
Choć wakacje dopiero się zaczęły, wielu rodziców już gorączkowo szuka korepetytorów na rok szkolny 2026/2027. W wielu miejscach wolnych terminów na wrzesień już nie ma, a ceny zajęć sięgają nawet 950 zł miesięcznie. Eksperci ostrzegają, że rekordowy popyt na korepetycje jest sygnałem coraz większych problemów polskiej szkoły.
Rodzice biją rekordy w zapisywaniu na korepetycje
Wakacje trwają zaledwie nieco ponad tydzień, a wielu rodziców już z niepokojem myśli o nadchodzącym roku szkolnym 2026/2027. Nie chodzi tylko o start programu 300 zł na szkolną wyprawkę, ale również o planowanie zajęć dodatkowych i korepetycji. To właśnie one spędzają sen z powiek wielu opiekunom.
Choć do września pozostało jeszcze sporo czasu, część rodziców przyznaje, że na zapisy do najlepszych korepetytorów jest już za późno. Sytuacji związanej z dodatkowymi zajęciami dla uczniów przyjrzał się portal Radia ZET, który porozmawiał z rodzicami oraz nauczycielami prowadzącymi firmy edukacyjne.
Stanisław Bąk, właściciel "Szkoły Orłów" działającej w Nadarzynie i Książenicach, prowadzącej korepetycje oraz kursy przygotowujące do egzaminu ósmoklasisty i matury, przyznaje, że skala zainteresowania jest wręcz szalona. Już w lipcu zgłasza się tylu chętnych na przyszły rok szkolny, że na wrzesień 2026 nie ma ani jednego wolnego miejsca.
Według danych CBOS jeszcze nigdy tak wielu uczniów nie korzystało z korepetycji – dziś aż 80 proc. rodziców deklaruje, że ich dzieci uczęszczają na korepetycje lub inne zajęcia dodatkowe, a 34 proc. wskazuje wyłącznie na korepetycje. Ogromne zainteresowanie sprawiło również, że ceny zajęć osiągnęły rekordowy poziom i mogą wynosić nawet 950 zł miesięcznie.
Eksperci przewidują, że nadchodzący rok szkolny będzie rekordowy zarówno pod względem liczby uczniów korzystających z korepetycji, jak i kosztów takich zajęć.
Nauczyciele są przerażeni, ale udzielają dodatkowych lekcji
Małgorzata Garula-Derlatka, właścicielka szkoły EDU-MAG Korepetycje i Usługi Edytorskie z Kielc, powiedziała w rozmowie z portalem: "Są rodzice, którzy, gdy brakuje miejsc u danego nauczyciela, kuszą, przekonują i błagają, żeby tylko przyjąć ich dziecko. Gotowi są zapłacić dwa razy więcej. Zapewniają, że np. córka jest sumienna, nie będzie sprawiała żadnych problemów, a nauka będzie przyjemnością dla nauczyciela. Poza tym argumentują, że chcieliby mieć wszystkie trzy przedmioty w jednym miejscu".
Dla edukatorów i korepetytorów to bardzo korzystny trend, bo oznacza większe zarobki i pełne grafiki. Samo zjawisko powinno jednak dać do myślenia – nie tylko rodzicom, ale również nauczycielom i osobom odpowiedzialnym za system edukacji. To nie tylko coraz większe wydatki ponoszone przez rodziny, ale przede wszystkim sygnał, że polska szkoła nie funkcjonuje tak, jak powinna.
Oczywiście rekordowa liczba uczniów korzystających z korepetycji ma związek również z demografią i reformą edukacji – przyszłoroczni maturzyści to aż półtora rocznika uczniów. Głównym problemem pozostaje jednak to, że szkoły i nauczyciele nie są w stanie zapewnić wszystkim uczniom odpowiedniego poziomu przygotowania.
"Problem leży w sposobie edukacji, przeładowanych podstawach programowych, a jednocześnie przepełnionych klasach. 30-35 uczniów na jedną klasę. 45 minut lekcji. Jeden nauczyciel, czyli półtorej minuty na ucznia. Szkoła z tektury" – komentuje założyciel Akcji Uczniowskiej Paweł Mrozek.
Nauczyciele mają zbyt mało czasu i przestrzeni, by dobrze przygotować każdego ucznia do egzaminów. Materiału jest coraz więcej, a liczba godzin przeznaczonych na jego realizację pozostaje niewystarczająca. W efekcie podczas korepetycji uczniowie często nadrabiają zagadnienia, których nie udało się omówić w szkole, oraz doskonalą umiejętności, na których przećwiczenie podczas lekcji zabrakło czasu.
Tak chcemy zapewnić dzieciom lepszą przyszłość
Jednocześnie rosnące wynagrodzenia sprawiają, że coraz więcej rodzin może pozwolić sobie na finansowanie dodatkowej edukacji. Wielu rodziców traktuje korepetycje jako inwestycję w przyszłość dziecka i sposób na zwiększenie jego szans podczas egzaminów oraz rekrutacji do wymarzonych szkół.
Dla wielu uczniów jest to rzeczywiście realna potrzeba i szansa na uzupełnienie braków przed ważnymi egzaminami. Dla części rodzin korepetycje stały się jednak także pewnego rodzaju standardem, a nawet modą. Coraz więcej nauczycieli wybiera pracę jako korepetytorzy, ponieważ mogą skupić się wyłącznie na nauczaniu, bez szkolnej biurokracji i obowiązków administracyjnych.
Współpracują z uczniami, którym naprawdę zależy na nauce, a przy tym osiągają znacznie wyższe dochody niż podczas pracy na etacie w szkole. Niektórzy pedagodzy mają tylu chętnych, że całkowicie rezygnują z pracy w szkołach i mimo to ich kalendarze są zapełnione na wiele miesięcy, a nawet lat do przodu.
Polonistka Aneta Korycińska (znana w mediach społecznościowych jako Baba od polskiego) w rozmowie z Radiem ZET powiedziała: "Uczeń może mieć poczucie chaosu: nie wie, czego dokładnie ma się uczyć, bo nie wie, co ostatecznie będzie potrzebne do egzaminu. [...] Jeżeli komuś zależy przede wszystkim na egzaminie, sama szkoła może czasem nie wystarczyć. Zwłaszcza, gdy uczeń potrzebuje bardzo indywidualnego prowadzenia i częstej informacji zwrotnej".
Tego właśnie często brakuje w szkolnej rzeczywistości, nawet uczniom, którzy bardzo się starają. Korycińska zauważa również: "Uczniom potrzebny jest ktoś, kto będzie dmuchał w skrzydła. To podstawa. Ale też ktoś, kto wyszuka słabszy punkt, często leżący u podstaw trudności, i będzie komentował na bieżąco ich sposób myślenia. Tak, by uczeń nie przesiedział całego weekendu nad czystą kartką [...] Dziecko w gruncie rzeczy ma partnera w edukacji. W szkole dobry nauczyciel też to robi, ale przy licznych klasach ma na to mniej czasu".
Dziś większość rodziców stara się zapewnić dzieciom dodatkowe zajęcia, które pomogą im rozwijać zainteresowania lub osiągać lepsze wyniki w nauce. Sami nauczyciele przestrzegają jednak, że zachłyśnięcie się modą na korepetycje może mieć poważne konsekwencje dla edukacji publicznej i jeszcze bardziej pogłębić nierówności społeczne.
Nie każdą rodzinę stać bowiem na kilkaset złotych miesięcznie za dodatkową naukę, a indywidualna edukacja może z czasem stać się dobrem dostępnym jedynie dla bardziej zamożnych.
Jeśli szkoła przestanie być miejscem, w którym większość uczniów może skutecznie przygotować się do egzaminów bez dodatkowego wsparcia, korepetycje z rozwiązania dla potrzebujących staną się po prostu obowiązkiem. A to oznaczałoby, że szanse edukacyjne dzieci będą w coraz większym stopniu zależały nie od ich zdolności i pracy, lecz od możliwości finansowych ich rodziców.
Źródło: wiadomosci.radiozet.pl, cbos.pl
Zobacz także




