
W sklepach sieci Biedronka pojawiły się winogrona o smaku i zapachu waty cukrowej, które natychmiast wzbudziły ogromne emocje oraz obawy rodziców. Wiele osób podejrzewa, że ten nietypowy owoc to sztuczny, nafaszerowany chemią twór lub niebezpieczna modyfikacja genetyczna. Prawda okazuje się jednak zupełnie inna.
Skąd wzięły się winogrona o smaku waty cukrowej?
Kiedy w dyskontach pojawiają się nowości żywnościowe, rodzice naturalnie zaczynają zadawać sobie pytania o ich skład i bezpieczeństwo. Tak było również w przypadku winogron "Cotton Candy", które wywołały falę skrajnych opinii w sieci.
Wiele osób od razu założyło, że mamy do czynienia ze sztucznymi aromatami lub jakimiś eksperymentami laboratoryjnymi. Okazuje się jednak, że za ten wyjątkowy profil smakowy odpowiada aż 12 lat cierpliwej pracy naukowców z kalifornijskiej firmy IFG.
Jak donoszą na swoim Facebooku Pomysłodawcy, bazą do stworzenia tej niezwykłej odmiany była tradycyjna odmiana Concord, która charakteryzowała się pięknym zapachem, ale miała też wady w postaci pestek i miękkiej struktury. Badacze przeprowadzili miliony ręcznych zapyleń i przeanalizowali ponad 100 tysięcy roślin, aby połączyć idealny smak z chrupiącą konsystencją.
"Sekret ich niezwykłego profilu smakowego leży również w nieco wyższej słodyczy sięgającej 19-20° w skali Brix, bardzo niskiej kwasowości oraz naturalnie występujących nutach wanilii oraz karmelu" – piszą Pomysłodawcy.
Zobacz także

Odmiana zyskała patent
Odmiana została oficjalnie opatentowana w 2010 roku pod nazwą IFG Seven, co oznacza, że nie każdy rolnik może ją swobodnie uprawiać. Prawa do niej posiadają wyłącznie wyselekcjonowane plantacje na całym świecie, które wykupiły specjalne licencje. Dzięki uprawom w różnych zakątkach globu, takich jak Hiszpania, Włochy czy Chile, owoce te mogą trafiać do sklepów przez długi czas.
Cała ta sytuacja pokazuje, jak bardzo nieufnie podchodzimy do nowości żywnościowych, co w przypadku rodziców jest w pełni zrozumiałym odruchem. Cieszy jednak fakt, że za tym smakiem nie stoi żadna ukryta "chemia" ani GMO, tylko tradycyjne, choć niezwykle zaawansowane krzyżowanie roślin.
To świetny dowód na to, że natura połączona z mądrą wiedzą ludzką, potrafi zaskoczyć.
Źródło: facebook.com




