
Współczesne rodzicielstwo stawia przed dorosłymi coraz więcej wyzwań, a jednym z największych są ekrany obecne w życiu dzieci od najmłodszych lat. Rozmowa z nauczycielką przedszkola skłoniła mnie do refleksji nad tym, dlaczego coraz więcej dzieci ma problem z samodzielną zabawą i uruchomieniem własnej wyobraźni.
Bycie rodzice dzisiaj jest bardzo trudne
Jako mama przedszkolaka i ucznia młodszych klas szkoły podstawowej mogę z dużą dozą pewności powiedzieć, że współczesne rodzicielstwo nigdy nie było tak wymagające. Świadomi rodzice chcą dbać o emocje swoich dzieci, chronić je przed traumami i wyposażyć w umiejętności, które przydadzą im się w dorosłym życiu. Przy okazji wielu z nas próbuje też przepracować własne doświadczenia z dzieciństwa, naprawić to, czego sami nie dostaliśmy, i stworzyć dzieciom lepsze warunki do rozwoju.
Ta rosnąca świadomość sprawia, że na wielu polach staramy się być najlepszymi opiekunami, jakimi tylko potrafimy. Problem polega na tym, że nie da się być idealnym rodzicem we wszystkim. Jeśli jednak jest jeden obszar, w którym naprawdę możemy zrobić dzieciom ogromną przysługę, to są nim ekrany.
Smartfony, tablety i media społecznościowe stały się plagą naszych czasów. Eksperci od lat alarmują, że zbyt wczesny kontakt z ekranami negatywnie wpływa na rozwój mózgu, koncentrację, zdolność do samodzielnej zabawy i regulowania emocji.
Widzę to również po swoich dzieciach. Bardzo pilnujemy limitów ekranowych, ale nie będę udawać, że zawsze udaje nam się być konsekwentnymi. Czasem pozwalam synom obejrzeć bajkę, kiedy muszę w spokoju odbyć ważną rozmowę służbową. Jestem tylko człowiekiem.
Na co dzień jednak staram się, by jak najwięcej czasu spędzali na zwykłej dziecięcej zabawie – budując z klocków LEGO, biegając po podwórku, kopiąc w piasku na placu zabaw czy grając w piłkę. Jednocześnie wiem, że całkowite odizolowanie dzieci od elektroniki jest dziś praktycznie niemożliwe. I właśnie dlatego uważam, że współczesne rodzicielstwo jest tak trudne.
Dzieci nie umieją się samodzielnie bawić
Kilka dni temu spotkałam znajomą, panią Dorotę, która pracuje jako nauczycielka wychowania przedszkolnego. Wakacje to dla przedszkolanek wcale nie jest czas dwóch miesięcy odpoczynku. Placówki pełnią dyżury, a nauczyciele opiekują się nie tylko swoimi grupami, ale często również dziećmi z innych przedszkoli. To wymagający okres, bo trzeba zintegrować maluchy, które wcześniej się nie znały, zapewnić im bezpieczeństwo i zorganizować atrakcyjny dzień.
Kiedy zapytałam ją, jak wygląda tegoroczny wakacyjny dyżur, westchnęła i powiedziała coś, co dało mi do myślenia. Zauważyła problem, którego jeszcze kilka lat temu praktycznie nie było. "Dzieci nie umieją się bawić" – powiedziała mi z pewną dozą smutku, ale też zmęczenia.
Wyjaśniła, że coraz częściej obserwuje brak kreatywności i inicjatywy. Dzieci nie wymyślają własnych zabaw, nie potrafią wspólnie budować scenariuszy ani wykorzystać tego, co mają pod ręką. Kiedyś maluchy przychodzące z innych przedszkoli były zachwycone nowymi zabawkami, salą czy placem zabaw. Szybko znajdowały sobie zajęcie. Dziś wiele z nich tylko chodzi z kąta w kąt, czekając, aż dorosły coś zaproponuje. Albo zagląda nauczycielce przez ramię z nadzieją, że wyciągnie telefon.
Nie chodzi o to, że dzieci nagle stały się mniej zdolne czy mniej ciekawe świata. Mam raczej wrażenie, że coraz rzadziej mają okazję się nudzić. A przecież to właśnie nuda od pokoleń była najlepszym początkiem dziecięcej kreatywności. To z niej rodziły się bazy z koców, wyścigi patyków, zabawy w sklep czy dom. Dziś tę przestrzeń bardzo często wypełnia gotowa rozrywka podana na ekranie.
Może właśnie dlatego, mimo że współczesne dzieci mają więcej zabawek, atrakcji i możliwości niż jakiekolwiek pokolenie wcześniej, coraz trudniej przychodzi im najprostsza rzecz – usiąść razem i po prostu zacząć się bawić. A jeśli rzeczywiście tak się dzieje, to nie jest problem nauczycieli ani przedszkoli.
To sygnał dla nas, dorosłych, że czasem największym prezentem, jaki możemy dać dzieciom, nie jest kolejna atrakcja, ale czas bez ekranu, trochę nudy i przestrzeń, by same odkryły, jak wielką moc ma ich własna wyobraźnia.
Zobacz także




