
Zetki świadomie ograniczają korzystanie ze smartfonów i wracają do analogowych pasji. Zamiast bez końca scrollować media społecznościowe, wybierają papierowe notatniki, rękodzieło, fotografię analogową czy pisanie listów. Trend określany jako analogowe wellness ma pomóc im odzyskać spokój, koncentrację i zadbać o zdrowie psychiczne.
Młodzi wyznaczają trend na odejście od technologii
Zetki to pokolenie, które pod wieloma względami zmienia społeczne przyzwyczajenia i wyznacza nowe trendy. Dzisiejsi 20-latkowie dorastali w świecie, w którym nowoczesne technologie były obecne niemal od zawsze.
To sprawiło, że mają inne podejście do pracy, rozwoju i codziennego życia. Znacznie większą wagę niż starsze pokolenia przywiązują do dobrostanu psychicznego, równowagi między życiem zawodowym a prywatnym, samoopieki oraz poczucia bycia docenianym.
To jednak również pierwsza generacja, która właściwie wychowała się ze smartfonem w dłoni. Rodzice, zachwyceni możliwościami nowych technologii, często pozwalali dzieciom korzystać z ekranów bez większych ograniczeń. Dopiero po latach, wraz z rosnącą liczbą badań dotyczących kryzysu zdrowia psychicznego wśród młodych ludzi, eksperci zaczęli głośno mówić o tym, jak silnie nadmierny kontakt z ekranami może wpływać na rozwój oraz kondycję psychiczną i fizyczną dzieci i nastolatków.
Dziś świadomość tych zagrożeń jest znacznie większa. Paradoksalnie to właśnie Zetki najczęściej przypominają starszym pokoleniom, że warto wieczorem odłożyć telefon, nie przeglądać mediów społecznościowych tuż przed snem czy wrócić do odręcznego pisania notatek. Badania pokazują, że ręczne notowanie ułatwia zapamiętywanie informacji, angażuje mózg w większym stopniu niż pisanie na klawiaturze i sprzyja koncentracji.
Nic więc dziwnego, że coraz więcej młodych ludzi interesuje się tzw. analogowym resetem. Sami dostrzegają, jak bardzo są zmęczeni nieustannym napływem informacji, powiadomień i bodźców. Szukają sposobów na wyciszenie oraz odzyskanie wewnętrznego spokoju. O tym zjawisku pisał magazyn "Vogue", opisując rosnącą popularność dwóch pojęć: analog wellness oraz digital privilege.
Świadome skupienie na analogowych pasjach
Digital privilege oznacza przywilej świadomego ograniczania obecności w świecie cyfrowym. Coraz większą wartością staje się możliwość wyłączenia powiadomień, odłożenia telefonu i spędzania czasu z dala od ekranów.
Ideę tę dobrze oddaje hasło "disconnect to reconnect", czyli "Odłącz się, aby na nowo się połączyć". Nie chodzi jednak wyłącznie o cyfrowy detoks. Trend promuje aktywności angażujące zmysły, rozwijające kreatywność i sprzyjające bezpośrednim relacjom z innymi ludźmi.
Zmianę widać także w zainteresowaniach młodych ludzi. Co ciekawe, najwięcej dyskusji o potrzebie życia offline odbywa się... właśnie w mediach społecznościowych. To osoby, które dorastały w rzeczywistości zdominowanej przez internet, najczęściej dostrzegają jego ciemniejsze strony.
Coraz więcej mówi się o przebodźcowaniu, samotności, problemach z samooceną, trudnościach emocjonalnych czy pogarszającym się zdrowiu psychicznym. Nic więc dziwnego, że coraz chętniej zwracają się ku aktywnościom, które pozwalają zwolnić tempo i odzyskać równowagę.
W ostatnich latach Zetki na nowo odkryły fotografię analogową, grę w szachy czy pisanie tradycyjnych listów. W mediach społecznościowych coraz większą popularność zdobywają także tzw. Letter Cluby, czyli społeczności osób wymieniających się odręcznie napisanymi listami. Choć w Polsce nie są jeszcze tak powszechne jak kluby książki, ich popularność systematycznie rośnie.
Prowadzenie dziennika odciążą umysł
"Vogue" zwraca uwagę również na ogromny wzrost zainteresowania journalingiem, czyli prowadzeniem papierowego dziennika lub pamiętnika. Hasztag "journaling" został użyty na Instagramie już około 10 milionów razy, a na TikToku ponad 2,6 miliona razy. Dla wielu młodych osób to sposób na uporządkowanie myśli, zapisanie emocji i zatrzymanie się na chwilę.
W zeszytach tworzą listy zadań, zapisują marzenia, cele, refleksje i codzienne przemyślenia. To zupełnie inne podejście niż jeszcze kilka lat temu, gdy dominowała potrzeba dzielenia się każdą emocją w mediach społecznościowych.
Na popularności zyskują także hobby kojarzone jeszcze do niedawna z poprzednimi pokoleniami. Ogrodnictwo, robótki ręczne, haftowanie, szydełkowanie czy ceramika przeżywają prawdziwy renesans. Kluby i internetowe społeczności skupiające miłośników takich zajęć przyciągają dziś głównie osoby w wieku 20 i 30 lat.
Takie aktywności mają jeszcze jedną zaletę – angażują ręce, wyciszają układ nerwowy i pozwalają odpocząć od ekranów. Malowanie, rękodzieło czy prowadzenie papierowego dziennika pobudzają uwagę w zupełnie inny sposób niż media społecznościowe. Pomagają odzyskać koncentrację, zmniejszają napięcie i przywracają poczucie równowagi.
W świecie pełnym powiadomień i nieustannego pośpiechu analogowy wellness staje się dla wielu osób sposobem na zachowanie zdrowia psychicznego. Coraz większą popularność zdobywa również idea dopaminowego detoksu, czyli świadomego ograniczania najbardziej stymulujących bodźców cyfrowych.
Nie chodzi o całkowitą rezygnację z technologii, ale o przerwanie nawyku ciągłego sprawdzania telefonu i poszukiwania kolejnych dawek krótkotrwałej satysfakcji w postaci lajków, komentarzy czy nowych filmów. Zwolennicy tej koncepcji przekonują, że regularne przerwy od ekranów pomagają odzyskać zdolność koncentracji, ograniczają prokrastynację i poprawiają samopoczucie.
Coraz więcej młodych ludzi wprowadza więc własne zasady cyfrowej higieny – korzysta z aplikacji ograniczających czas spędzany w mediach społecznościowych, odkłada telefon do innego pomieszczenia albo zastępuje scrollowanie książką, robótkami ręcznymi czy innymi analogowymi zajęciami, które pozwalają skupić się na tym, co dzieje się tu i teraz.
Źródło: vogue.pl, globalwellnesssummit.com
Zobacz także




