
Kiedyś pandemia wydawała się oczywistym wytłumaczeniem coraz słabszych wyników uczniów. To jednak przeszłość. Najnowsze dane opisane przez "The Economist" pokazują, że 15-latkowie w wielu krajach radzą sobie coraz gorzej z czytaniem, matematyką i naukami ścisłymi.
Czy dzisiejsze nastolatki są mniej inteligentne niż ich rówieśnicy kilkanaście lat temu? Takiego wniosku z badań wyciągnąć nie można. Możemy jednak powiedzieć coś innego, co niestety również nie brzmi optymistycznie. Młodzi ludzie coraz gorzej radzą sobie z zadaniami sprawdzającymi podstawowe kompetencje.
"The Economist", którego tekst opisuje interia.pl, przyjrzał się wynikom międzynarodowych badań PISA. To organizowane przez OECD testy, podczas których sprawdzane są umiejętności 15-latków z różnych części świata. Jeśli spojrzymy nie na jeden rocznik, ale na dłuższy okres, widać wyraźny trend.
Dzisiejszy 15-latek radzi sobie jak 14-latek sprzed dekady
W 23 krajach OECD, które uczestniczyły we wszystkich edycjach PISA, średnie wyniki osiągnęły szczyt w 2012 roku. Później zaczęły już tylko spadać.
Jak obrazowo ujmuje to "The Economist", w matematyce i naukach ścisłych dzisiejsi 15-latkowie uzyskują wyniki, jakie mniej więcej dekadę temu osiągaliby uczniowie o rok młodsi. Jeszcze bardziej niepokoi liczba uczniów, którzy mają problemy jednocześnie w kilku dziedzinach.
Według danych opisanych przez tygodnik około 20 proc. 15-latków z państw OECD osiąga słabe wyniki równocześnie w czytaniu, matematyce i naukach ścisłych. W poprzednim porównaniu było to 16 proc.
Nie chodzi przy tym o rozwiązywanie wyjątkowo skomplikowanych równań czy analizowanie trudnej literatury. Uczniowie znajdujący się poniżej podstawowego poziomu kompetencji mogą mieć problem z wykorzystaniem wiedzy w zwykłych życiowych sytuacjach – choćby ze zrozumieniem prostego tekstu czy informacji znajdujących się na rachunku.
To nie zaczęło się podczas pandemii
Pierwszym podejrzanym wydaje się pandemia. Zamknięte szkoły, miesiące zdalnego nauczania i problemy z powrotem do normalnego trybu nauki rzeczywiście mocno odbiły się na edukacji.
Dane OECD pokazują jednak, że pomiędzy PISA 2018 a PISA 2022 średni wynik w krajach OECD spadł o niemal 15 punktów z matematyki i 10 punktów z czytania. Tak dużego spadku pomiędzy kolejnymi edycjami wcześniej nie obserwowano.
Tyle że jest jeden problem z obwinianiem wyłącznie pandemii. Wyniki z czytania i nauk ścisłych zaczęły pogarszać się jeszcze przed COVID-19. OECD wprost zaznacza, że pandemia może tłumaczyć jedynie część obserwowanego spadku. Musi więc istnieć coś jeszcze.
Zobacz także
Czy winne są telefony?
To pytanie nasuwa się niemal automatycznie. Andreas Schleicher, dyrektor OECD ds. edukacji i umiejętności, zwraca uwagę na zmianę sposobu, w jaki młodzi ludzie czytają. Coraz częściej pojawiają się tzw. "pośpieszni czytelnicy" – uczniowie szybko przebiegający wzrokiem przez tekst i popełniający później wiele błędów w odpowiedziach. Zdaniem Schleichera wszechobecność smartfonów i mediów społecznościowych może oznaczać, że młodzi mają mniej okazji do ćwiczenia czytania dłuższych i bardziej skomplikowanych treści.
Są też dane pokazujące związek między cyfrowymi rozpraszaczami a wynikami w nauce. Uczniowie, którzy deklarowali, że podczas lekcji matematyki rozpraszają ich inni uczniowie korzystający z urządzeń cyfrowych, uzyskiwali średnio o 15 punktów mniej niż ci, którzy praktycznie nie doświadczali takiego rozproszenia – także po uwzględnieniu różnic społeczno-ekonomicznych.
Nie oznacza to jednak prostego równania: smartfon = gorsze wyniki. OECD zauważa, że umiarkowane korzystanie z urządzeń w celach edukacyjnych może wiązać się z lepszymi rezultatami. Duże znaczenie ma więc nie tylko to, ile czasu dziecko spędza przed ekranem, ale co właściwie wtedy robi i czy urządzenie nie przeszkadza mu w skupieniu.
Dzieci coraz rzadziej czytają dla przyjemności
Tu pojawia się jeszcze jeden trop. Jak podaje "The Economist", odsetek amerykańskich dziewięciolatków deklarujących czytanie dla przyjemności spadł z niemal 60 proc. w latach 90. do 37 proc. obecnie.
To może mieć znaczenie daleko wykraczające poza lekcje języka. Czytanie ze zrozumieniem jest potrzebne właściwie wszędzie. Dziecko musi przecież najpierw zrozumieć treść zadania z matematyki, polecenie na biologii czy opis doświadczenia z fizyki. Jeśli ma problem z dłuższym tekstem i utrzymaniem uwagi, konsekwencje mogą pojawić się również w innych przedmiotach.
A jak na tym tle wypada Polska?
Niestety również u nas ostatnie wyniki PISA mocno spadły. W PISA 2022 polscy uczniowie uzyskali gorsze wyniki niż w 2018 roku we wszystkich trzech badanych obszarach: matematyce, czytaniu i naukach przyrodniczych. OECD zaznacza, że rezultaty należały do najniższych od początku udziału Polski w badaniu, a wcześniejsze wzrosty osiągnięte do około 2012 roku zostały w dużej mierze utracone.
Szczególnie duży był spadek w matematyce – Polska znalazła się wśród państw, w których pomiędzy 2018 a 2022 rokiem wynik obniżył się o co najmniej 25 punktów.
Badania nie mówią nam, że młodzi ludzie stają się mniej inteligentni. Pokazują natomiast coś, czego również nie powinniśmy lekceważyć – coraz większa część uczniów ma problemy z umiejętnościami, które jeszcze kilkanaście lat temu ich rówieśnicy opanowywali lepiej.
Czy to oznacza, że są im coraz mniej przydatne w życiu?
Źródło: interia.pl za "The Economist"; OECD – PISA.




