
Karton po zabawce zostaje wyposażeniem salonu, słodycze zjadane są po kryjomu, a jedno nocne kaszlnięcie wywołuje czarne wizje o zbliżającej się chorobie. Są zachowania, do których rodzice rzadko przyznają się głośno, choć większość z nas robi dokładnie to samo.
Rodzicielstwo wygląda inaczej w każdym domu, ale są zachowania, które zaskakująco często się powtarzają. Lekarze prowadzący profil lekarzedladzieci.pl zebrali kilka sytuacji, w których większość mam i ojców prędzej czy później odnajdzie samych siebie.
Oto dziwne rzeczy, które robi większość z nas
Karton jest cenniejszy niż zabawka
Dziecko dostało nową zabawkę, a największą atrakcją okazuje się... karton. Rodzice doskonale wiedzą, że z dużego pudełka może powstać zamek, garaż, statek kosmiczny albo tajna baza. Dlatego zamiast od razu wyrzucać opakowanie, przez kilka dni stoi ono w salonie, stanowiąc największą jego atrakcję.
Gdy śpi za długo, zaczynasz się martwić
Jeszcze dzień wcześniej marzyłaś o tym, żeby dziecko pospało choć godzinę dłużej. Kiedy w końcu to się dzieje, zamiast odpocząć, kilka razy zaglądasz do pokoju i sprawdzasz, czy na pewno wszystko jest w porządku. Rodzicielski niepokój często wygrywa ze zdrowym rozsądkiem.
Słodycze jesz w tajemnicy
Nie dlatego, że nie wolno ci ich jeść. Po prostu wiesz, że jeśli dziecko zobaczy czekoladę albo ciastko, natychmiast usłyszysz: "Dasz kawałek?". Dlatego wiele rodziców zjada swoje ulubione przekąski po cichu, najlepiej wtedy, gdy nikt nie patrzy.
Kilka sekund i serce podchodzi do gardła
Na placu zabaw, w sklepie czy podczas spaceru wystarczy moment, w którym dziecko zniknie z pola widzenia. Choć zwykle po kilku sekundach okazuje się, że stoi tuż obok, ten krótki moment potrafi wywołać ogromny stres i jeden z największych strachów, jakie zna rodzic.
Jeden kaszel wystarczy, żeby przepadła noc
Dziecko zakaszle przez sen, a ty natychmiast otwierasz oczy. Nasłuchujesz kolejnych odgłosów, zastanawiasz się, czy to początek infekcji, i często już nie możesz ponownie zasnąć.
Zobacz także
Udajesz, że nie słyszysz
Każdy rodzic zna tę sytuację. Z drugiego pokoju rozlega się głośne: "Maaamo!" albo "Taaato!". Przez krótką chwilę udajesz, że nie słyszysz, licząc, że może tym razem zareaguje drugi rodzic. Nie zawsze się udaje.
Problemy z konsekwencją...
Miało nic nie być, a jest pełna reklamówka
Przed wejściem do sklepu stanowczo zapowiadasz: "Dzisiaj nic nie kupujemy". Kilkanaście minut później wychodzicie z "jedną małą rzeczą", która w tajemniczy sposób znalazła się w koszyku. Czasem trudno oprzeć się dziecięcym prośbom, a czasem... własnej ochocie.
"Jeszcze tylko raz"
"Koniec bajek." "Wyłączamy grę." Brzmi stanowczo, dopóki nie pojawi się prośba o jeszcze pięć minut albo jeszcze jedną rundę. Wielu rodziców zna ten moment, kiedy własne zasady miękną szybciej, niż planowali.
Łazienka staje się miejscem odpoczynku
Niektórzy żartują, że to jedyne pomieszczenie, w którym można liczyć na kilka minut ciszy. Nawet jeśli ta chwila spokoju trwa tylko do pierwszego pukania w drzwi i pytania: "Mamo, co robisz?".
Co byście dodali do tej listy?
Źródło: instagram @lekarzedladzieci.pl




