
Miały odciążyć uczniów i dać im więcej czasu po lekcjach. Po ponad dwóch latach od ograniczenia prac domowych Polacy nie są jednak przekonani do tej reformy. Najnowszy sondaż pokazuje, że jej przeciwników jest ponad dwa razy więcej niż zwolenników. Tymczasem od 1 września zasady dotyczące prac domowych zostały ponownie zmodyfikowane.
Prace domowe od dawna budzą emocje wśród rodziców, nauczycieli i samych uczniów. Jedni przekonują, że bez regularnego ćwiczenia w domu trudno utrwalić materiał. Inni zwracają uwagę, że po kilku godzinach spędzonych w szkole dzieci powinny mieć wreszcie czas na odpoczynek, sport, zainteresowania czy zwyczajną zabawę.
W kwietniu 2024 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało się ograniczyć zadawanie pisemnych i praktyczno-technicznych prac domowych w szkołach podstawowych. Teraz Polacy ocenili, co sądzą o tej zmianie.
Polacy nie chcą ograniczenia prac domowych?
W najnowszym badaniu Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna dla Wirtualnej Polski zapytano 1040 osób, czy popierają ograniczenia dotyczące zadawania prac domowych w szkołach podstawowych.
Wynik jest dość jednoznaczny. 49 proc. badanych nie popiera obecnych ograniczeń. 29 proc. odpowiedziało "zdecydowanie nie", a kolejnych 20 proc. – "raczej nie".
Zwolenników reformy jest znacznie mniej. Poparcie dla ograniczenia prac domowych zadeklarowało 21 proc. ankietowanych. Pozostałe 30 proc. wybrało odpowiedź "trudno powiedzieć".
To nie pierwszy sondaż pokazujący sceptyczne podejście Polaków do tej zmiany. W badaniu IBRiS przeprowadzonym dla PAP w czerwcu 2026 roku ograniczenie prac domowych negatywnie oceniło aż 68,2 proc. respondentów, a pozytywnie zaledwie 25,2 proc.
Prace domowe nie zostały całkowicie zlikwidowane
Wokół reformy narosło sporo nieporozumień. Wbrew temu, co czasem można usłyszeć, MEN nie wprowadziło całkowitego zakazu nauki czy pracy w domu.
W klasach I-III szkoły podstawowej nauczyciele nie zadają pisemnych i praktyczno-technicznych prac domowych. Wyjątkiem są ćwiczenia rozwijające motorykę małą.
W klasach IV-VIII pisemne prace domowe mogą być zadawane, ale ich wykonanie jest dobrowolne i nauczyciel nie może wystawić za nie tradycyjnej oceny. Ograniczenia nie dotyczą natomiast m.in. czytania lektur, nauki słówek, dat czy powtarzania materiału. W szkołach ponadpodstawowych zasady dotyczące obowiązkowych prac domowych nie zostały zmienione.
Zobacz także
Od września kolejne zmiany w pracach domowych
1 września 2026 roku weszły w życie kolejne przepisy. Nie przywracają one obowiązkowych pisemnych prac domowych w podstawówkach, ale doprecyzowują dotychczasowe zasady.
W klasach IV-VIII nauczyciel nadal może zadać pisemną pracę domową, której uczeń nie musi wykonać. Jeśli jednak zdecyduje się ją zrobić, nauczyciel ma obowiązek ją sprawdzić i przekazać uczniowi informację o tym, co zrobił dobrze i co wymaga poprawy.
Pojawiła się też istotna nowość. Regularne wykonywanie takich dobrowolnych pisemnych prac domowych może być podstawą do podwyższenia rocznej oceny klasyfikacyjnej. Nie stanie się tak jednak automatycznie. Szkoła musi wcześniej przewidzieć taką możliwość w swoich zasadach oceniania zapisanych w statucie. Jednocześnie w klasach IV-VIII nauczyciele nie mogą już zadawać do wykonania w domu prac praktyczno-technicznych.
Czy brak obowiązkowych prac domowych rzeczywiście szkodzi uczniom?
Choć społeczne poparcie dla reformy nie jest wysokie, jej dotychczasowa ocena nie jest całkowicie jednoznaczna.
Z analiz Instytutu Badań Edukacyjnych wynikało, że brak obowiązkowych prac domowych nie miał statystycznie istotnego wpływu na wyniki egzaminu ósmoklasisty. Ponad połowa nauczycieli i ponad 60 proc. dyrektorów uważało również, że po zmianach uczniowie mają więcej czasu na odpoczynek, zabawę i aktywność fizyczną.
52 proc. nauczycieli oceniło, że nowe przepisy zmniejszyły obciążenie dzieci obowiązkami edukacyjnymi. Dyrektorzy szkół wskazywali także na zmniejszenie stresu uczniów.
Wygląda więc na to, że spór o prace domowe szybko się nie skończy. Z jednej strony mamy rodziców, nauczycieli i część ekspertów obawiających się, że bez regularnego ćwiczenia dzieci będą gorzej utrwalały materiał. Z drugiej – argument, że kilka godzin lekcji dziennie nie powinno oznaczać kolejnych godzin spędzonych nad zeszytami po powrocie do domu.
Źródło: WP Kobieta, ibe.edu.pl




