nauczycielka patrzy w ekran smartfona
Nauczyciele będą mogli odbierać wiadomości w e-dzienniku tylko w czasie godzin swojej pracy. fot. Mikhail Nilov/Pexels

Od 1 września 2026 roku w e-dziennikach pojawi się ważna zmiana dotycząca kontaktu nauczycieli z rodzicami i uczniami. Wiadomości wysłane poza godzinami pracy pedagoga mają być dostarczane dopiero w czasie jego pracy, co ma pomóc ograniczyć zjawisko tzw. cyfrowej smyczy. Czy podobne zasady powinny obowiązywać także rodziców?

REKLAMA

E-dzienniki z blokadą wiadomości dla nauczycieli

Od najbliższego roku szkolnego 2026/2027 niektóre szkoły będą brały udział w pilotażowym programie Ministerstwa Edukacji Narodowej, w ramach którego przetestują rządowy eDziennik. To odpowiedź resortu edukacji na prośby rodziców o stworzenie bezpłatnego rozwiązania.

Komercyjne dzienniki elektroniczne są wprawdzie dostępne bez opłat w wersji komputerowej, jednak część funkcji w aplikacjach mobilnych jest dodatkowo płatna. W prośbach kierowanych do MEN pojawiał się argument, że skoro publiczna edukacja jest bezpłatna, rodzice i uczniowie powinni mieć również dostęp do darmowego e-dziennika.

Jak poinformował resort, jeśli aplikacja pomyślnie przejdzie pilotaż, od września 2027 roku będzie dostępna dla wszystkich szkół, nauczycieli i rodziców. Do tego czasu część szkół nadal będzie korzystała z takich aplikacji jak Librus czy Vulcan. W tych płatnych rozwiązaniach od 1 września 2026 roku również zajdą pewne zmiany.

Operatorzy podjęli decyzję o ograniczeniu powiadomień i wiadomości poza godzinami pracy nauczycieli. W nowym roku szkolnym pedagodzy będą mogli odbierać wiadomości od rodziców i uczniów wyłącznie w czasie swojej pracy. Wszystko za sprawą blokady, która ma ograniczyć zjawisko tzw. cyfrowej smyczy.

Chodzi o sytuację, w której nauczyciel pozostaje dostępny w e-dzienniku wieczorami, w nocy czy bardzo wcześnie rano. Takie oczekiwanie wykracza poza jego obowiązki i ustalony czas pracy, a jednocześnie sprawia, że granica między życiem zawodowym a prywatnym coraz bardziej się zaciera.

Dlaczego nie wprowadzić ograniczeń dla wszystkich?

O takie rozwiązanie walczył m.in. Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wiceprezeska ZNP Urszula Woźniak przyznała w rozmowie z Onetem, że taka opcja pojawi się już lada dzień.

"Od 1 września tego roku w dziennikach będą blokady. Rodzic będzie dostawał komunikat, że wysłał maila, ale zostanie on dostarczony do nauczyciela w godzinach jego pracy. To tak jak, kiedy robimy przelew bankowy w sobotę i dostajemy komunikat, że zostanie wykonany w dniu roboczym" – powiedziała Woźniak.

I dodała: "Dziś rodzic może pisać o godzinie 23:00, a nawet 2:00 w nocy do nauczyciela. Może to robić też dyrektor i wszyscy oczekują, że ten nauczyciel natychmiast odpowie, a jak nie odpowie, to go rozliczają. To jest absolutnie nie do przyjęcia".

Środowisko nauczycielskie z pewnością w dużej mierze odetchnie z ulgą, jeśli wiadomości od rodziców czy dyrekcji nie będą docierały do pedagogów późnym wieczorem. Z drugiej strony wielu nauczycieli właśnie wieczorami pracuje, przygotowując materiały na kolejny dzień. Czasami możliwość szybkiej wymiany informacji może być więc przydatna, np. gdy pojawią się nagłe wiadomości dotyczące lekcji.

Ogólnie rzecz biorąc, zmiana wydaje się jednak krokiem w dobrą stronę. Może pomóc nauczycielom zadbać o cyfrową higienę i zatrzymać trend, zgodnie z którym trzeba mieć stale otwarty e-dziennik i natychmiast reagować na każdą pojawiającą się tam informację. Dotyczy to zresztą nie tylko nauczycieli, ale również rodziców, którzy coraz częściej przyzwyczajają się do stałego monitorowania szkolnych komunikatów.

Zastanawiające jest tylko to, że opcja blokowania wiadomości poza godzinami pracy pedagoga nie rozwiązuje całego problemu. Być może podobne ograniczenia powinny dotyczyć również rodziców? Powiadomienia w e-dzienniku w ogóle nie powinny pojawiać się poza godzinami pracy placówki? Nauczyciel nie będzie otrzymywał wiadomości po swoich godzinach pracy, ale czy oznacza to, że rodzic również nie powinien dostawać komunikatów np. o 23:00?

Taka funkcja mogłaby być przydatna. Dzięki niej cyfrowa higiena nie byłaby wyłącznie obowiązkiem nauczycieli, ale zasadą dotyczącą wszystkich osób korzystających z e-dziennika. Być może właśnie tego potrzebujemy, żeby szkolne aplikacje przestały być kolejnym kanałem, który wymaga od nas nieustannej gotowości do reagowania.

Źródło: onet.pl