domownicy rozmawiają z dzieckiem przy stole podczas posiłku
Rodzice często bronią swojego dziecka, zamiast wyciągać konsekwencje jego działań. fot. AnnaStills/storyblocks.com

Wychowanie dzieci to jedno z najtrudniejszych zadań, jakie stają przed rodzicami. Gdy dzieci dorastają, problemy stają się bardziej złożone, a odpowiedzialność dorosłych rośnie. Szczególnie wtedy, gdy nasze dziecko nie jest ofiarą, lecz sprawcą np. przemocy rówieśniczej.

REKLAMA

Wychowanie to odpowiedzialność

Jako mama chłopców w wieku szkolnym i przedszkolnym coraz częściej widzę, że powiedzenie "Małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot" jest jak najbardziej prawdziwe. Kiedy byłam mamą niemowlaków i kilkulatków, zamartwiałam się głównie ich rozwojem, tym, jak zniesiemy rozłąkę, gdy zaczną chodzić do przedszkola, i jak pogodzę pracę zawodową z opieką nad nimi. Im dzieci są starsze, tym problemy okazują się bardziej złożone.

Kluczem do sukcesu i poczucia, że "jakoś dajemy radę", są oczywiście fundamenty, które budujemy od pierwszych chwil życia dziecka. Mowa tu o relacji, zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa i rozmowie. Bo kiedy dziecko zaczyna wkraczać w wiek szkolny, a potem nastoletni, rodzic, który wcześniej dbał o zaufanie i dialog, prawdopodobnie będzie sobie za to wdzięczny.

Chodzi o to, że im bardziej dziecko staje się odrębną jednostką i ma własne sprawy związane z rówieśnikami, tym większe znaczenie ma to, czy wcześniej zbudowaliśmy z nim nawyk rozmowy i ufność, że gdy wydarzy się coś złego, może w każdej chwili do nas przyjść, zwierzyć się i porozmawiać.

Refleksja o tym wszystkim naszła mnie, gdy ostatnio przeczytałam wpis influencerki znanej jako pani__zuzia. Doktor Zuzanna Jastrzębska-Krajewska w mediach społecznościowych publikuje treści związane ze szkolnictwem, jest autorką publikacji z zakresu pedagogiki oraz kreatywnych sposobów nauczania. W jednym z ostatnich wpisów podzieliła się jednak swoimi przemyśleniami na temat przemocy rówieśniczej i roli rodziców w sytuacji, gdy do takiej przemocy dochodzi w środowisku dzieci.

Na przemoc trzeba reagować zawsze

Jastrzębska-Krajewska zwróciła uwagę na to, że przemoc rówieśnicza może pojawić się właściwie w każdej grupie dzieci. Nie trzeba pochodzić z "trudnego domu" ani mieć traumatycznych doświadczeń. Dzieci często sprawdzają, gdzie są granice, na ile mogą sobie pozwolić i kiedy ktoś zareaguje albo wyciągnie konsekwencje z ich zachowań.

"Dzieci szukają tożsamości, próbują różnych zachowań, testują granice. To naturalna część dorastania" – zauważa pani__zuzia. Kluczowe jest więc to, jak na takie sytuacje reagujemy jako dorośli, o czym ekspertka pisze dalej: "Ale w tym procesie pojawiają się zachowania, które nie są społecznie akceptowalne – i nie powinny być. I co obecnie mamy w trendzie zachowania dorosłych? Wypieranie...".

Najtrudniejsze jest to, że dorośli powinni mieć świadomość, iż przemoc rówieśnicza jest zła w każdej postaci – niezależnie od tego, czy nasze dziecko jest jej ofiarą, czy sprawcą. Gdy to nasza pociecha doświadcza krzywdy ze strony rówieśników, rodzice zwykle reagują – chcą rozmów, konsekwencji, interwencji szkoły, zadośćuczynienia. Niestety w sytuacji odwrotnej tendencja bywa mniej optymistyczna.

Zamiast wziąć odpowiedzialność, porozmawiać z dzieckiem i jasno nazwać jego zachowanie, wielu rodziców broni własnej wygody i dobrego samopoczucia, uznając, że "to tylko zabawa" albo że "nic się nie stało". Brak stanowczej reakcji buduje w dziecku niebezpieczny schemat – przekonanie, że wolno mu więcej, że nikt nie zareaguje, nawet jeśli rani innych, że stoi niejako ponad zasadami.

Rodzice powinni uczyć dzieci odpowiedzialność swoim przykładem

Tymczasem eksperci od lat podkreślają to, o czym pisze również pani__zuzia: "Dzieci potrzebują od dorosłych spójnego i czytelnego przekazu: co jest okej, a co nie jest okej. Dziś tej spójności brakuje. Każdy broni 'swojego' dziecka, zamiast bronić norm”. To pułapka współczesnego rodzicielstwa – brak obiektywizmu i nadopiekuńczość, które w dłuższej perspektywie wyrządzają dzieciom krzywdę.

Za Jastrzębską-Krajewską postanowiłam więc zaapelować do rodziców: bierzcie odpowiedzialność za zachowanie swoich dzieci. Nie bagatelizujcie, nie tłumaczcie wszystkiego tym, że "to tylko dziecko". Bez konsekwencji, bez rozmowy o tym, co dobre, a co złe, bez własnego przykładu nie wychowamy odpowiedzialnych dorosłych. Nasze dzieci muszą uczyć się nie tyle kar, ile konsekwencji swoich działań.

"To trudne, żeby się z tym pogodzić, że moje dziecko może kogoś skrzywdzić... Jednak prawda jest taka, że nie da się przejść przez życie bez błędów... Trudne to są dla mnie posty. Bo noszę w sercu wiele,.. a jak wiele jeszcze przed nami jako rodzicami,.. ehhhh też się boję. Ale idziemy razem. Z miłością i uważnościa. Nadzieja i wiara" – pisze na Instagramie pani__zuzia.

Rodzicielstwo nie polega na bezwarunkowej obronie dziecka przed całym światem, lecz na przygotowaniu go do życia wśród innych ludzi. To trudna, często bolesna droga, wymagająca odwagi, by spojrzeć prawdzie w oczy także wtedy, gdy dotyczy ona naszego własnego dziecka. Ale tylko taka postawa daje szansę, że wychowamy ludzi empatycznych, odpowiedzialnych i zdolnych brać odpowiedzialność za swoje czyny – zarówno dziś, jak i w dorosłym życiu.

Czytaj także: