
Adaptacja w przedszkolu często trwa znacznie dłużej niż kilka pierwszych tygodni uczęszczania do placówki. Dla wielu trzylatków to proces pełen emocji, tęsknoty i powrotów do punktu wyjścia po każdej chorobie. Rodzice coraz częściej mówią jednak, że w placówkach oczekuje się od dzieci przede wszystkim szybkiego dostosowania do zasad.
Przedszkole to tylko zasady i dostosowanie się do grupy?
Przedszkole – niezależnie od tego, czy jest to placówka publiczna, czy prywatna – może być dla dziecka miejscem najfajniejszym na świecie albo źródłem lęków i trudnych doświadczeń. Maluchy, które dopiero zaczynają swoją przygodę z przedszkolem, powinny mieć przestrzeń, by stopniowo oswoić się z nową rzeczywistością.
W praktyce zwykle wygląda to tak, że adaptacja prowadzona jest jedynie przez pierwsze tygodnie nowego roku szkolnego. Później dzieci często muszą z dnia na dzień po prostu się przestawić i przystosować.
Tymczasem w pierwszym roku chodzenia do przedszkola prawdziwa adaptacja trwa znacznie dłużej – często wiele miesięcy. Wynika to z dużych różnic rozwojowych u trzylatków. Na tym etapie naprawdę ogromna jest różnica między dzieckiem urodzonym w marcu a tym, które przyszło na świat w listopadzie. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że dzieci w pierwszym roku bycia przedszkolakiem bardzo często chorują. Każda dłuższa nieobecność w placówce sprawia, że po powrocie trzeba niejako zaczynać adaptację od nowa.
Niestety zarówno same placówki ze swoimi zasadami, jak i niektórzy nauczyciele (mimo kierunkowego wykształcenia) nie zawsze potrafią to zrozumieć i uszanować. Ostatnio przeczytałam na Threads wpis pewnej mamy o nicku @the_lifeinmyeyes.
Zobacz także
Dzieci potrzebują czasu na adaptację
Ta perspektywa – prawdopodobnie mamy przedszkolaka – pokazuje, że rodzicom małych dzieci naprawdę nie jest łatwo. Często przedszkola oczekują, że dziecko szybko dostosuje się do obowiązujących zasad: będzie posłuszne, spokojne i bezproblemowe. W tym wszystkim łatwo zapomnieć, że dzieci nie są maszynami.
Tęsknią, przeżywają trudne emocje i potrzebują czasu, by nauczyć się funkcjonować w nowym środowisku. Czasami rzeczywiście potrzebna jest pomoc specjalistów, jednak znacznie częściej dziecku najbardziej potrzebne są czas, uwaga i czułość ze strony opiekunów. Bywa też, że jedyną trudnością jest po prostu niedojrzałość emocjonalna – dziecko musi dopiero dorosnąć do rzeczywistości, z którą spotyka się w przedszkolu.
W placówkach obowiązują odgórnie ustalone zasady i jest to zrozumiałe. Bez pewnej dyscypliny nauczyciele nie byliby w stanie pracować z grupą dzieci, która często liczy nawet 25 osób. Wychowawca i nauczyciel wspomagający – bo najczęściej jest ich tylko dwoje – nie są w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb maluchów jednocześnie. Zdarza się jednak, że przepisy i reguły zaczynają być stawiane wyżej niż dobro i komfort dziecka.
Na końcu warto jednak pamiętać, że przedszkole ma być przede wszystkim miejscem bezpiecznym i wspierającym rozwój najmłodszych. Adaptacja nie kończy się po dwóch czy trzech tygodniach – dla wielu dzieci jest to długi proces, wymagający cierpliwości zarówno od rodziców, jak i od nauczycieli. Im więcej zrozumienia i empatii w tym czasie otrzymają maluchy, tym większa szansa, że przedszkole stanie się dla nich przestrzenią, do której będą wracać z radością, a nie z lękiem.
