pokłócona para nie rozmawia ze sobą
Dziś obserwujemy trend rozwodów po ok. 15 latach trwania małżeństwa. fot. Vitaly Gariev/Unsplash

Coraz mniej Polaków decyduje się na ślub, a jednocześnie rośnie liczba rozwodów wśród małżeństw z długim stażem. Najnowsze dane GUS pokazują, że przeciętne małżeństwo kończące się rozwodem trwa około 15 lat. Szczególnie wyraźnie rośnie odsetek rozwodów wśród osób po 50. roku życia.

REKLAMA

Coraz mniej ślubów, coraz więcej rozwodów

Żyjemy w czasach, w których coraz mniej młodych ludzi ma potrzebę legalizowania swoich związków. Wstępowanie w małżeństwo staje się też decyzją podejmowaną znacznie później. Nasi rodzice i dziadkowie często brali śluby, mając około 20 lat, dziś natomiast coraz częściej na ślub decydują się osoby po trzydziestce.

Jak podaje Główny Urząd Statystyczny, na koniec 2025 roku w Polsce było 8,5 mln małżeństw – o niemal 80 tys. mniej niż rok wcześniej. Liczba nowo zawieranych małżeństw systematycznie maleje od około 15 lat.

Jednocześnie w 2025 roku polskie sądy orzekły ponad 60 tys. rozwodów oraz około 600 separacji. W statystykach wyraźnie widać więc, że liczba małżeństw w naszym kraju spada nie tylko dlatego, że młodzi coraz rzadziej decydują się na ślub. Wpływ mają również osoby, które po wielu latach wspólnego życia podejmują decyzję o rozstaniu.

"Dane pokazują, że decyzja o rozstaniu zazwyczaj nie zapada pochopnie. Przeciętne małżeństwo, które kończy się rozwodem, trwa około 15 lat" – czytamy w komunikacie GUS.

Seniorzy wolą być sami niż w fikcyjnym małżeństwie

Pojawiło się przy tym zjawisko, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu było znacznie mniej widoczne: osoby, które odchowały dzieci, decydują się na rozstanie, bo przestają mieć z partnerem wspólne punkty zaczepienia. Kiedy dzieci dorastają, kończą się codzienne tematy związane ze szkołą, wychowaniem czy organizacją życia rodziny.

Znika też naturalny powód do wspólnego spędzania czasu. Nie każda para potrafi odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości i nierzadko okazuje się, że dwoje dorosłych ludzi po prostu nie ma już ze sobą zbyt wiele wspólnego.

Jako najczęstszą przyczynę rozwodów GUS wskazuje tzw. niezgodność charakterów – dotyczy ona 60 proc. przypadków. Małżeństwa, które rozpadły się w 2025 roku, w zdecydowanej większości zakończyły się rozwodem bez orzekania o winie – było tak w 85 proc. przypadków. Co istotne, pary posiadające małoletnie dzieci najczęściej decydowały się na ich wspólne wychowywanie.

To pokazuje, że w znacznej części przypadków rozstanie jest świadomą decyzją, w której oboje rodzice nadal chcą być obecni w życiu swoich dzieci i są w stanie współpracować ze sobą już jako byli partnerzy.

"Jedynie w przypadku co piątego orzeczonego rozwodu sąd powierzał opiekę nad dziećmi wyłącznie matce" – poinformowała Katarzyna Góral-Radziszewska, zastępczyni dyrektora Departamentu Badań Demograficznych GUS. Urząd podał też dane dotyczące wieku osób, które w zeszłym roku doświadczyły rozwodu. Widać w nich trend, o którym coraz częściej się mówi.

"Jednym z najbardziej zauważalnych trendów ostatnich 25 lat jest wzrost liczby rozwodów wśród małżeństw z bardzo długim stażem. Odsetek osób rozwodzących się po ukończeniu 50. roku życia i po co najmniej 30 latach małżeństwa wzrósł ponad dwukrotnie – z 4 proc. w 2000 roku do 9 proc. w 2025 roku" – pisze GUS.

Stawiają siebie wyżej niż małżeństwo

To pokazuje, że wśród osób starszych decyzja o rozwodzie nie jest już czymś niewyobrażalnym. Pokolenie naszych babć i dziadków często trwało w związkach, które były dla nich trudne, bo "tak wypadało". Społeczeństwo było bardziej konserwatywne i być może bardziej religijne, dlatego wiele osób pozostawało w małżeństwie mimo problemów, kierując się przekonaniem, że skoro "Bóg złączył", człowiek nie powinien tego związku rozdzielać.

Dziś część seniorów odważniej decyduje się na rozstanie. Czasami wynika to właśnie z potrzeby wolności i niezależności. Wiele par przez lata pozostaje ze sobą tylko na papierze, a kiedy dzieci dorastają i opuszczają dom, okazuje się, że nie ma już powodu, by podtrzymywać relację, która od dawna nie daje żadnej ze stron satysfakcji.

Statystyczna kobieta, która rozwiodła się w 2025 roku, miała 42 lata, średnie lub wyższe wykształcenie i mieszkała w mieście. To właśnie kobiety częściej podejmowały decyzję o rozstaniu i składały pozew rozwodowy. Można więc powiedzieć, że coraz częściej rozwód nie jest traktowany jako życiowa porażka, ale jako decyzja o rozpoczęciu nowego etapu życia.

Być może właśnie dlatego coraz więcej osób po pięćdziesiątce dochodzi do wniosku, że nie chce spędzić kolejnych kilkunastu czy kilkudziesięciu lat w związku, w którym od dawna nie czuje bliskości. Dzieci są już dorosłe, obowiązki rodzicielskie powoli się kończą, a przed rodzicami pojawia się pytanie: co dalej? I nie zawsze odpowiedź brzmi: "razem".

Jeszcze niedawno rozwód po 30 latach małżeństwa mógł być postrzegany jako coś szokującego. Dziś coraz częściej jest po prostu wyborem ludzi, którzy uznają, że mają prawo zacząć życie na własnych zasadach. Być może zmienia się więc nie tylko model rodziny, ale również nasze podejście do samego małżeństwa. Coraz mniej osób chce być ze sobą dlatego, że "tak trzeba", a coraz więcej dlatego, że naprawdę chce być razem.

Źródło: rmf24.pl, forsal.pl, pap.pl, new.stat.gov.pl