smutna, zmartwiona dziewczynka
Sytuacja z utrata pieniędzy na obozie nauczyła czegoś i dziecko, i jego mamę. fot. Janko Ferlic

Dziecko straciło część kieszonkowego podczas obozu, a jego mama musiała powstrzymać naturalny odruch, by natychmiast ruszyć z pomocą. Historia opisana przez pedagożkę Zuzannę Jastrzębską-Krajewską pokazuje, że wakacyjne wyjazdy uczą nie tylko dzieci, ale także rodziców. To cenna lekcja o samodzielności, sprawczości i proszeniu o wsparcie w trudnych sytuacjach.

REKLAMA

Dziecko straciło część kieszonkowego na obozie

Wyjazdy dzieci w czasie wakacji bywają trudne – zarówno dla najmłodszych, jak i dla ich rodziców. Szczególnie wymagające są pierwsze obozy i kolonie albo sytuacje, gdy nie wszystko przebiega zgodnie z planem. Zdarza się, że dziecko podczas takiego wyjazdu musi zmierzyć się z problemami, z którymi w obecności rodziców mogłoby zwrócić się do nich po pomoc i natychmiast otrzymać wsparcie.

Gdy mama i tata są setki kilometrów dalej, mogą wesprzeć dziecko jedynie rozmową przez telefon. To jednak nie zawsze jest łatwe ani wystarczające – dla obu stron. Dla rodziców jest to lekcja odpuszczania i pozwalania dziecku na coraz większą samodzielność. Dla dziecka z kolei to nauka odpowiedzialności, samodzielności, ale także pokonywania własnych lęków i przekraczania granic, które do tej pory wydawały się nie do przejścia.

O takiej trudnej sytuacji na swoim profilu na Instagramie napisała Zuzanna Jastrzębska-Krajewska – pedagożka, która w mediach społecznościowych edukuje na temat nauki matematyki, rozwoju dzieci oraz szeroko pojętej edukacji.

Influencerka znana jako Pani Zuzia opisała osobiste doświadczenie swoje i swojej córki. W jednym z najnowszych wpisów przyznała: "Poczułam bezsilność i siłę jednocześnie, kiedy usłyszałam przez telefon: 'Mamo... straciłam 100 zł z kieszonkowych, które mi dałaś'".

W kolejnych kafelkach karuzeli na Instagramie opowiedziała, że jej dziecko podczas obozu nie zauważyło od razu pomyłki ekspedientki w pobliskim sklepie. Dziewczynka zapłaciła banknotem 100-złotowym, jednak sprzedawczyni wydała jej resztę tak, jakby otrzymała jedynie 10 zł.

Dziecko zorientowało się dopiero po dłuższej chwili i nie wiedziało, co powinno zrobić. Nietrudno wyobrazić sobie, jak wielki był jego żal z powodu utraty pieniędzy. Równie bolesne mogło być poczucie, że zostało potraktowane niesprawiedliwie.

Nauka samodzielności, odpuszczania i nie tylko

Ta historia jest jednak ważna przede wszystkim ze względu na reakcję mamy. Zuzanna Jastrzębska-Krajewska przyznała, że jej pierwszym odruchem była złość, bezsilność i chęć natychmiastowego pojechania do dziecka, aby je uratować. Trudno się temu dziwić – dla wielu rodziców to naturalna reakcja. Chcemy ochronić swoje dzieci przed przykrymi emocjami i trudnymi doświadczeniami, nawet jeśli oznacza to wyręczenie ich w rozwiązaniu problemu.

Tymczasem właśnie takie sytuacje są ogromną próbą dla rodzica. Trzeba znaleźć w sobie siłę, by pozwolić dziecku przeżyć trudne emocje, jednocześnie pokazując mu, że nie jest z nimi samo. To także okazja, by nauczyć je, że wsparcia można szukać nie tylko u mamy i taty, ale również u innych zaufanych dorosłych.

"I tu zaczęła się najważniejsza lekcja. Cenniejsza niż 100 zł. 'Kochanie, nie musisz radzić sobie sama' – powiedziałam. 'Mamo, ale Ciebie tu nie ma'. 'Nie ma mnie, ale po to są Twoi opiekunowie, żeby Cię wspierać'" – opisuje wymianę zdań z córką influencerka.

Następnie wyjaśniła dziecku, że próba odzyskania pieniędzy może zakończyć się niepowodzeniem i nadal będzie jej z tego powodu przykro. Jednocześnie zachęciła córkę, aby poprosiła o pomoc opiekunów obozu, którzy w tym czasie byli odpowiedzialni za jej bezpieczeństwo. Pokazała jej, że proszenie o pomoc nie jest oznaką słabości, lecz dojrzałości. Nawet jeśli rodziców nie ma w pobliżu, dziecko może znaleźć dorosłych, którym warto zaufać.

To cenna lekcja o tym, jak uczyć dzieci wytrwałości i niepoddawania się, nawet wtedy, gdy bardzo się boją. To także nauka przeżywania porażek z poczuciem, że zrobiło się wszystko, co było możliwe. We wpisie dołączonym do karuzeli zdjęć Pani Zuzia pisze jeszcze: "Sprawczość nie polega na tym, że dziecko zawsze poradzi sobie samo. Sprawczość polega na tym, że wie, kiedy i jak poprosić o pomoc".

Ta historia pokazuje, że budowanie samodzielności nie polega na zostawianiu dziecka samemu sobie, ale na stopniowym wyposażaniu go w narzędzia do radzenia sobie z trudnościami.

Czasem największym wsparciem rodzica nie jest natychmiastowe rozwiązanie problemu, lecz wiara w to, że dziecko potrafi zrobić pierwszy krok i odważy się poprosić o pomoc. To umiejętność, która zaprocentuje nie tylko podczas wakacyjnego wyjazdu, ale przez całe dorosłe życie.