młodzi ludzie grają w planszówki
Młodzi ludzie nie potrzebują się dziś buntować. Wyznają zupełnie inne wartości niż rodzice w ich wieku. pexel.com

Kiedy dzisiejsi czterdziestolatkowie mieli kilkanaście lat, bunt był niemal obowiązkowym etapem dorastania. Imprezy do rana, muzyka, której rodzice nie rozumieli, przekora i marzenie o lepszym życiu, takim jak na Zachodzie. To wszystko wydawało się czymś naturalnym. Tymczasem pokolenie Z i Alfa coraz częściej wybiera coś zupełnie innego. Rodzinę stawiają ponad wszystko, nie wstydzą się oszczędzania, a patriotyzm rozumieją zupełnie inaczej niż ich rodzice.

REKLAMA

Wydawać by się mogło, że nastolatek z definicji powinien się buntować. I w sumie tak też było w czasach naszej (millenialsów) młodości. Im bardziej rodzice czegoś zabraniali, tym bardziej chciało się coś zrobić.

Dziś ten obraz coraz mniej przypomina faktyczną rzeczywistość. Pokolenie Z i Alfa nie tylko inaczej patrzy na świat niż ich rodzice – w wielu kwestiach jest bliżej swoich dziadków niż millenialsów. Rodzina, oszczędzanie, patriotyzm czy spokojne spędzanie czasu przestają być dla młodych ludzi powodem do wstydu. Wręcz przeciwnie – stają się czymś, z czego są dumni.

Bunt nie jest już obowiązkiem dorastania

Kiedy dzisiejsi czterdziestolatkowie mieli po piętnaście czy szesnaście lat, bunt był niemal obowiązkowym etapem dorastania. Rodzice "nic nie rozumieli", babcia wydawała się oderwana od współczesności, a Polska – przynajmniej w wyobrażeniach wielu nastolatków – była krajem, z którego trzeba było jak najszybciej wyjechać. Zachód wydawał się synonimem sukcesu, nowoczesności i lepszego życia.

Dziś coraz więcej wskazuje na to, że młodzi ludzie dorastają według zupełnie innego scenariusza. Zamiast demonstracyjnego odcinania się od rodziny coraz częściej wybierają bliskość. Nie wstydzą się słuchać rodziców, inspirują się dziadkami, a patriotyzm rozumieją bardziej przez codzienność niż wielkie historyczne hasła.

Nawet sposób spędzania wolnego czasu wygląda inaczej niż jeszcze kilkanaście lat temu. Coraz częściej mówi się o powrocie planszówek, wspólnych wieczorach spędzonych z rodziną albo ze znajomymi, w których gra się np. w "państwa-miasta". Dla młodych ludzi coraz częściej ważniejsze od hucznych spotkań i imprez, ważniejsza po prostu rozmowa i obecność bliskich osób.

Rodzice przestali być przeciwnikami

To chyba jedna z największych zmian, jakie zaszły między pokoleniami. Jeszcze dwie dekady temu rodzic był często kimś, przeciw komu należało się buntować. Konflikty wpisywały się w okres dojrzewania, a różnice pokoleniowe wydawały się nie do przeskoczenia.

Dziś relacje wyglądają zupełnie inaczej.

Jak pokazuje raport "Allegro: Młode fenomeny", przygotowany we współpracy z agencją badawczą Y&LOVERS, aż 88 proc. młodych Polaków uznaje rodzinę za najważniejszy priorytet w życiu, a 84 proc. lubi, gdy ich pokolenie postrzegane jest jako bliskie rodzinie.

Przyznacie, że to nie są deklaracje, których wielu spodziewałoby się po nastolatkach. Co więcej, ośmiu na dziesięciu młodych uważa, że może wiele nauczyć się od swoich rodziców, a ponad trzy czwarte deklaruje, że inspiruje ich również doświadczenie dziadków.

Jeszcze kilkanaście lat temu podobne odpowiedzi mogłyby uchodzić za mało "młodzieżowe", żeby nie powiedzieć "cringowe". Dziś młodzi ludzie pokazują, że autorytet rodziny wcale nie zniknął – zmienił jedynie swoją formę. Zamiast opierać się na sztywnych, często niezrozumianych zasadach, coraz częściej budowany jest na partnerstwie i wzajemnym zaufaniu.

Influencer nie zawsze wygrywa z mamą

W debacie o młodym pokoleniu często mówi się dziś, że media społecznościowe przejęły rolę wychowawców. Tymczasem rzeczywistość okazuje się bardziej złożona.

Według autorów przytaczanego raportu, dla 71 proc. młodych ludzi rekomendacje rodziców są ważniejsze niż opinie influencerów. Rodzina coraz częściej staje się miejscem codziennych inspiracji – także tych zupełnie prozaicznych. Wspólne podsyłanie sobie filmików, inspiracji, linków czy rozmowy o zwykłej codzienności jak np. zakupy, stają się jednym z nowych języków bliskości między pokoleniami. Rodzice nie są już wyłącznie osobami stawiającymi granice. Coraz częściej stają się partnerami, z którymi młodzi konsultują swoje decyzje.

Oszczędzanie przestało być "obciachem"

Millenialsi dorastali w czasach, gdy sukces często kojarzył się z wydawaniem pieniędzy i pokazywaniem, że można sobie na coś pozwolić. Dzisiejsi nastolatkowie wydają się patrzeć na to inaczej.

Z cytowanego raportu wynika, że 79 proc. młodych deklaruje, że regularnie oszczędza, a korzystanie z promocji czy szukanie okazji nie jest dla nich powodem do wstydu. Wręcz przeciwnie – wielu traktuje to jako dowód zaradności.

Nie jest to zresztą szczególnie zaskakujące. Część pokolenia Z dorastała w cieniu pandemii, inflacji i niepewności gospodarczej. Świadomość, że pieniądze nie zawsze przychodzą łatwo, pojawiła się u nich znacznie wcześniej niż u wielu wcześniejszych pokoleń.

Koniec kompleksu Zachodu?

Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków raportu jest jednak stosunek młodych ludzi do Polski. Przez lata kolejne pokolenia słyszały, że Zachód jest wzorem, do którego należy dążyć. Wielu millenialsów dorastało z przekonaniem, że najlepsze życie czeka gdzieś poza granicami kraju.

Dla współczesnych nastolatków ten sposób myślenia nie jest już oczywisty. 72 proc. badanych uważa, że Polska nie musi już gonić Zachodu, a niemal 80 proc. twierdzi, że inne kraje mogą inspirować się rozwiązaniami wypracowanymi właśnie u nas. Nam, milleniasom, którzy pamietają realia życia w PRL-u, ciężko przestawić się na takie myślenie.

Patriotyzm współczesnych młodych ludzi również wygląda inaczej niż ten znany z podręczników historii. To raczej codzienna sympatia do polskiej kultury, kuchni czy lokalnych produktów niż podniosłe, często puste deklaracje.

Dumę budzą sukcesy sportowców, naukowców czy rodzimych firm, ale także rzeczy znacznie bardziej zwyczajne – od Blika po grillowanie podczas majówki. To inny wymiar patriotyzmu – pozbawiony patosu, za to mocno osadzony w codziennym życiu.

Czy młodzi naprawdę są dziś mniej zbuntowani?

Oczywiście trudno powiedzieć, że współczesne nastolatki całkowicie zrezygnowały z buntu. Każde pokolenie chce budować własną tożsamość i odróżniać się od poprzedniego.

Mam jednak wrażenie, że zmienił się kierunek tego buntu. Dla wielu młodych ludzi nie polega on już na odrzucaniu rodziny czy podważaniu wszystkiego, co mówią rodzice. Częściej wyraża się w szukaniu własnego stylu, rozwijaniu pasji, dbaniu o zdrowie psychiczne czy świadomym wybieraniu tego, co naprawdę jest dla nich ważne.

Paradoksalnie wiele wartości, które jeszcze dwadzieścia lat temu kojarzyły się z pokoleniem dziadków – bliskość rodziny, oszczędność czy przywiązanie do miejsca, w którym się żyje – wraca dziś do łask. Czyżby historia zataczała koło?

Źródło: Raport "Allegro: Młode fenomeny", przygotowany przez Allegro we współpracy z agencją badawczą Y&LOVERS (2026), na podstawie badań jakościowych i ilościowych przeprowadzonych wśród osób w wieku 13-24 lata.