
Prawo i Sprawiedliwość złożyło do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący obowiązkowości edukacji zdrowotnej w szkołach oraz jej komponentu s***ualnego. Politycy chcą, aby TK wydał zabezpieczenie uniemożliwiające prowadzenie tych zajęć. Specjalista zdrowia publicznego dr hab. Piotr Karniej przekonuje jednak, że rezygnacja z edukacji może mieć dla Polski bardzo konkretny, także finansowy, koszt.
Edukacja zdrowotna w szkołach pod znakiem zapytania
Temat edukacji zdrowotnej od miesięcy budzi emocje. Teraz sprawa ponownie znalazła się w centrum uwagi za sprawą wniosku PiS do Trybunału Konstytucyjnego. Partia chce zakwestionować obowiązkowość przedmiotu oraz jego część dotyczącą s***ualności. Jednocześnie domaga się zabezpieczenia, które uniemożliwiłoby prowadzenie zajęć w szkołach.
W sprawie pojawił się jednak również głos specjalistów zajmujących się zdrowiem publicznym. Dr hab. Piotr Karniej z Uniwersytetu WSB Merito we Wrocławiu uważa, że rezygnacja z edukacji zdrowotnej może być błędem, którego konsekwencje odczujemy znacznie później.
Dr hab. Piotr Karniej zwraca uwagę przede wszystkim na koszty chorób, którym w wielu przypadkach można zapobiegać poprzez zmianę stylu życia i odpowiednią wiedzę.
"Nie stać nas na brak edukacji zdrowotnej" – powiedział portalowi money.pl.
Ekspert podkreśla, że styl życia ma ogromne znaczenie dla zdrowia człowieka.
"Za zdrowie pacjenta w ponad połowie odpowiada prowadzony przez niego styl życia" – zaznaczył.
Jego zdaniem właśnie dlatego edukacja powinna zaczynać się odpowiednio wcześnie. Dziecko, które dowiaduje się w szkole, jak dbać o swoje zdrowie, ma szansę wcześniej zrozumieć konsekwencje codziennych wyborów.
Zobacz także
Problem, który kosztuje miliardy
Argument dotyczący kosztów nie jest tutaj przypadkowy. NFZ oszacował, że w 2023 roku leczenie chorób związanych z otyłością kosztowało 3,8 mld zł. Rok wcześniej refundacja świadczeń związanych z zawałem serca wyniosła 1,2 mld zł. Podobna kwota dotyczyła choroby niedokrwiennej serca. To tylko część wydatków związanych z problemami zdrowotnymi, które mają również związek ze stylem życia.
Jeszcze większe liczby pojawiają się przy alkoholu. Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom szacuje, że społeczno-ekonomiczne koszty spożywania alkoholu w Polsce przekraczają 93 mld zł rocznie. Zdaniem eksperta pokazuje to, że rozmowa o zdrowiu nie powinna być traktowana jako niepotrzebny dodatek do szkolnej edukacji.
Jednym z argumentów podnoszonych przez przeciwników obowiązkowej edukacji zdrowotnej jest prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Przemysław Czarnek wskazywał właśnie na ten argument.
Piotr Karniej przyznaje, że rodzice mają ogromną rolę w wychowaniu dzieci, ale zwraca uwagę na inną kwestię. Jego zdaniem samo doświadczenie życiowe rodziców nie zawsze wystarcza, gdy pojawiają się pytania dotyczące zdrowia.
To nie musi oznaczać, że szkoła ma zastępować rodziców. Chodzi raczej o to, aby dziecko miało dostęp do podstawowych, rzetelnych informacji także poza domem.
Co dalej z edukacją zdrowotną?
Na tym etapie sprawa pozostaje przedmiotem sporu politycznego i prawnego. Wniosek PiS do Trybunału Konstytucyjnego może wpłynąć na dalsze funkcjonowanie edukacji zdrowotnej w szkołach.
Dla rodziców najważniejsze jest jednak to, że za polityczną dyskusją kryje się bardzo konkretne pytanie: skąd dzieci i nastolatki mają czerpać wiedzę o zdrowiu?
Szkoła nie zastąpi rodziny i nie powinna zastępować rodziców. Może jednak być miejscem, w którym młody człowiek otrzyma podstawowe, sprawdzone informacje i nauczy się podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące własnego zdrowia
Źródło: money.pl




