
Jedna z mam opisała sposób, który pomógł jej zakończyć codzienne kłótnie w sklepie. Zamiast kupowania wszystkiego "na prośbę", wprowadziła system zarabiania przez dzieci. Dzięki temu maluchy uczą się planowania, cierpliwości i odpowiedzialności za własne decyzje.
Koniec z awanturami w sklepie
Autorka postu, na który trafiłam na Instagramie, opowiedziała, że kiedyś próbowała zapobiegać scenom w sklepach, mówiąc z wyprzedzeniem: "Dziś nic Ci nie kupujemy".
Niestety, jak sama przyznaje, to nie działało. Dzieci widziały zabawki i zaczynały się łzy oraz prośby, które powtarzały się za każdym razem.
Mama zauważyła ważną rzecz – im więcej próbowała tłumaczyć i przekonywać, tym trudniej było opanować emocje dzieci w sklepie. Właśnie wtedy zdecydowała się zmienić podejście i wprowadzić jasne zasady dotyczące pieniędzy i zakupów.
Dzieci same zarabiają na swoje rzeczy
W domu pojawił się prosty system. Dzieci mogą zarabiać pieniądze za wykonywanie określonych zadań, takich jak odkurzanie auta czy mycie okien. Następnie same decydują, na co chcą je wydać. Mama podkreśla, że nie ingeruje w ich wybory i pozwala im uczyć się na własnych decyzjach.
Jeśli dziecko chce coś droższego, co przekracza jego aktualny budżet, trafia to na specjalną listę w telefonie mamy. W sklepie pada wtedy konkretne wyjaśnienie. Jak mówi autorka:
"Dodajmy to do Twojej listy. Zapiszemy cenę i rozłożymy to na plan i będziesz zbierać.. Możesz też wpisać to na listę urodzinową albo na inną ważną okazję".
Dzięki temu dzieci rozumieją, że to nie oznacza zakazu, tylko odroczenie decyzji.
Nowe podejście sprawiło, że dzieci zaczęły inaczej patrzeć na zakupy. Zamiast natychmiastowych emocji pojawiło się planowanie i odkładanie w czasie.
Mama podsumowała, że jej dzieci uczą się najważniejszych rzeczy: cierpliwości, odpowiedzialności i tego, że na niektóre rzeczy trzeba poczekać.
To podejście dobrze pokazuje, jak można uczyć dzieci wartości pieniądza w praktyce, a nie tylko w teorii. Maluchy szybciej rozumieją konsekwencje, gdy same "zarabiają" na swoje rzeczy. Jednocześnie, myślę, że ważne jest, żeby taki system był elastyczny i dostosowany do wieku dziecka, bo inaczej może być zbyt wymagający.
Już wcześniej badacze z Uniwersytetu Wiedeńskiego pokazali, że sposób reagowania rodziców ma ogromny wpływ na poziom frustracji dziecka. Odwracanie uwagi, przeformułowanie sytuacji i wspieranie samodzielnego radzenia sobie z emocjami, pomagały ograniczać napady złości skuteczniej niż samo uspokajanie. Ta metoda ma jeszcze jeden plus: dzięki niej dzieci uczą się wartości pieniądza.
Bardzo dobrze odzwierciedla to też badanie psycholożek z Uniwersytetu Warszawskiego dotyczące dzieci, pieniędzy i odroczonej gratyfikacji. Wyniki sugerują, że dzieci uczące się zarządzania pieniędzmi, szybciej rozwijają umiejętność odroczonej gratyfikacji i planowania wydatków.
A co Wy sądzicie o tej metodzie?
Zobacz także


