
Na jednym z koncertów Malumy wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał. Artysta przerwał występ, by zwrócić uwagę rodzicowi trzymającemu na rękach niemowlę. "Nigdy nie zabrałbym rocznego dziecka na koncert" – powiedział ze sceny. Jego słowa wywołały dyskusję nie tylko wśród fanów, ale także lekarzy. Czy głośne koncerty rzeczywiście mogą być niebezpieczne dla najmłodszych?
Podczas koncertu w Meksyku kolumbijski piosenkarz Maluma zauważył w tłumie osobę trzymającą na rękach bardzo małe dziecko. Artysta postanowił przerwać występ i zwrócić się bezpośrednio do rodzica. Zapytał, czy uważa za dobry pomysł zabieranie rocznego dziecka na wydarzenie, podczas którego poziom hałasu jest tak wysoki. Dodał również, że sam jako ojciec nigdy nie zdecydowałby się na taki krok i zaapelował o większą ostrożność. To wydarzenie wywołało gorącą dyskusję. Jedni uznali reakcję artysty za przesadzoną, inni stwierdzili, że zwrócił uwagę na problem, o którym rodzice nie zawsze pamiętają.
Koncert to nawet 120 decybeli
Lekarze nie mają większych wątpliwości – uszy niemowląt i małych dzieci są znacznie bardziej wrażliwe niż u dorosłych.
Jak wyjaśnia w rozmowie z magazynem Parents dr Abhita Reddy, pediatra i laryngolog z Cedars-Sinai Medical Center w Los Angeles, podczas koncertów poziom dźwięku może wynosić od 90 do nawet 120 decybeli. To zależy m.in. od rodzaju muzyki, wielkości obiektu czy odległości od głośników.
Ekspertka podkreśla, że już przy natężeniu przekraczającym 90-95 decybeli istnieje ryzyko uszkodzenia słuchu, nawet jeśli ekspozycja trwa stosunkowo krótko.
"Nie zalecamy długotrwałego przebywania w hałasie przekraczającym 95 decybeli. Nawet kilka minut może prowadzić do trwałego uszkodzenia słuchu" – ostrzega.
Problemem nie jest tylko słuch
Koncert to nie tylko głośna muzyka. Eksperci zwracają uwagę, że u najmłodszych dzieci intensywny hałas może powodować nie tylko trwałe pogorszenie słuchu, ale również nadwrażliwość na dźwięki czy uporczywe szumy uszne.
Do tego dochodzą inne czynniki, których rodzice często nie biorą pod uwagę – tłum ludzi, późna pora, intensywne światła, dym papierosowy czy e-papierosowy, a także chociażby ryzyko przypadkowego potrącenia.
A co ze słuchawkami wygłuszającymi?
Coraz częściej można zobaczyć niemowlęta i małe dzieci w specjalnych słuchawkach ochronnych. Wielu rodziców zakłada, że rozwiązują one problem.
Specjaliści studzą jednak ten optymizm – dr Reddy wyjaśnia, że słuchawki mogą zmniejszyć natężenie hałasu nawet o 20-30 decybeli, ale nie są w stanie całkowicie go wyeliminować.
"Ochronniki słuchu ograniczają ekspozycję na hałas, ale nie zapewniają pełnej ochrony" – podkreśla ekspertka.
Dodatkowo rynek takich produktów nie jest ściśle regulowany, dlatego ich skuteczność może się różnić w zależności od producenta.
Jeśli rodzice mimo wszystko decydują się zabrać dziecko na koncert, eksperci radzą nie tylko korzystać z certyfikowanych ochronników słuchu, ale także monitorować poziom hałasu za pomocą aplikacji mierzących decybele i wybierać miejsca możliwie najdalej od głośników.
Kiedy koncert będzie dobrym pomysłem?
Zdaniem pediatry Michaela Glaziera odpowiedź jest dość prosta – warto poczekać, aż dziecko będzie starsze. Lekarz podkreśla, że rozwijający się układ słuchowy małych dzieci jest wyjątkowo wrażliwy, dlatego duże koncerty nie są dla nich odpowiednim miejscem.
Eksperci są zgodni, że pierwsze muzyczne wydarzenia na żywo lepiej planować dopiero wtedy, gdy dziecko będzie na tyle dojrzałe, by poradzić sobie zarówno z intensywnym hałasem, jak i emocjami towarzyszącymi dużym imprezom.
Dla najmłodszych znacznie bezpieczniejszym wyborem będą rodzinne koncerty plenerowe lub wydarzenia przygotowane specjalnie z myślą o dzieciach, gdzie poziom dźwięku jest odpowiednio kontrolowany.
Źródło: parents.com
Zobacz także


