mama z córką w markecie na zakupach
Na zakupach ubraniowych doskonale widać różnice między fasonami dla chłopców i dziewczynek. fot. Gustavo Fring/Pexels

Ubrania dla dziewczynek i chłopców różnią się nie tylko kolorami i fasonami. Coraz częściej widać, że dziewczęce modele są bardziej dopasowane, krótsze i inspirowane modą dla dorosłych kobiet. Czy dziecięca moda nie za szybko zaczyna traktować małe dziewczynki jak miniaturowe dorosłe? To niesmaczne i niepokojące.

REKLAMA

Ubranka dziecięce w sklepie to oddzielna historia

Czy wy też macie poczucie, że w handlu dziewczynki i chłopcy nie są równo traktowani? Jako mama dwóch chłopców pierwszy raz zauważyłam to w sklepach takich jak Pepco czy KiK, choć oczywiście problem nie dotyczy wyłącznie tych sieci. Wybór ubrań dla dziewczynek i chłopców potrafi być zaskakująco różny.

Dla dziewczynek wieszaków z sukienkami, bluzkami czy T-shirtami może być kilka, podczas gdy dla chłopców w tym samym sklepie zostaje jeden. To oczywiście tylko bardzo jaskrawy przykład. Nie chodzi jednak wyłącznie o liczbę produktów. Mam wrażenie, że rodzice dziewczynek od pierwszych miesięcy życia dziecka są znacznie mocniej wciągani w konsumpcję i przekonywani, że dziewczynka potrzebuje zdecydowanie większej liczby ubrań, dodatków i "specjalnych" modeli.

Dotychczas były to przede wszystkim moje prywatne obserwacje, choć czasami znajome w rozmowach potwierdzały, że mają podobne spostrzeżenia.

Ostatnio trafiłam jednak na film na Instagramie, który pokazał mi, że problem może być znacznie szerszy. Jedna z mam, na przykładzie krótkich spodenek, zwróciła uwagę na coś więcej niż tylko różnicę w ilości asortymentu. Chodzi również o to, w jaki sposób projektuje się ubrania dla dzieci i jak wcześnie zaczynamy różnicować wygląd dziewczynek i chłopców, wprowadzając do dziecięcej mody elementy kojarzone z dorosłą kobiecością.

Krótsze i bardziej odsłaniające spodenki dla malucha

Na nagraniu opublikowanym na profilu Hack or Wack with D n Kat autorka pokazuje krótkie spodenki dla chłopca w rozmiarze odpowiadającym dziecku w wieku około 18 miesięcy.

Następnie zestawia je ze spodenkami dla dziewczynki w tym samym rozmiarze. Różnica jest wyraźna. Dziewczęcy model jest krótszy, bardziej dopasowany, ma mniej materiału i znacznie mocniej odsłania nogi. Trudno nie zadać sobie pytania: po co projektować w ten sposób ubranie dla 18-miesięcznego dziecka?

Przecież w przypadku tak małego dziecka najważniejsze powinny być wygoda, swoboda ruchów i funkcjonalność. Do spodenek często trzeba jeszcze zmieścić pieluszkę. Nie ma więc żadnego powodu, by ubranie było krojone tak, jakby miało podkreślać sylwetkę. Tym bardziej że chłopięce spodenki mogą być dłuższe, luźniejsze i bardziej zabudowane. Dlaczego dziewczynka w tym samym wieku potrzebuje innego kroju?

Po obejrzeniu tego nagrania naprawdę pomyślałam, że gdybym była mamą dziewczynki, w ramach protestu kupowałabym jej chłopięce spodenki. Nie chce mi się wierzyć, że w tym przypadku chodzi wyłącznie o wygodę czy względy praktyczne. Gdyby komfort był rzeczywiście najważniejszy, ubrania dla dzieci w tym wieku wyglądałyby przede wszystkim jak ubrania dla dzieci – niezależnie od płci.

Podobne różnice widać również w przypadku strojów kąpielowych. Wybór dla chłopców jest stosunkowo prosty: luźne spodenki albo klasyczne kąpielówki. W przypadku dziewczynek oferta jest znacznie bardziej rozbudowana. Są jednoczęściowe kostiumy z różnymi nadrukami, ale także modele wyraźnie inspirowane strojami dla dorosłych kobiet. Znajdziemy szorty, bikini, wiązania, wycięcia czy małe topy przypominające staniki.

Z dzieci robimy małych dorosłych

Rozumiem, że dziecięcy strój może być inspirowany modą dorosłych. Mała dziewczynka może przecież chcieć wyglądać jak mama, naśladować ją i wybierać ubrania, które kojarzą jej się z dorosłością. Ale jednocześnie rozumiem też osoby, które uważają, że niektóre modele są przesadą w przypadku dwu- czy trzylatki.

I nie sądzę, żeby był to wyłącznie pogląd konserwatywnych rodziców. W końcu można lubić modę i pozwalać dziecku wybierać ubrania, a jednocześnie zastanawiać się, dlaczego producenci tak szybko próbują przenieść dorosłe wzorce na dziecięce sylwetki.

Nie chodzi o to, co kobiety powinny lub czego nie powinny nosić ani o to, co rodzice wybierają dla swoich małych córek. Kobiety i dziewczynki powinny mieć wolność wyboru. Chodzi natomiast o to, by zadać sobie pytanie, dlaczego kobieca sylwetka jest przez producentów ubrań projektowana i eksponowana już od tak młodego wieku, kiedy priorytetem powinny być przede wszystkim komfort i funkcjonalność. Mówimy przecież o ubraniach dla 18-miesięcznej dziewczynki.

I być może właśnie tutaj warto zatrzymać się na chwilę. Nie twierdzę, że każdy różowy T-shirt, sukienka czy dwuczęściowy kostium kąpielowy są problemem. Zastanawia mnie jednak sam kierunek, w którym idzie dziecięca moda i to nie jest problem od dziś. Jeśli już niemowlęta i małe dzieci dostają ubrania wyraźnie inspirowane dorosłymi fasonami, warto zapytać, czy naprawdę odpowiada to ich potrzebom, czy raczej potrzebom rynku.