
Rodzice nie muszą być idealni, ale powinni być konsekwentni. Brak wspólnego frontu w codziennych decyzjach może osłabiać poczucie bezpieczeństwa dziecka i uczyć je wykorzystywania różnic między dorosłymi. Co się dzieje, gdy jeden rodzic mówi "tak" a drugi "nie"?
Rodzice nie zawsze muszą mieć takie samo zdanie
Nie ma rodziców, którzy zgadzają się ze sobą w każdej sprawie. Jedno uważa, że dziecko powinno wcześniej iść spać, drugie pozwala oglądać jeszcze jeden odcinek bajki. Mama mówi, że słodycze tylko po obiedzie, a tata wracając z pracy przynosi batonika "na poprawę humoru".
Takie sytuacje są zupełnie normalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy dziecko zauważa, że wystarczy zapytać drugiego rodzica, aby usłyszeć inną odpowiedź.
Dzieci są świetnymi obserwatorami. Już kilkulatki potrafią zauważyć, że mama jest bardziej konsekwentna, a tata łatwiej zmienia zdanie. Albo odwrotnie. Nie robią tego z wyrachowania. Po prostu uczą się, jak działa świat i które rozwiązania przynoszą im korzyść.
Wyobraźmy sobie sytuację. Dziecko pyta mamę:
"Mogę pograć jeszcze pół godziny?".
Mama odpowiada:
"Nie, czas wyłączyć tablet".
Kilka minut później dziecko idzie do taty i zadaje dokładnie to samo pytanie. Tata, nie wiedząc o wcześniejszej rozmowie, zgadza się.
Dla dziecka to jasny sygnał – jeśli jedna osoba odmówi, warto zapytać drugą.
Podobnych sytuacji jest znacznie więcej. Dziecko chce kupić kolejną zabawkę w sklepie. Mama odmawia. Po chwili maluch biegnie do taty z nadzieją, że usłyszy inną odpowiedź. Albo odwrotnie – tata nie pozwala zostać dłużej na placu zabaw, więc dziecko próbuje przekonać mamę.
To zachowanie ma nawet swoją nazwę. Psychologowie mówią o "shoppingu rodzicielskim" (ang. parent shopping), czyli szukaniu odpowiedzi u tego rodzica, który w danej chwili może być bardziej skłonny powiedzieć "tak".
Zobacz także
Co dzieje się, gdy rodzice mają odmienne przekonania o wychowaniu?
Jeszcze trudniej robi się wtedy, gdy różnice nie dotyczą pojedynczych sytuacji, ale całego sposobu wychowania. Przykład? Mama uważa, że dziecko powinno samo sprzątać po zabawie i ponosić konsekwencje swoich decyzji. Tata woli wyręczać je, bo nie chce, żeby było smutne.
Albo jedno z rodziców stawia na jasne zasady dotyczące korzystania z telefonu, a drugie uważa, że "przecież nic się nie stanie", jeśli dziecko posiedzi przed ekranem godzinę dłużej. Zdarza się też, że jeden rodzic wymaga przeproszenia po niewłaściwym zachowaniu, a drugi tłumaczy dziecko i szuka dla niego usprawiedliwień.
W takich sytuacjach dziecko otrzymuje sprzeczne komunikaty. Nie wie, które zasady naprawdę obowiązują. Może czuć się zagubione, ale jednocześnie szybko uczy się, że reguły zależą od tego, z kim właśnie rozmawia.
Najbardziej szkodliwe nie są różnice zdań, ale wzajemne podważanie swoich decyzji przy dziecku. Jeśli mama mówi: "Nie kupujemy dziś zabawki", a tata odpowiada: "Daj spokój, przesadzasz", dziecko dostaje jasny sygnał, że zasady można negocjować bez końca.
Podobnie działa sytuacja, gdy rodzice zaczynają się kłócić o decyzję dotyczącą dziecka. Maluch szybko zauważa, że konflikt dorosłych może działać na jego korzyść.
Rodzice nie muszą myśleć identycznie ani zgadzać się w każdej sprawie. Każdy ma inne doświadczenia, inne dzieciństwo i inne spojrzenie na wychowanie. Warto jednak ustalić wspólne zasady dotyczące najważniejszych kwestii.
Jeśli pojawia się różnica zdań, lepiej omówić ją spokojnie wtedy, gdy dziecka nie ma w pobliżu. Dzięki temu rodzice pokazują, że tworzą zespół, nawet jeśli czasami się ze sobą nie zgadzają.




