły, szczególnie jeśli część drogi prowadzi przez słabiej oświetlone miejsce. Jeszcze prostszym rozwiązaniem jest odblask przy plecaku albo kurtce. Nie zajmuje praktycznie miejsca, a sprawia, że dziecko jest lepiej widoczne po zmroku, co w najbliższych miesiącach będzie miało miejsce już koło 16:00.

Nie trzeba pakować dziecku całego domu

Jako mama dwóch chłopców wiem już, że dzieci potrafią wymyślić takie scenariusze, że człowiek po pewnym czasie przestaje się dziwić czemukolwiek. Jednego dnia potrzebne są suche skarpetki, drugiego worek na mokrą bluzę, a trzeciego okazuje się, że dziecko wróciło do domu po przepychance z kolegą w błotnej kałuży.

Nie chodzi jednak o to, żeby plecak zamienić w podręczną walizkę. Najlepiej wybrać kilka rzeczy, które rzeczywiście mogą przydać się konkretnemu naszemu dziecku (bo nie każde ma zadatki na komandosa jak moi synowie ;-)) i dopasować je do jego wieku oraz drogi do szkoły.

Warto też raz na jakiś czas zajrzeć do plecaka i sprawdzić, czy zapasowe skarpetki nadal są suche, chusteczki nie zniknęły, a czapka wciąż pasuje. Jesienią kilka takich drobiazgów może oszczędzić dziecku sporo dyskomfortu, a rodzicowi telefonu ze szkoły z pytaniem, czy może jednak przywieźć suche ubranie.