
Czy po opłaceniu leżaka i parasola można spokojnie zjeść na plaży kanapki przygotowane w domu? We Włoszech to pytanie wywołało gorącą debatę. Gdy jedna z mam wyciągnęła z torby przekąski dla swoich dzieci, została upomniana przez obsługę. Według nich własne jedzenie ma... "szkodzić wizerunkowi" plaży.
Cała sytuacja wydarzyła się w nadmorskim mieście Vieste, położonym w regionie Apulia na południu Włoch. Jak opisuje "The Guardian", 35-letnia Rosaria wybrała się na prywatną plażę z dwójką dzieci. Zapłaciła za wynajem leżaków i parasola, a do torby spakowała przygotowane wcześniej w domu kanapki.
Kiedy przyszła pora obiadu, kobieta wyjęła jedzenie dla dzieci. Wtedy interweniowała obsługa plaży. Okazało się, że na terenie kąpieliska obowiązuje zakaz spożywania żywności przyniesionej z zewnątrz.
Sprawa szybko trafiła do włoskich mediów i wywołała dyskusję nie tylko o regulaminach prywatnych plaż, ale także o rosnących kosztach rodzinnych wakacji.
"Nie stać mnie, żeby codziennie kupować obiad"
W rozmowie z włoskim dziennikiem "Corriere della Sera" Rosaria przyznała, że znała obowiązujący regulamin, jednak jako mama dwójki dzieci nie jest w stanie każdego dnia kupować posiłków w plażowym barze czy restauracji.
"Przygotowuję kanapki w domu i zabieram je ze sobą. Kiedy dzieci robią się głodne, po prostu je wyciągam" – tłumaczyła.
Jej historia poruszyła wielu rodziców, którzy zwracali uwagę, że wakacyjne wyjazdy i tak wiążą się z dużymi wydatkami. W ich opinii zabranianie rodzinom spożywania własnego jedzenia po opłaceniu miejsca na plaży jest trudne do zrozumienia.
Branża turystyczna: "To szkodzi wizerunkowi"
Przedstawiciele lokalnej branży turystycznej patrzą na sprawę zupełnie inaczej. Jak argumentował Nicola Ragno, przewodniczący stowarzyszenia Assoturismo Capitanata, problemem nie są pojedyncze kanapki, ale sytuacje, gdy plażowicze przynoszą całe obiady – makarony, sałatki, owoce, napoje czy desery.
Jego zdaniem powoduje to więcej odpadów, utrudnia utrzymanie porządku i osłabia zainteresowanie usługami gastronomicznymi, w które właściciele prywatnych plaż inwestują duże środki. "Takie zachowania szkodzą wizerunkowi ośrodków plażowych" – przekonywał.
"Morze nie może być luksusem"
Spór szybko dotarł także do władz regionu. Po stronie plażowiczów stanął prezydent Apulii Antonio Decaro. W opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu stwierdził, że nikt nie powinien zabraniać ludziom jedzenia posiłków przygotowanych w domu.
Podkreślił również, że ceny wynajmu leżaków i parasoli są już na tyle wysokie, iż dokładanie obowiązku kupowania jedzenia wyłącznie na miejscu byłoby dla wielu rodzin kolejnym finansowym obciążeniem. "Morze jest dobrem wspólnym i nie może stać się luksusem" – powiedział.
Coraz droższe wakacje dla rodzin
Jak przypomina "The Guardian", we Włoszech znaczna część wybrzeża jest zagospodarowana przez prywatne plaże oferujące wynajem leżaków, parasoli oraz własne bary i restauracje. W ostatnich latach coraz więcej Włochów rezygnuje jednak z korzystania z plażowej gastronomii właśnie ze względu na wysokie ceny.
Źródło: tvn24.pl
Zobacz także


