Barbara Nowacka
Tylko 30 proc. uczniów chodzi na edukację zdrowotną. MEN mówi wprost: to za mało. fot. instagram.com/ministerstwoedukacjinarodowej

Edukacja zdrowotna ma stać się przedmiotem obowiązkowym, choć dziś uczęszcza na nią zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów. Minister edukacji Barbara Nowacka nie ukrywa, że to kluczowy element przygotowania dzieci do wyzwań współczesności. Jednocześnie MEN musi zmierzyć się z oporem części rodziców i pytaniem, czy program zajęć zostanie zmieniony.

REKLAMA

Edukacja zdrowotna okazała się klapą

Choć edukacja zdrowotna funkcjonuje już w szkołach, realnie korzysta z niej tylko niewielka grupa uczniów. Według danych MEN, w zajęciach uczestniczy jedynie około 30 proc. dzieci, które mają do nich prawo.

To właśnie ten fakt jest jednym z głównych argumentów za tym, by przedmiot stał się obowiązkowy. Resort edukacji podkreśla, że wiedza o zdrowiu, psychice i bezpieczeństwie w sieci, nie powinna być kwestią wyboru.

"Szczepionka wiedzy" na współczesne czasy

Minister edukacji Barbara Nowacka nie ma wątpliwości, że edukacja zdrowotna odpowiada na realne potrzeby młodych ludzi. Jak podkreśla, to "szczepionka wiedzy", która ma chronić dzieci przed zagrożeniami XXI wieku.

Na zajęciach poruszane są m.in. tematy zdrowego odżywiania, zdrowia psychicznego oraz cyberbezpieczeństwa. To właśnie te obszary, zdaniem MEN, są dziś absolutnie kluczowe.

Wiceszefowa MEN Katarzyna Lubnauer jasno zadeklarowała kierunek działań resortu.

"Tych elementów, które są w edukacji zdrowotnej wręcz konieczne, jest bardzo dużo. Właściwie wszystkie środowiska się w tej sprawie zgadzają. W związku z tym będziemy dążyć do tego, żeby to był obowiązkowy przedmiot" – powiedziała w "Sygnałach dnia" w Programie Pierwszym Polskiego Radia.

MEN argumentuje, że powszechny dostęp do tej wiedzy zwiększa bezpieczeństwo i dobrostan dzieci.

Rodzice wypisują dzieci. MEN odpowiada

Jednym z największych problemów są obawy części rodziców dotyczące treści związanych z sek***lnością. To właśnie z tego powodu wielu z nich zdecydowało się wypisać dzieci z zajęć.

Katarzyna Lubnauer odnosi się do tych zarzutów wprost:

"Jak pytamy osoby, które tak mówią, żeby podały konkretne przykłady, co tam jest takiego, co może wzbudzić taki niepokój, to okazuje się, że nie potrafią podać albo korzystają z informacji, które były nieprawdziwe, które podawały na początku prawicowe media" – stwierdziła.

Czy program zostanie zmieniony?

Pojawia się kluczowe pytanie: czy jeśli edukacja zdrowotna stanie się obowiązkowa, jej program zostanie okrojony? MEN nie mówi "nie", ale też nie składa jednoznacznych deklaracji.

"Minister Nowacka rozpatruje wszystkie scenariusze, wybierzemy taki, który będzie z punktu widzenia edukacji, bezpieczeństwa i zdrowia dzieci najlepszy – powiedziała Katarzyna Lubnauer.

Zapytana, co oznacza "najlepszy scenariusz", dodała:

"Najlepszy jest taki, który zapewni, że 100 proc. dzieci będzie chodzić na edukację zdrowotną".

Co ja o tym sądzę?

Moje dziecko jest jeszcze za małe na edukację zdrowotną, ale już dziś wiem, że na pewno je na nią zapiszę. Jako mama widzę, jak bardzo dzieci dziś potrzebują rzetelnej wiedzy o zdrowiu psychicznym, relacjach i bezpieczeństwie w sieci.

Mam też poczucie, że strach przed "kontrowersyjnymi treściami" często wynika z dezinformacji, a nie z realnego programu zajęć.

ŹródłoWPROST.pl/Pierwszy Program Polskiego Radia

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl
Czytaj także: