
Jagodzianka bez jagód, "bita śmietana", która nie była śmietaną, i brak informacji o alergenach – to tylko część nieprawidłowości wykrytych podczas kontroli przeprowadzonej przez Inspekcję Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Zastrzeżenia pojawiły się w ponad połowie skontrolowanych lokali.
Latem trudno przejść obojętnie obok pachnącej jagodzianki czy budki z goframi. Wielu z nas zakłada, że jeśli nazwa sugeruje konkretny składnik, to właśnie on znajduje się w środku. Tymczasem najnowsza kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych pokazuje, że rzeczywistość bywa zupełnie inna.
Jagodzianka bez... jagód
Inspektorzy sprawdzili lokale oferujące wyroby ciastkarskie i cukiernicze. Jak się okazało, nieprawidłowości wykryto w ponad połowie skontrolowanych miejsc.
Jednym z najbardziej zaskakujących przykładów były drożdżówki sprzedawane jako "z jagodami", choć – jak wykazała kontrola – jagód w nich nie było. To jednak tylko jeden z wielu przypadków, które wzbudziły zastrzeżenia kontrolerów.
Klient często nie wiedział, co kupuje
Inspekcja zwróciła uwagę nie tylko na skład produktów, ale również na sposób ich oznaczania.
W wielu lokalach ciastka miały jedynie fantazyjne nazwy, takie jak "Orfeusz", "Żółwiki" czy "Zebra". Problem polegał na tym, że sama nazwa nie mówiła klientowi, z czego produkt został przygotowany.
Kontrolerzy wskazali także na opisy typu "rurka z kremem", bez informacji, jaki krem znajduje się w środku, czy niezrozumiałe skróty, które utrudniały rozpoznanie produktu.
"Bita śmietana", która nie była śmietaną
Niektóre nieprawidłowości dotyczyły również używanych nazw. Inspekcja przypomina, że jeśli do przygotowania kremu wykorzystano tłuszcze roślinne zamiast produktów mlecznych, cukiernia nie powinna określać go jako "bita śmietana" czy "masa śmietanowa". Takie nazwy są zarezerwowane dla produktów rzeczywiście zawierających śmietanę. Podobne zasady dotyczą również określeń takich jak masło czy ser.
Brak informacji o alergenach
Kontrola wykazała także problemy z oznaczaniem alergenów i składu produktów.
Zgodnie z przepisami klient powinien mieć łatwy dostęp do informacji o składnikach oraz alergenach – na przykład w menu, karcie produktu lub innym widocznym miejscu. Nie powinien za każdym razem pytać o to sprzedawcy. W części sprawdzanych lokali takich informacji brakowało lub były one niepełne.
W niektórych lokalach nie oznaczano również wyrobów, które przed sprzedażą zostały rozmrożone, choć taki obowiązek wynika z przepisów.
Będą konsekwencje
Łącznie inspektorzy zakwestionowali dziewięć partii wyrobów z powodu niezgodności składu z deklaracją oraz 78 partii z powodu nieprawidłowego oznakowania.
IJHARS zapowiedziała zastosowanie sankcji przewidzianych w obowiązujących przepisach.
Kontrola przypomina, że nazwa produktu nie jest wyłącznie elementem marketingu. Powinna rzetelnie informować o tym, co rzeczywiście znajduje się w środku. Dzięki temu klient może świadomie zdecydować, co kupuje – zwłaszcza jeśli ma alergię pokarmową, specjalną dietę lub po prostu oczekuje, że jagodzianka rzeczywiście będzie zawierała jagody.
Źródło: tvn24.pl
Zobacz także


