nastolatek odrabia pracę domową
Wielu uczniów przyznaje, że bez korepetycji nie jest w stanie podejść do matury. fot. www.kaboompics.com/Pexels

Koniec roku szkolnego nie oznacza końca wydatków na edukację. Coraz więcej rodziców już latem planuje budżet na korepetycje, które dla wielu uczniów stały się nieodłącznym elementem nauki. Koszty dodatkowych lekcji rosną z roku na rok i w niektórych przypadkach sięgają nawet 2,5 tys. zł miesięcznie.

REKLAMA

Rodzice liczą wydatki jeszcze przed wakacjami

Co prawda rok szkolny właśnie dobiega końca i wielu uczniów oraz nauczycieli myśli już tylko o tym, że przez ponad dwa miesiące będą mogli odpocząć od szkolnej rzeczywistości. Z drugiej strony rodzice wciąż funkcjonują w trybie planowania. Latem organizują wyjazdy wakacyjne i opiekę dla dzieci, a następnie przygotowują się do szkolnych zakupów oraz rodzinnej logistyki związanej z powrotem do szkół i przedszkoli we wrześniu.

Część rodziców nie ukrywa również, że już teraz zamiast liczyć wakacyjny budżet, analizuje wydatki związane z edukacją dzieci w kolejnym roku szkolnym. Jednym z największych kosztów, który regularnie obciąża domowe finanse przez cały rok, są korepetycje.

Według danych CBOS ponad 80 proc. rodziców płaci za dodatkowe lekcje prywatne swoich dzieci. Portal zapytał rodziców, jakie są powody korzystania z korepetycji i ile kosztują takie zajęcia.

Jedna z matek z Częstochowy, której dzieci uczą się w szkole średniej, przyznała, że nawet sami nauczyciele nie wyobrażają sobie dziś, by uczniowie mogli obyć się bez dodatkowych zajęć. Niektórzy mają wręcz mówić wprost, że podczas lekcji realizują około 30 proc. materiału, a uczniowie chcący zdać maturę na satysfakcjonującym poziomie muszą korzystać z korepetycji.

"Syn chodził na matematykę, polski i rozszerzenia – w jego przypadku są to biologia i chemia. Dwie godziny chemii kosztowały mnie 240 zł, za godzinę biologii płaciłam 150 zł, a jeżeli Jan (imię zmienione) zostawał na dwie godziny, to wychodziło 300 zł. Za godzinę matematyki płaciłam 120 zł, ale czasami syn musiał zostać dwie godziny, czyli wtedy 240 zł. Tygodniowo to jest koszt ok. 600 zł (od 510 zł do 780 zł - przyp. red.) tylko za korepetycje z rozszerzeń" – wylicza wspomniana mama.

Dodatkowe lekcje stały się normą

Dziś zajęcia pozaszkolne przestały być dodatkiem do edukacji. Dla wielu rodzin stały się jej nieodłącznym elementem, funkcjonującym na równi z lekcjami w szkole. Coraz trudniej znaleźć uczniów, którzy po zakończeniu zajęć nie uczestniczą jeszcze w lekcjach języka angielskiego, matematyki lub innych aktywnościach rozwijających ich zainteresowania.

W obecnym roku szkolnym na dodatkowe zajęcia zapisało swoje dzieci 80 proc. rodziców, podczas gdy rok wcześniej było to 73 proc. badanych. Widać wyraźną tendencję wzrostową, a wraz z nią rosną również koszty takich lekcji.

W 2025 roku miesięczne wydatki na korepetycje wynosiły średnio około 944 zł, podczas gdy rok wcześniej było to 896 zł. Jeśli ten trend się utrzyma, w kolejnych latach wzrosną nie tylko ceny, ale prawdopodobnie także liczba chętnych na dodatkowe zajęcia.

Trudno oczekiwać, że sytuację zmieni sam kryzys demograficzny i mniejsza liczba uczniów w szkołach. Teoretycznie nauczyciele mogliby poświęcić więcej czasu każdemu dziecku, co mogłoby ograniczyć potrzebę korzystania z korepetycji. W praktyce jednak pedagodzy są obciążeni wieloma dodatkowymi obowiązkami, między innymi związanymi z dokumentacją, dlatego nie musi to oznaczać większej ilości czasu na indywidualną pracę z uczniami.

Szkoły przerzucają odpowiedzialność?

Najczęściej z korepetycji korzystają maturzyści, którzy chcą lepiej i bardziej systematycznie przygotować się do egzaminu dojrzałości. Rodziców szczególnie oburza fakt, że w wielu szkołach uczniowie przygotowujący się do matur rozszerzonych są w dużej mierze pozostawieni sami sobie.

Nauczyciele często mają czas jedynie na realizację materiału na poziomie podstawowym z obowiązkowych przedmiotów. Największym zainteresowaniem cieszą się korepetycje z języka angielskiego, języka polskiego i matematyki, które jednocześnie należą do najdroższych.

"Szkoła absolutnie nie przygotowuje do tych egzaminów. Realizowany jest program na poziomie podstawowym i tyle. Wiedzę rozszerzoną trzeba nabyć samemu" – przyznała w rozmowie z radiem jedna z matek. I dodała: "Zapewniali, że nie ma takiej potrzeby, jednak życie pokazało, że bez korepetycji się nie da, nie ma najmniejszych szans".

Rodzice często mają poczucie, że szkoły i nauczyciele zbyt łatwo zdejmują z siebie odpowiedzialność za pełne przygotowanie uczniów do egzaminów. Jednocześnie, gdy młodzi ludzie odnoszą sukcesy, placówki chętnie podkreślają swoją rolę w ich edukacyjnych osiągnięciach.

To budzi frustrację rodzin, które widzą, jak duży wpływ na wyniki dzieci mają dodatkowe zajęcia. Dlatego mimo rosnących kosztów wielu rodziców nadal decyduje się inwestować w korepetycje. Dla nich wykształcenie i przyszłe sukcesy dziecka są ważniejsze niż stan konta bankowego.

Problem w tym, że dostęp do dodatkowej edukacji coraz częściej zależy od zasobności portfela rodziców. A to rodzi pytania o to, czy szkoła nadal jest w stanie zapewnić wszystkim uczniom równe szanse, czy też coraz większą rolę w edukacyjnym sukcesie odgrywają prywatne lekcje opłacane poza systemem.