mały brudny chłopiec na huśtawce na placu zabaw
Brudne dziecko po placu zabaw to inwestycja w jego odporność. fot. aaron bushue/Pexels

Brudne ubrania, ziemia na kolanach i dłonie całe w błocie często wywołują u rodziców złość. Tymczasem pediatra prof. Wojciech Feleszko przekonuje, że kontakt dziecka z naturą i ziemią może mieć ważne znaczenie dla odporności. Dlaczego brud po zabawie może być powodem do radości?

REKLAMA

Dla rodziców brudne dziecko to dyskomfort

Wśród współczesnych rodziców często można spotkać się z postawą, że kiedy dziecko nie współpracuje, nie spełnia określonych oczekiwań albo jego zachowanie wykracza poza przyjęte "normy", rodzice zaczynają się denerwować. Mowa tu nawet o takiej prostej sytuacji jak kilkulatek, który z placu zabaw wraca ubrudzony od stóp do głów.

Kto z nas nigdy nie zezłościł się, gdy dziecko wróciło z placu zabaw całe pobrudzone, z rozerwanymi spodniami i brudem za paznokciami? Zwykle w takich chwilach z rezygnacją przyjmujemy fakt, że trzeba dziecko umyć od stóp do głów, zacerować rajstopki albo, niestety, wyrzucić kolejne ubranko.

Jesteśmy wychowani w ogromnym szacunku do pieniędzy i dóbr materialnych. Nic więc dziwnego, że pojawiają się w nas złość czy inne silne emocje, kiedy dziecko wraca do domu w mocno zabrudzonym lub zniszczonym ubraniu. Tymczasem pediatrzy podkreślają, że rodzice nie powinni denerwować się tym, że dzieci się brudzą. Co ciekawe, eksperci zaznaczają, że właściwie powinniśmy się z tego cieszyć.

Prof. Wojciech Feleszko, pediatra, który w mediach społecznościowych regularnie opowiada rodzicom o problemach zdrowotnych i rozwojowych dzieci, w jednym z ostatnich filmów również zwrócił uwagę na tę kwestię.

"Twoje dziecko wróciło z przedszkola ubrudzone, całe w błocie? To mam dla ciebie bardzo dobrą wiadomość. To świetnie!" – zaczyna jedno z najnowszych nagrań lekarz. W dalszej części wypowiedzi powołuje się na badania z Finlandii, które pokazały, że dzieci, które przez cztery tygodnie bawiły się na zewnętrznym placu zabaw z naturalną glebą, miały lepszą odporność niż ich rówieśnicy, którzy nie bawili się na świeżym powietrzu w otoczeniu natury.

Brud to gwarancja odporności

Dużą rolę odgrywał właśnie ten brud, na który tak często narzekają rodzice. W glebie znajdują się bowiem mikroorganizmy, które poprzez kontakt z organizmem dziecka mogą wpływać na funkcjonowanie i rozwój układu odpornościowego.

Lekarz zauważa, że takie naturalne otoczenie może działać na zdrowie dzieci korzystniej niż sterylna przestrzeń czy nawet plac zabaw ze sztuczną nawierzchnią. Prof. Feleszko podkreśla, że higiena jest niezbędna zarówno dzieciom, jak i dorosłym, ale "pamiętajmy też, że kontakt z naturą, w szczególności z ziemią, jest niezwykle korzystny dla funkcjonowania układu odpornościowego".

To pokazuje, że czasami nasza złość czy rezygnacja z powodu brudu za paznokciami albo zniszczonych ubrań nie jest konieczna. Jeśli potraktujemy taki stan rzeczy jako element dzieciństwa, a nawet pewnego rodzaju inwestycję w zdrowie i odporność dziecka, być może nagle okaże się, że brud przestanie być dla nas aż takim problemem.

Reagujemy przecież często w sposób, którego sami nauczyliśmy się w dzieciństwie. Przez lata słyszeliśmy od rodziców, że jesteśmy brudni, że trzeba uważać na ubrania, że ich niszczenie oznacza brak szacunku albo że dziecko powinno wracać do domu czyste. Nic dziwnego, że te przekazy zostały w nas na długo.

Może więc warto czasem spojrzeć na brud z zupełnie innej perspektywy. Jeśli dziecko wraca z podwórka z ziemią na kolanach, plamami na koszulce i brudnymi rękami, być może zamiast kolejny raz pytać: "Jak ty wyglądasz?", warto pomyśleć: "Dobrze, że się bawiłeś". Ubrania można wyprać, kolana umyć, a dziurę w spodniach zaszyć. Dzieciństwa natomiast nie da się wyprać ani naprawić – i właśnie dlatego czasem warto pozwolić dzieciom po prostu się ubrudzić.