
Tydzień wakacji u dziadków wystarczył, by kilkuletni chłopiec miał nawyk, z którym jego rodzice zmagają się każdego dnia. Po każdym posiłku domaga się deseru, a odmowa kończy się płaczem i awanturą. Ta historia pokazuje, jak trudno odbudować zdrowe nawyki żywieniowe, gdy dziadkowie nie respektują zasad ustalonych przez rodziców.
Dziadkowie nie zawsze szanują zasady wychowania wnuków
Są dziadkowie, którzy naprawdę potrafią wspierać rodziców. Szanują zasady panujące w domu i wiedzą, że rozpieszczanie wnuków nie musi oznaczać zgody na wszystko. Są jednak też tacy, z którymi współpraca okazuje się bardzo trudna. Tak jest w przypadku teściów mojej siostry.
Każda próba rozmowy kończy się przekonywaniem, że "przecież nic się nie stało" albo że "dziecko jest na wakacjach i trzeba mu pozwolić". I koronny argument: że babcia i dziadek są przecież od rozpieszczania i pozwalania na więcej. Problem w tym, że skutki takich wakacyjnych przyzwyczajeń rodzice odczuwają jeszcze długo po powrocie dziecka do domu.
Syn mojej siostry spędził u dziadków zaledwie tydzień. Wydawało się, że to będzie zwykły wakacyjny wyjazd do dziadków. Wrócił jednak z nowym nawykiem. Po każdym posiłku domaga się deseru. Nie ma znaczenia, czy zjadł śniadanie, obiad czy kolację. W jego przekonaniu zawsze powinno pojawić się coś słodkiego, także wtedy, kiedy posiłek też był słodki (np. z miodem czy owocami).
Nie chodzi o to, że wcześniej w domu obowiązywał całkowity zakaz słodyczy. Wręcz przeciwnie. W naszej rodzinie nikt nie uważa, że dziecko nigdy nie powinno zjeść czekolady, lodów czy ciasta (o ile nie ma na jakiś składnik alergii). Wszystko jest jednak kwestią umiaru. Słodka przekąska raz dziennie, na przykład po obiedzie, nikogo nie dziwi. Problem zaczyna się wtedy, gdy cukier staje się obowiązkowym zakończeniem każdego posiłku.
Walka o powrót do zdrowych nawyków
Dzieci bardzo szybko uczą się takich schematów. Wystarczy kilka dni, aby uznały nowy zwyczaj za coś całkowicie naturalnego. To właśnie spotkało moją siostrę. Od powrotu z wakacji niemal każdy posiłek kończy się prośbą o deser, a kiedy siostrzeniec słyszy odmowę – robi się awantura.
Najbardziej frustrujące dla rodziców jest to, że wypracowanie zdrowych nawyków zajmuje często wiele miesięcy, a ich zburzenie może nastąpić w ciągu kilku dni. Rodzice starają się uczyć dzieci, że słodycze są dodatkiem, a nie jej obowiązkowym elementem diety. Tymczasem jeden tydzień wystarczył, aby chłopiec uwierzył, że deser należy mu się zawsze.
Nie da się też ukryć, że nadmiar cukru wpływa na zachowanie wielu dzieci. Sama zauważam u swoich dzieci większe rozdrażnienie, trudności z wyciszeniem i większą skłonność do kłótni. Moja siostra też jest przekonana, że jej syn stał się bardziej nerwowy i znacznie trudniej jest z nim współpracować.
Oczywiście każde dziecko reaguje inaczej i nie wszystkie problemy można zrzucić wyłącznie na cukier. Nie zmienia to jednak faktu, że zdrowe nawyki żywieniowe mają znaczenie dla codziennego funkcjonowania.
Największy żal mojej siostry nie dotyczy nawet samych słodyczy. Chodzi o brak szacunku dla zasad, które od lat obowiązują w ich domu. Dziadkowie wiedzieli, że rodzice starają się ograniczać cukier i uczyć dziecko rozsądnego podejścia do słodyczy. Mimo to uznali, że podczas wakacji te zasady nie mają znaczenia. Dla nich był to drobiazg. Dla rodziców oznaczał konieczność rozpoczynania całej pracy od początku.
Zobacz także




