
Wakacje dla dzieci oznaczają odpoczynek i beztroskę, ale dla rodziców często stają się czasem intensywnej organizacji życia rodzinnego. Nauczycielka Agnieszka Cegłowska-Lepszy zwróciła uwagę na zaskakujący aspekt letniej codzienności – niekończące się przygotowywanie posiłków i organizowanie czasu najmłodszym. Jej obserwacje pokazują, że wakacje z dziećmi to jednocześnie wyzwanie logistyczne i wyjątkowa okazja do budowania relacji.
Wakacje to ciągła logistyka dla rodziców
Wakacje to dla dzieci i młodzieży czas odpoczynku, na który po miesiącach nauki w szkole naprawdę zasłużyły. Mogą zwolnić tempo, cieszyć się piękną pogodą, spotkaniami z rówieśnikami i zabawą na świeżym powietrzu, nie myśląc przez chwilę o szkolnych obowiązkach. Dla rodziców jest to jednak okres znacznie bardziej wymagający organizacyjnie. Młodsze dzieci nie mogą przecież zostać same – trzeba zapewnić im opiekę, posiłki i pomysły na wspólne spędzanie czasu.
Jako mama dwójki dzieci w wieku 6 i 8 lat mogę potwierdzić, że podczas wakacji najwięcej czasu i energii pochłania... planowanie posiłków, gotowanie i samo jedzenie. Brzmi zabawnie, ale właśnie tak wygląda rzeczywistość. Oczywiście organizacja dnia, opieka i rodzinna logistyka również zajmują mnóstwo czasu, jednak to właśnie przygotowywanie kolejnych posiłków wydaje się nie mieć końca.
Na co dzień wygląda to zupełnie inaczej. Rano przygotowuję dzieciom śniadanie, później śniadaniówki, a po południu obiad lub kolację. Płacimy za wyżywienie w przedszkolu, a starszy syn je obiady w szkole.
Gdy przyszły wakacje, szybko okazało się, że zamiast wydawać pieniądze na posiłki w placówkach, zostawiam fortunę w sklepach na nabiał, owoce, warzywa i różnego rodzaju przekąski. Dzieci, będąc cały dzień w domu, są ciągle głodne. Trzeba przygotować śniadanie, drugie śniadanie, przekąski, obiad, podwieczorek, a za chwilę znowu coś do jedzenia. To naprawdę pochłania ogrom czasu i energii.
Lato stoi posiłkami
Podobne obserwacje miała ostatnio Agnieszka Cegłowska-Lepszy, prowadząca konto Polski Rulez w mediach społecznościowych. Filolożka języka polskiego o specjalności kulturoznawczej, nauczycielka, socjoterapeutka, logopedka i edukatorka regularnie dzieli się w sieci refleksjami na temat szkoły, edukacji i wychowania.
W jednym z ostatnich wpisów polonistka opowiedziała o swojej wakacyjnej rutynie, kiedy jako nauczycielka zdążyła już odpocząć po czerwcowym maratonie w szkole. "Wakacje z dziećmi to osobna dyscyplina olimpijska. Od kilku dni jest u nas mój bratanek. Do tej pory wydawało mi się, że lato to głównie zabawa, wycieczki i wspólne aktywności. Tymczasem okazuje się, że dużą częścią dnia jest... organizowanie jedzenia. Naprawdę. Ciągle ktoś jest głodny" – przyznaje Cegłowska-Lepszy.
Dalej dodaje: "Przygotowuję śniadanie. Za chwilę przekąskę. Potem obiad. Następnie owoce. Zaraz lody. Później 'coś małego', a potem 'ale takiego naprawdę małego'. I tak w kółko. Dochodzi jeszcze drugi etat – organizowanie czasu. Bo nuda jest stanem przejściowym. Trwa mniej więcej trzydzieści sekund, po czym pojawia się pomysł, który może skończyć się bardzo kreatywnie i potencjalnie bardzo głośno".
Możliwość codziennego bycia z dziećmi bywa momentami męcząca i frustrująca, ale z drugiej strony jest to wyjątkowa okazja, by naprawdę je zobaczyć, pobyć z nimi i pielęgnować wzajemną relację. Owszem, nieustanne przygotowywanie posiłków, robienie zakupów i organizowanie dnia potrafią zmęczyć i przytłoczyć.
Ale możemy też poobserwować nasze dzieci
Jako mama, która na co dzień pracuje zdalnie, muszę jednak przyznać, że obecność dzieci od rana do wieczora jest nie tylko głośna i intensywna. To także szansa, by po prostu pobyć razem i porozmawiać o sprawach, na które w roku szkolnym zwyczajnie brakuje czasu. Bardzo doceniam te chwile, bo na co dzień rodzice rzadko mają możliwość obserwowania przez cały dzień, jak ich dzieci myślą, tworzą, rozwiązują problemy i jak niezwykłą mają wyobraźnię.
O tym samym pisze również polonistka: "My, dorośli, często mówimy o rozwijaniu kreatywności, kompetencji społecznych czy umiejętności współpracy. A potem okazuje się, że właśnie patrzymy na to wszystko w salonie, tylko ma to postać trzech chłopców, którzy wymyślają kolejną misję".
Być może właśnie na tym polega prawdziwy urok wakacji z dziećmi. Nie są idealne, spokojne ani szczególnie uporządkowane. Są za to pełne hałasu, śmiechu, spontanicznych pomysłów i wspólnych chwil, których w ciągu roku szkolnego jest zdecydowanie mniej. Choć rodzice pod koniec dnia często marzą o chwili ciszy, to właśnie te zwyczajne, wspólnie spędzone dni najczęściej zostają w pamięci dzieci na długie lata.
Zobacz także




