
Przed rozpoczęciem szkoły rodzice zwykle mają pełne ręce roboty: kupują zeszyty, kompletują przybory, przygotowują ubrania i sprawdzają plecak. W tym całym zamieszaniu łatwo zapomnieć o czymś, czego nie można kupić w żadnym sklepie. Podpowiadamy, co to takiego.
Wyprawka to nie wszystko
Koniec wakacji często wygląda podobnie w wielu domach. Lista zakupów, podpisywanie zeszytów, kompletowanie stroju na WF i sprawdzanie, czy niczego nie brakuje. To wszystko jest potrzebne, ale przygotowanie do szkoły nie kończy się na rzeczach, które można włożyć do plecaka. Dziecko potrzebuje również przygotowania emocjonalnego.
Nie oznacza to, że rodzic powinien przeprowadzać poważną rozmowę przy stole i wypytywać: "Czy boisz się szkoły?". Czasem wystarczy zwykła rozmowa podczas spaceru, kolacji albo wieczornego szykowania rzeczy na następny dzień.
Dorośli czasem mówią rzeczy, które mają zmobilizować dziecko, ale mogą przynieść odwrotny efekt. "Teraz to dopiero się zacznie", "w 4 klasie nie będzie już tak łatwo" czy "nauczyciel raczej nie będzie już taki pobłażliwy" mogą sprawić, że dziecko zacznie patrzeć na szkołę jak na coś, czego należy się bać.
Nie chodzi o udawanie, że każdy dzień będzie idealny. W szkole mogą zdarzyć się trudniejsze sytuacje, gorszy humor, konflikt z kolegą czy zadanie, które okaże się za trudne. Warto jednak mówić o tym spokojnie i bez budowania napięcia. Dziecko powinno wiedzieć, że szkoła jest nowym etapem, a nie karą.
Dobrze przygotować dziecko na to, że po wakacjach zmieni się codzienny rytm. Będzie trzeba wcześniej wstawać, chodzić na lekcje, pamiętać o obowiązkach i znaleźć czas na odpoczynek. Można powiedzieć: "Teraz zacznie się trochę inny czas. Będzie więcej obowiązków, ale znowu spotkasz kolegów, będziesz mieć swoje lekcje i wróci nasz szkolny rytm".
Taki komunikat jest prosty i prawdziwy. Nie obiecuje, że wszystko będzie łatwe, ale pokazuje dziecku, że zmiana nie musi oznaczać czegoś złego.
Zobacz także
Warto porozmawiać też o dobrych stronach
Rozmowa o szkole nie powinna koncentrować się wyłącznie na obowiązkach. Warto przypomnieć dziecku, co może być przyjemne. Może czeka na spotkanie z przyjacielem? Lubi konkretną lekcję? Cieszy się na przerwy, zajęcia sportowe, jakąś fajną wycieczkę albo wspólne spędzanie czasu z klasą?
Można zapytać: "Na co najbardziej czekasz?". To prosty sposób, żeby skierować uwagę dziecka również na pozytywne emocje związane z powrotem do szkoły.
Nie każde dziecko samo powie, że się stresuje. Jedno zacznie zadawać mnóstwo pytań, inne będzie bardziej marudne, a jeszcze inne może udawać, że temat szkoły w ogóle go nie interesuje. Dlatego warto dać mu przestrzeń do rozmowy. Można zapytać: "Jak myślisz, jak będzie pierwszego dnia?", "Co może być fajne?" albo "Czy jest coś, czym się trochę martwisz?".
Najważniejsze jest to, żeby nie oceniać odpowiedzi. Jeśli dziecko powie, że czegoś się boi, nie trzeba od razu odpowiadać: "Nie masz się czego bać". Zamiast mówić "przecież to nic takiego", lepiej powiedzieć: "Rozumiem, że możesz się tym martwić. Jeśli coś będzie trudne, porozmawiamy o tym".
Dziecko powinno wiedzieć, że zawsze może przyjść do rodzica i to chyba najważniejszy komunikat przed rozpoczęciem szkoły.




