
W codziennym często nie znajdujemy czasu na prawdziwą rozmowę z dzieckiem. Pewien ojciec postanowił spędzić trzy godziny sam na sam ze swoim 5-letnim synem i odkrył coś, czego nie zauważył przez wiele miesięcy. Ta historia pokazuje, jak ogromne znaczenie dla budowania więzi ma zwykły spacer i pełna uwaga rodzica.
Bycie obecnym rodzicem to ogromna praca
Bycie rodzicem, który jest obecny i świadomy, wymaga ogromu pracy, energii, a czasem także poświęceń i pokory. Wielu współczesnych rodziców dźwiga na swoich barkach ogromny ciężar – chcą być dla dzieci wszystkim tym, czego sami nie otrzymali w dzieciństwie.
Jednocześnie starają się dbać o własne zdrowie psychiczne i fizyczne, uczyć dzieci mądrego rozumienia świata oraz być uważnymi na ich emocje i potrzeby.
W pędzie codzienności, wśród milionów obowiązków i często przy niewielkim wsparciu ze strony bliskich, rodzice nie zawsze mają przestrzeń, by naprawdę pobyć ze swoim dzieckiem.
I choć mają tego świadomość, codzienne zobowiązania sprawiają, że nie zawsze mogą być takimi rodzicami, jakimi chcieliby być: obecnymi, czułymi, dającymi przestrzeń na emocje, rozmowę i wspólne przeżywanie codzienności. Często konkurencją dla dziecka staje się ekran, a dla niego to sygnał, że nie jest ważne.
Trzygodzinny spacer ojca z 5-letnim synem
Ostatnio o chwili, która skłoniła go do takich refleksji, napisał na Instagramie Wojtek, autor profilu "Po prostu blisko", prywatnie ojciec dwójki dzieci, który dzieli się w sieci swoimi obserwacjami i przemyśleniami na temat rodzicielstwa.
W jednym z najnowszych postów influencer opowiedział o tym, jak zabrał 5-letniego syna na trzygodzinny spacer. Dla kilkulatka to niemały wysiłek, ale okazało się, że podczas wspólnie spędzonego czasu wydarzyło się coś wyjątkowego i wzruszającego – coś, na co zwykle brakuje miejsca w codziennej gonitwie.
"Dziś zostawiłem żonę z naszą 3-letnią córką samą w domu. Zabrałem syna i wyszliśmy. [...] Mój syn ma 5 lat [...] szliśmy we dwóch. Przez 3 godziny" – zaczyna swój post mężczyzna.
Rozmowa przy kałuży
W dalszej części opisuje sytuację, ale też swoje odczucia: "Zabrałem go w nasze tajemne miejsce w lesie. Na początku obaj zrzucaliśmy domowe napięcie. Szliśmy w ciszy [...] Przed wyjściem założyłem mu kalosze. Gdy na ścieżce pojawiła się wielka kałuża, syn spojrzał na mnie. Zrozumieliśmy się bez słów.
Wskoczył w sam środek, złapał mnie za rękę i zapytał: 'Tato... a czego Ty się bałeś, jak byłeś mały?'. Poczułem, jak ściska mnie w gardle. W domu, między zmywaniem a próbą wypicia kawy w ciszy, nie ma miejsca na takie pytania. Tam ciągle tylko gasimy bieżące pożary" – zauważa tata 5-latka.
Jego refleksja jest niezwykle poruszająca. Wystarczyło wyjść z dzieckiem na spacer, by złapać dystans, zadbać o relację, porozmawiać naprawdę szczerze i dowiedzieć się o sobie nawzajem rzeczy, na które na co dzień brakuje czasu.
W takich historiach najbardziej wzrusza mnie to, że pokolenie dzisiejszych rodziców dostrzega takie momenty, jest za nie wdzięczne, celebruje je i świadomie stara się je tworzyć. Wielu z nas nie miało podobnych doświadczeń z własnymi rodzicami.
Wyłączna uwaga buduje więź i poczucie bezpieczeństwa
"Dowiedziałem się o rzeczach, na które w zgiełku nigdy nie było czasu. Zobaczyłem w moim 5-latku mądrego człowieka. Który tak bardzo potrzebował mojego czasu. Tylko dla siebie" – zauważa tata chłopca. Podkreśla również, że jego żona i córka także zyskały czas tylko dla siebie, dzięki czemu mogły pielęgnować własną relację. Decyzja o spacerze była więc korzyścią dla całej rodziny.
W podsumowaniu mężczyzna pisze, że dawanie dziecku swojej wyłącznej uwagi buduje więź, daje poczucie bezpieczeństwa i wzmacnia jego poczucie własnej wartości. Nie trzeba przy tym wielkich nakładów czasu.
Dzięki takim prostym gestom kilkulatek wie, że jest dla rodzica ważny, a to buduje jego pewność siebie, wzmacnia relację i pomaga radzić sobie z codziennymi trudnościami oraz poczuciem, że mama lub tata są ciągle zajęci.
Jakość czasu ważniejsza niż jego ilość
Wojtek na koniec pisze: "Te 3 godziny dały mu paliwo, którego nie zastąpi żadna zabawka. Nieważne, ile masz dzieci i ile masz pracy. Znajdź w tym tygodniu choćby godzinę. Wyjdźcie sami. Bez planu. To budowanie najpiękniejszych wspomnień, do których twoje dziecko będzie wracać, kiedy samo będzie dorosłe".
Potwierdzają to także specjaliści – bywa, że wystarczą trzy minuty dziennie i buduje się prawdziwa więź z dzieckiem, bo liczy się jakość kontaktu, a nie liczba godzin.
Dzieci nie oczekują perfekcji, tylko obecności
Ta historia przypomina o czymś bardzo ważnym – dzieci nie oczekują od rodziców perfekcji, drogich atrakcji ani nieustannego organizowania im czasu. Najbardziej potrzebują obecności, uwagi i poczucia, że są ważne.
Pomocne bywają tu codzienne nawyki – jak choćby wzmacnianie więzi z dzieckiem i 5 rzeczy, które warto robić każdego dnia. Czasem wystarczy zwykły spacer, wspólna droga przez las czy rozmowa przy kałuży, by wydarzyło się coś, co zostanie w pamięci na lata. W świecie pełnym pośpiechu i rozpraszaczy takie chwile stają się bezcenne – zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców.
Zobacz także




