Kiedyś dzieci były dziećmi z beztroską. Dziś mają tak ciężko, że wolę być czyjąś matką niż córką
Kiedyś dzieci były dziećmi z beztroską. Dziś mają tak ciężko, że wolę być czyjąś matką niż córką Pixabay

Dzieciństwo w latach 90. miało w sobie coś, za czym dziś wielu z nas tęskni – prostotę, wolność i prawdziwą beztroskę. Wakacje u babci, całe dnie na dworze i jedna bajka w telewizji wystarczały, by dziecko było szczęśliwe. Dziś, choć rodzice mają większą wiedzę i możliwości, coraz trudniej zapewnić dzieciom spokojne dorastanie.

REKLAMA

Mieliśmy beztroskie dzieciństwo

Oprócz tego, że jestem mamą, jestem też typowym milenialsem. Dorastałam w latach 90., na wakacje jeździłam do babci na wieś i dziś z dużą nostalgią wspominam swoje dzieciństwo.

Nie jest tak, że idealizuję tamte czasy. Pamiętam też różne trudności, z którymi mierzyli się wtedy dorośli i dzieci, a których dzisiejsze pokolenie często nie doświadcza i pewnie nie będzie w stanie do końca zrozumieć.

Mimo wszystko tęsknię za tamtą beztroską, którą dawał mi młody wiek, niewiedza na wiele tematów i dorastanie w analogowym świecie. Świecie, w którym wieczorem czekało się na jedną bajkę w telewizji, bo nie było platform streamingowych ani nawet kanałów z kreskówkami przeznaczonych wyłącznie dla najmłodszych.

Lato i wakacje to czas, kiedy szczególnie ciepło myślę o swoim dzieciństwie u babci na wsi. To właśnie wtedy spędzałam tam najwięcej czasu.

Pamiętam całe dni na świeżym powietrzu, zabawy w sadzie i ogródku babci, pomaganie dziadkowi przy strzyżeniu żywopłotu czy malowaniu płotu. Pamiętam zwyczajne rzeczy, które wtedy wydawały mi się czymś zupełnie naturalnym, a dziś, kiedy o nich myślę, mają w sobie coś wyjątkowego.

Te wspomnienia wróciły do mnie po obejrzeniu najnowszej rolki Anny Nowak-Ibisz na Instagramie. Siedząc wieczorem na łące, opowiada w niej o swoich wakacyjnych wspomnieniach z dzieciństwa. O lecie spędzanym u dziadków, przyprowadzaniu z dziadkiem krów z pastwiska i babci, która smażyła pieczarki na patelni nad tak zwaną fajerkową kuchnią.

W jej wypowiedzi pada zdanie: "Jakie to było też szczęście mieć takie dzieciństwo i być wtedy dzieckiem, kiedy ten świat był jeszcze bardzo prosty, nieskomplikowany i taki cudowny, tak pachnący taką prostotą i pięknem prostych rzeczy".

Dziś dzieciom brakuje beztroski analogowego świata

Kiedy to usłyszałam, pomyślałam o tym nie tylko w kontekście własnego dzieciństwa, ale również dzieciństwa moich dzieci. Bo dziś bycie rodzicem potrafi być naprawdę trudne. Mamy dostęp do ogromnej ilości wiedzy, informacji i porad dotyczących wychowania oraz rozwoju dziecka. Chcemy być najlepszymi rodzicami. Chcemy wychować mądre, odporne, dobre i empatyczne dzieci, które będą zdrowe psychicznie i fizycznie. Chcemy zapewnić im wszystko, co najlepsze.

Jesteśmy zaangażowani, ale przez to często także przemęczeni i przebodźcowani. W dodatku wielu z nas nie ma wokół siebie wystarczającego wsparcia. Cały czas coś sprawdzamy, czytamy, analizujemy i zastanawiamy się, czy na pewno robimy wszystko tak, jak powinniśmy. Rodzicielstwo stało się zadaniem, do którego mamy mieć niemal nieograniczoną wiedzę i świadomość. Ale wiecie co? Naszym dzieciom też nie jest dziś łatwo.

Wychowują się w zupełnie innych czasach niż my. Dorastają w świecie pełnym technologii, mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji. Mają dostęp do informacji, których my jako dzieci nawet nie potrafiliśmy sobie wyobrazić.

Jednocześnie mierzą się z presją, przebodźcowaniem, porównywaniem się z innymi i zagrożeniami, których jeszcze kilka dekad temu po prostu nie było. Coraz więcej mówi się również o problemach psychicznych dzieci i nastolatków.

Ich dzieciństwo ma więc niewiele wspólnego z beztroską, którą pamiętam z własnych wakacji. Oczywiście są rodzice, którzy świadomie próbują stworzyć swoim dzieciom spokojną przestrzeń, ograniczać nadmiar ekranów, chronić je przed niepotrzebną presją i pozwolić im po prostu być dziećmi.

Trudno być dzieckiem w tym świecie

Ale nie każdy ma taką wiedzę, możliwości czy potrzebę, by budować dla swoich pociech świat możliwie daleki od wszystkich "znaków" naszych czasów. Jako matka czuję przez to ogromną odpowiedzialność. Wiem, że od nas, dorosłych, w dużej mierze zależy, jak będzie wyglądało dzieciństwo naszych dzieci.

Jednocześnie mam czasem wrażenie, że łatwiej jest mi być dziś rodzicem, niż byłoby mi być dzieckiem. Właśnie o tym pomyślałam, słuchając wspomnień Anny Nowak-Ibisz. Jakie mieliśmy szczęście, że byliśmy dziećmi w tamtych prostszych czasach. Nie dlatego, że wszystko było wtedy lepsze, bo nie było.

Ale świat był spokojniejszy, wolniejszy i bardziej przewidywalny. Dzieci nie musiały wiedzieć wszystkiego, widzieć wszystkiego i być wszędzie jednocześnie. Dziś trudno być rodzicem, ale chyba równie trudno być dzieckiem. Dlatego cieszę się, że moje dzieciństwo już za mną, a dziś jestem po tej drugiej stronie – jestem mamą.

Mogę próbować stworzyć moim dzieciom choć kawałek tej beztroski, którą sama pamiętam z wakacji u babci. Choć kawałek świata, w którym największym problemem było to, czy zdążę wrócić do domu przed kolacją.