nauczycielka w klasie wprowadza dane do eDziennika
Nauczyciele nie chcą korzystać ze swojego sprzętu i podawać swoich danych urzędowych w eDzienniku. fot. jessica olivella/Pexels

Od września 2026 roku w wybranych szkołach ruszy pilotaż rządowego eDziennika, który ma być bezpłatną alternatywą dla płatnych platform. Jeśli testy zakończą się pomyślnie, od roku szkolnego 2027/2028 rozwiązanie ma być dostępne w całej Polsce. Nauczyciele już dziś wskazują jednak na problemy związane z prywatnym sprzętem, internetem i bezpieczeństwem danych.

REKLAMA

Bezpłatny eDziennik od września 2027

Od września 2026 roku w niektórych szkołach ruszy pilotażowy program, który sprawdzi, jak w praktyce nauczycielom i rodzicom korzysta się z rządowego eDziennika. Ministerstwo Edukacji Narodowej opracowało elektroniczny, darmowy eDziennik, z którego szkoły będą mogły korzystać bezpłatnie jako alternatywy dla płatnych, komercyjnych platform.

Jeśli aplikacja pomyślnie przejdzie pilotaż w tym roku szkolnym, MEN planuje udostępnić eDziennik wszystkim szkołom od roku szkolnego 2027/2028. Dla rodziców eDziennik ma być dostępny w aplikacji mObywatel na smartfonach oraz w wersji komputerowej – podobnie jak obecnie Vulcan czy Librus. Różnica polega na tym, że w rządowym eDzienniku wszystkie funkcje dostępne w wersji mobilnej mają być bezpłatne.

Już teraz, zanim jednak ruszył pilotaż, w środowisku nauczycielskim pojawiają się obawy dotyczące tego, jak w praktyce będzie wyglądało korzystanie z aplikacji.

Choć elektroniczne dzienniki w szkołach publicznych i prywatnych funkcjonują od lat, dotychczas nigdy nie były przez resort objęte obowiązkowym rozwiązaniem w systemie edukacji.

To szkoły indywidualnie decydowały, czy będą korzystać z komercyjnych e-dzienników, a rodzice mieli wybór: mogli korzystać z płatnej wersji mobilnej albo z darmowej wersji dostępnej na komputerze.

Teraz, kiedy eDziennik ma być dla rodziców bezpłatny, jeśli szkoła zdecyduje się na rządowe rozwiązanie, wiele placówek zapewne będzie zainteresowanych jego wdrożeniem.

Nauczyciele nie są zadowoleni

Najwięcej obaw związanych ze zmianami mają nauczyciele. Ich opinie pokazują, że już dziś, korzystając z płatnych wersji e-dzienników lub nie korzystając z nich wcale, muszą mierzyć się z różnymi problemami i wyzwaniami. To kwestie, które powinny zostać uregulowane, jeśli rząd chce odgórnie wprowadzać e-dziennik jako rozwiązanie powszechne.

W "Serwisie Samorządowym Polskiej Agencji Prasowej" opublikowano artykuł o pedagogach, którzy nie są zadowoleni z wprowadzenia takiego rozwiązania. Sam eDziennik nie rozwiąże bowiem wszystkich logistycznych problemów, które pojawiają się w związku z korzystaniem z elektronicznego dziennika.

"Nowy e-Dziennik ma posiadać dwuetapową weryfikację. Nauczyciel będzie musiał wykorzystywać swoje konto w mObywatelu, a następnie specjalny kod przyjdzie na prywatny telefon. A przecież my też mamy prawo do RODO i ochrony naszych danych" – mówiła serwisowi pani Joanna, nauczycielka w szkole podstawowej z klasami integracyjnymi.

Pan Jerzy, nauczyciel szkoły ponadpodstawowej dodaje: "Mam dużą obawę, że trzeba będzie korzystać z własnego sprzętu. Nie mam Wi-Fi w szkole, dlaczego zatem mam płacić moim prywatnym internetem, by móc zalogować się do służbowego e-Dziennika". O kwestiach problematycznych, o których MEN na razie nie mówi, wspomnieli także związkowcy.

"Niedopuszczalnym jest zmuszanie pracowników do używania osobistej, prywatnej tożsamości urzędowej w celu wykonywania codziennych obowiązków służbowych. Prawo pracy w tej sytuacji jest jednoznaczne, należy bezzwłocznie zakupić wszystkim uprawnionym do korzystania służbowo z e-Dziennika osobiste smartfony z dostępem do internetu" – czytamy w stanowisku nauczycielska "Solidarność".

A Związek Nauczycielstwa Polskiego dodaje: "W ocenie ZNP skuteczne podniesienie poziomu bezpieczeństwa wymaga przede wszystkim powszechnego wdrożenia silnych mechanizmów uwierzytelniania, w tym uwierzytelniania wieloskładnikowego, oraz zapewnienia nauczycielom odpowiedniego wyposażenia służbowego umożliwiającego korzystanie z takich rozwiązań. Nie można oczekiwać od pracowników oświaty, że będą wykorzystywać do realizacji obowiązków zawodowych prywatne urządzenia lub ponosić odpowiedzialność za bezpieczeństwo systemów bez zapewnienia im odpowiednich narzędzi".

To szkoły muszą wprowadzić zasady

Nauczyciele podkreślają, że mają dosyć też sytuacji, w których w pracy zawodowej w tak wielu kwestiach muszą korzystać z własnego sprzętu, udostępniać sobie prywatny internet, a nawet używać go na terenie placówki, i ponosić koszty eksploatacji własnych urządzeń. Wprowadzenie eDziennika może dodatkowo pokazać, że wiele szkół wciąż ma poważne braki organizacyjne i techniczne.

Nie jest oczywiście winą resortu, że poszczególne szkoły nie zapewniają pracownikom na przykład dostępu do Wi-Fi czy odpowiedniego sprzętu. To jednak problem, który powinien być rozwiązywany indywidualnie przez placówki, które nie zapewniają swoim pracownikom podstawowych narzędzi niezbędnych do pracy.

Samo wprowadzenie rządowego eDziennika nie wystarczy, jeśli nauczyciele nadal będą musieli korzystać z prywatnych telefonów, komputerów czy internetu. Dlatego przed powszechnym wdrożeniem eDziennika warto nie tylko sprawdzić, czy system działa, ale także zadbać o warunki, w jakich będą korzystać z niego nauczyciele.

Jeśli szkoły mają przejść na jedno rozwiązanie, powinny otrzymać również odpowiednie wyposażenie i jasne zasady dotyczące korzystania ze sprzętu prywatnego. Dopiero wtedy rządowy eDziennik będzie mógł rzeczywiście ułatwić pracę szkołom, zamiast przenosić kolejne obowiązki i koszty na nauczycieli.

Źródło: samorzad.pap.pl