przestraszona dziewczynka
Przestraszona dziewczynka zadzwoniła po mamę. pexel.com

Kolonia miała być dla dziewczynek wakacyjną przygodą. Po kilku dniach jedna z nich zadzwoniła jednak do mamy z płaczem. To wystarczyło, by dwie kobiety wsiadły do samochodu i w środku nocy pojechały po swoje córki. Sprawą zajmuje się już policja.

REKLAMA

Wyjazd dziecka na pierwszą czy kolejną kolonię zawsze wiąże się z emocjami. Rodzice powierzają je opiece obcych osób i liczą, że przez kilka dni będą mogli cieszyć się jedynie zdjęciami z wycieczek i krótkimi telefonami z opowieściami o nowych znajomych. W przypadku kolonii zorganizowanej na początku sierpnia w Gorlicach wszystko potoczyło się jednak inaczej.

Córka zadzwoniła do niej zapłakana

O sprawie jako jeden z pierwszych szerzej napisał portal Kraków dla Was. Punktem wyjścia była relacja matki jednej z uczestniczek kolonii, zamieszczona przez nią w mediach społecznościowych.

Turnus odbywał się od 3 do 9 sierpnia w internacie Zespołu Szkół nr 1 im. Ignacego Łukasiewicza w Gorlicach. Córka kobiety pojechała tam razem z przyjaciółką. Początkowo nic nie wskazywało na to, że wyjazd zakończy się przed czasem – dziewczynka miała być zadowolona. Po kilku dniach matka zaczęła jednak zauważać zmianę w jej zachowaniu.

Przełom nastąpił w czwartek. Jak relacjonowała kobieta, około godziny 17.30 zadzwoniła do niej koleżanka córki, prosząc, by pomogła uspokoić dziewczynkę. Podczas rozmowy dziecko zaczęło płakać.

Według relacji matki córka opowiadała jej o krzykach, poniżaniu i niewłaściwym traktowaniu uczestników przez osoby z kadry kolonii. Kobieta miała otrzymać również nagranie głosowe.

Matki wsiadły do samochodu i ruszyły po córki

Kobiety zdecydowały, że nie będą czekać do końca turnusu. Mamy obu dziewczynek wsiadły do samochodu i ruszyły z Dobczyc do Gorlic.

Jak później relacjonowała jedna z nich, dzieci miały być w bardzo złym stanie emocjonalnym. Jej córka była blada i zapłakana, a druga dziewczynka – według opisu kobiety – tak roztrzęsiona, że matki obawiały się, że może zemdleć.

Dziewczynki miały opowiadać rodzicom m.in. o krzykach i poniżaniu podczas apeli oraz karach polegających na siedzeniu na podłodze. W relacji matki pojawiły się także zarzuty dotyczące warunków panujących w miejscu zakwaterowania. Dzieci miały mówić m.in. o brudnych pokojach.

Tak wynika z relacji dzieci przekazanych rodzicom. Na obecnym etapie nie wszystkie te informacje zostały niezależnie potwierdzone.

Na miejsce przyjechała policja

Jeszcze tego samego wieczoru interweniowała policja. Kom. Grzegorz Szczepanek z Komendy Powiatowej Policji w Gorlicach potwierdził w rozmowie z portalem Kraków dla Was, że 6 sierpnia około godz. 22.30 policja otrzymała telefoniczne zgłoszenie od matki jednego z dzieci. Dotyczyło ono sposobu traktowania uczestników kolonii przez opiekunów.

Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, zastali tam dwie matki, które przyjechały po swoje córki. Kobiety pokazały policjantom nagranie otrzymane od dzieci.

Jak podaje lokalny portal HaloGorlice, policja potwierdziła, że na nagraniu słychać krzyk jednej z osób dorosłych, jednak nie zarejestrowano na nim wulgaryzmów. Jedna z opiekunek miała tłumaczyć funkcjonariuszom, że dzieci nie przestrzegały regulaminu i zachowywały się niesubordynowanie, dlatego podniosła głos, próbując przywrócić dyscyplinę.

Podczas nocnej interwencji funkcjonariusze nie stwierdzili bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia lub życia pozostałych uczestników. Większość dzieci już spała, dlatego turnus nie został wtedy przerwany. Osoby sprawujące opiekę nad dziećmi zostały także przebadane pod kątem obecności alkoholu – wszystkie były trzeźwe.

Policja prowadzi postępowanie

Na tym jednak sprawa się nie zakończyła. Następnego dnia obie matki złożyły formalne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Policja prowadzi obecnie postępowanie w kierunku art. 207 Kodeksu karnego, dotyczącego znęcania się nad osobą pozostającą pod opieką. Na obecnym etapie nikomu nie przedstawiono zarzutów.

Portal HaloGorlice ustalił również, że organizatorem wypoczynku było Stowarzyszenie Wspierania Inicjatyw Oświatowo-Wychowawczych im. Teresy Kras z Lublina, które realizowało zadanie na zlecenie Małopolskiego Kuratora Oświaty. Turnus, podczas którego doszło do interwencji, był przeznaczony dla 48 uczestników.

Co ciekawe, jeszcze przed zgłoszeniem rodziców kolonia była kontrolowana przez przedstawicieli kuratorium oraz sanepidu. Według informacji przekazanych policji była to rutynowa kontrola. Po interwencji odbyła się kolejna, a policja otrzymała następnie informację o zmianie osoby kierującej kolonią. Nie wiadomo jednak na razie, czy decyzja ta była bezpośrednim następstwem zgłoszeń rodziców.

Dopiero prowadzone postępowanie oraz ustalenia policji i instytucji kontrolnych pozwolą odpowiedzieć na pytanie, co dokładnie wydarzyło się podczas tego turnusu.

Źródło: onet.pl, HaloGorlice, Kraków dla Was