
Rodzice coraz częściej przyznają, że nie sama choroba dziecka jest dla nich najtrudniejsza. Największy lęk pojawia się wtedy, gdy muszą zostać z nią sami. Bez pomocy, bez jasnych wskazówek i bez poczucia bezpieczeństwa.
Kiedy dziecko choruje, strach rodziców jest oczywisty – bez względu na to, czy jest to grypa, czy coś poważniejszego. Sam fakt obecności choroby uruchamia w nas czujność i troskę. Ale coraz więcej rodziców przyznaje, że nie sama choroba jest dziś największym źródłem lęku. Jest nim coś innego, znacznie bardziej wyczerpującego psychicznie. Rodzice boją się, że zostaną z tą chorobą sami, bez pomocy i w dodatku w poczuciu bezradności.
Lęk, że nie zdążę pomóc
Każdy rodzic zna na pewno to uczucie, kiedy stara się myśleć rozsądnie, ale nagle coś w nim "pęka". Dziecko gorzej oddycha, płacze inaczej niż zwykle, słabo wygląda. I wtedy zaczyna się spirala nakręcających się myśli – czy to jeszcze normalne? Czy już powinnam jechać na SOR? Czy przesadzam i panikuję, czy wręcz przeciwnie – może bagatelizuję coś poważnego?
Ten lęk nie wynika jednak z paniki, bardziej z instynktu. Z potrzeby ochrony dziecka i z odpowiedzialności, którą rodzic bierze na siebie.
Strach przed systemem, nie przed chorobą
Problem z dodzwonieniem się do przychodni, brak terminów, niejasne zalecenia czy sprzeczne opinie różnych lekarzy. Niekiedy też "zimne podejście" personelu medycznego – dziwne uwagi pod naszym adresem, czy wręcz opryskliwe komentarze. To wszystko budzi w nas niepokój, a na pewno nie daje komfortu psychicznego.
Choroba dziecka bardzo często oznacza dziś kontakt z niewydolnym (pod różnymi względami) systemem, a to potęguje napięcie i poczucie osamotnienia.
"A jeśli przesadzam?"
Rodzice często boją się, że zostaną ocenieni jako przewrażliwieni, że "zawracają głowę", że niepotrzebnie panikują. Z drugiej strony boją się też, że zignorują objawy, które okażą się ważne. Ten rozdźwięk jest jednym z najbardziej obciążających elementów rodzicielstwa.
Najtrudniejszy moment – decyzja
Czy czekać do rana? Czy jechać teraz? Czy podać lek, czy jeszcze obserwować? To jedne z najtrudniejszych wyborów, a ich wagę zrozumieją tylko inni rodzice. To decyzje podejmowane w stresie, często w nocy.
Rodzice coraz częściej mówią, że najbardziej boją się właśnie tego momentu – chwili, w której muszą zdecydować sami, bez potwierdzenia, bez pewności, że robią dobrze.
Lęk przed porażką jako rodzic
Presja bycia "ogarniętym rodzicem" jest ogromna. No i to ciągłe poczucie i strach o to, że zawiodę. Może, że nie zauważę czegoś na czas? Albo, że powinnam przecież znać odpowiedzieć – co ze mnie za rodzic! Inni na pewno poradziliby sobie lepiej.
To nie słabość, to instynkt
Ten strach nie świadczy o tym, że rodzice są przewrażliwieni czy niekompetentni. Wręcz przeciwnie. To instynkt opiekuńczy, który wzywa nas do działania, szukania rozwiązania i mobilizacji na wielu polach.
Nawet kiedy "zdroworozsądkowo" uważasz, że przesadzasz, tak wcale nie jest. Po prostu intuicyjnie szukasz najlepszego rozwiązania, by pomóc dziecku. Warto zawsze słuchać tej intuicji i zrobić coś więcej, niż żałować, że w porę się nie zareagowało.
