rodzina wielodzietna na spacerze
Wielodzietność w społeczeństwie często jest krytykowana, dlaczego więc mama 8 dzieci negatywnie ocenia też innych rodziców? fot. Orlando Allo/Pexels

Rodzice są dziś oceniani niemal na każdym kroku – przez ekspertów, internautów, a często także przez innych rodziców. Dlatego tak bardzo poruszył mnie wpis matki ośmiorga dzieci, która publicznie skrytykowała decyzję obcej pary dotyczącą ciąży. W świecie pełnym hejtu i osądów coraz bardziej brakuje nam empatii wobec doświadczeń innych rodzin.

REKLAMA

Nie bez powodu mówi się, że matka to najczęściej krytykowana osoba, wystawiona na komentarze od pierwszego dnia ciąży i do 18-stki dziecka. Krytyka płynie nie tylko z mediów społecznościowych czy przestrzeni publicznej, ale często przede wszystkim od innych rodziców.

Sama wielokrotnie doświadczyłam oceniania i wiem, jak bolesne potrafi być usłyszenie negatywnej opinii od osoby, która teoretycznie powinna najlepiej rozumieć nasze wyzwania. Paradoksalnie to właśnie inni rodzice często potrafią najbardziej zranić słowami.

Wpis, który mnie poruszył

Taką refleksję miałam, czytając niedawny wpis Elżbiety Ziemniczak, mamy wielodzietnej, która w mediach społecznościowych pokazuje życie swojej rodziny z ośmiorgiem dzieci i oczekuje narodzin dziewiątego. Jej ostatni post poruszył mnie bardzo, niestety w negatywny sposób.

Kobieta odniosła się w nim do historii pary influencerów, którzy najpierw poinformowali o ciąży, a następnie – po otrzymaniu informacji o zespole Downa u płodu – zdecydowali się na jej przerwanie. We wpisie napisała: "Siedzę i płaczę". Podkreśliła, że jako mama ośmiorga dzieci, będąca w ciąży z dziewiątym, a także matka czworga dzieci utraconych przed narodzeniem, nie potrafi przejść obojętnie obok tej historii.

To jednak była decyzja tych konkretnych ludzi – świadoma, podjęta w niezwykle trudnych okolicznościach i zgodna z obowiązującym prawem. Nikt z nas nie zna wszystkich emocji, lęków, rozmów i dramatów, które towarzyszyły tej parze. Tymczasem osoba całkowicie postronna postanowiła publicznie ocenić ich wybór przed setkami tysięcy odbiorców.

Publiczne piętnowanie zamiast empatii

W swoim wpisie wielokrotnie podkreślała znaczenie każdego poczętego życia, odwoływała się do religii i wiary. Napisała między innymi: "Wierzę całym sercem, że tylko Bóg jest Dawcą życia i tylko Bóg jest jego Panem. Człowiek nie ma prawa decydować, które dziecko zasługuje na życie, a które nie. Nie ma ludzi bardziej i mniej godnych narodzin".

Mnie jednak najbardziej zabolało coś innego. To, że autorką tych słów jest kobieta i matka, która sama doświadczyła trudów rodzicielstwa, straty i zapewne niejednokrotnie także oceniania przez innych.

Zamiast okazać powściągliwość i zrozumienie, zdecydowała się publicznie piętnować decyzję obcych sobie ludzi. Taka postawa – ocenianie, moralizowanie, powoływanie się na własny światopogląd jako jedyny słuszny i zachęcanie odbiorców do osądzania innych – nie ma nic wspólnego z empatią.

"Jestem wstrząśnięta, gdy widzę, jak osoby publiczne nie tylko podejmują decyzję o przerwaniu życia swojego dziecka, ale jeszcze przedstawiają ją milionom ludzi jako coś odważnego, odpowiedzialnego czy godnego naśladowania. Co dzieje się z tym światem, skoro zabójstwo bezbronnego dziecka staje się powodem do publicznych oklasków? Jako matka nie jestem w stanie tego zrozumieć" – komentuje kobieta.

Trudno nie zadać pytania: gdzie w tym wszystkim jest życzliwość, szacunek i pokora wobec doświadczeń drugiego człowieka? Skoro religia tak często mówi o miłości bliźniego, powstrzymywaniu się od osądów i okazywaniu współczucia, dlaczego tak łatwo przychodzi niektórym publiczne potępianie osób, których sytuacji nawet nie znają?

Co ciekawe, ta sama autorka jako matka wielodzietna zapewne sama nieraz mierzyła się z ocenami, bo wielodzietność nie jest dobrze widziana społecznie, więc tym bardziej mogłaby rozumieć ciężar nieproszonych komentarzy.

Najważniejszy okazał się jeden komentarz

Najbardziej poruszył mnie jeden z komentarzy pod tym wpisem. Napisała go kobieta, która wychowuje dziecko z niepełnosprawnością:

"Jako matka dziecka z niepełnosprawnością (urodzonego pomimo diagnozy choroby już w ciąży), która przeszła i widziała wiele, nauczyłam się nie oceniać. Nie doradzać. Nie wchodzić z butami w czyjeś życie. Nie każdy potrafi unieść tak wiele. Mając zdrowe dzieci łatwo być pro life. Dzisiaj także podjęłabym taką samą decyzję – urodzić ją. Jednak nigdy, ale to nigdy nie neguję czyichś decyzji. Od sądu jest Bóg i jemu zostawmy ocenianie".

Każdy ma prawo do przekonań, nikt do roli sędziego

I właśnie te słowa wydają mi się najważniejsze. Każdy z nas ma prawo do własnych przekonań, ale nie ma prawa stawiać się w roli sędziego cudzych dramatów. Szczególnie gdy chodzi o decyzje podejmowane w sytuacjach granicznych, których ciężaru nie jesteśmy w stanie sobie nawet wyobrazić.

Tym bardziej dziwi mnie postawa osoby, która jako matka ośmiorga dzieci powinna doskonale wiedzieć, jak krzywdzące bywa ocenianie rodziców i wtrącanie się w ich decyzje. Wielodzietne matki często słyszą nieproszone komentarze dotyczące liczby dzieci, sposobu wychowania czy organizacji życia rodzinnego.

Skoro sama zapewne nieraz doświadczyła takich ocen, powinna rozumieć, jak bolesne jest wystawianie czyjegoś życia na publiczny osąd. Niestety hejtu nie brakuje również wobec tych, którzy o trudach rodzicielstwa mówią wprost – trzeba mieć tupet, by tak oceniać cudze doświadczenia.

Więcej empatii zamiast internetowych linczów

Dlatego cały ten wpis odbieram jako coś głęboko toksycznego. Nie jest to głos troski ani wsparcia, lecz publiczne piętnowanie pary, która podjęła legalną decyzję dotyczącą własnego życia i własnej rodziny.

W świecie, w którym rodzice i tak są nieustannie oceniani, naprawdę nie potrzebujemy kolejnych internetowych linczów. Potrzebujemy więcej empatii, więcej pokory wobec cudzych doświadczeń i więcej świadomości, że nie znamy historii, które kryją się za decyzjami innych ludzi.