dzieci jedzą lody
Awantura o lody za czerwony pasek nabiera tempa. Padły mocne słowa o manipulacji. fot. Unsplash.com

Spór o darmowe lody dla uczniów z czerwonym paskiem, wywołał ogromne emocje w całej Polsce. Po fali krytyki i komentarzy w mediach społecznościowych głos zabrała Monika Horna-Cieślak, która zapewnia, że nie było mowy o żadnym zakazie. Właściciele lodziarni w Pszczynie i Rzeczniczka Praw Dziecka zapowiadają wspólne wydarzenie dla wszystkich dzieci na zakończenie roku szkolnego.

REKLAMA

Sprawa zaczęła się od informacji opublikowanej przez Lodziarnię Pod Dębem w Pszczynie. Właściciele poinformowali, że po raz pierwszy od 25 lat nie będą rozdawać darmowych lodów uczniom, którzy otrzymali świadectwo z czerwonym paskiem.

Skąd wzięła się awantura o darmowe lody?

Według przekazanych przez nich informacji, decyzja miała związek z pismem otrzymanym z Biura Rzeczniczki Praw Dziecka. W dokumencie zwrócono uwagę na możliwość wykluczenia części dzieci oraz negatywne skutki związane z nagradzaniem wyłącznie najlepszych uczniów. Co ciekawe, nie jest to pierwsza sprawa z Pszczyny, w której Biuro RPD interweniowało w obronie zasady równości dzieci – pisaliśmy chociażby o tym, że w Pszczynie ktoś upadł na głowę, bo dodatkowe punkty dla dziewczynek za bycie dziewczynką również trafiły do analizy biura.

Po nagłośnieniu sprawy w mediach społecznościowych, do sytuacji odniosła się Monika Horna-Cieślak. Rzeczniczka Praw Dziecka stanowczo zaprzeczyła informacjom o rzekomym zakazie.

Jak napisała w serwisie X:

"Poziom absurdalnej manipulacji wobec p. Joli oraz mnie osiągnął niebywałe szczyty. Nie było żadnego zakazu. Przesyłamy razem z ekipą z Lodziarni pod Dębem moc życzliwości!". Do wpisu dołączyła zdjęcie wykonane przed lodziarnią w Pszczynie.

Będzie nowe wydarzenie dla wszystkich dzieci

Rzeczniczka poinformowała również o planach wspólnej inicjatywy z właścicielką lodziarni oraz lokalnym samorządem.

Jak zapowiedziała:

"Będziemy wspólnie świętować i sprzeciwiać się mowie nienawiści".

Wydarzenie ma odbyć się 26 czerwca i będzie skierowane do wszystkich dzieci, niezależnie od wyników w nauce.

Czerwony pasek pod lupą – argumenty Biura RPD

We wcześniejszym piśmie skierowanym do lodziarni zwrócono uwagę na kwestie związane z ocenianiem dzieci przez pryzmat szkolnych osiągnięć.

Podkreślono, że "każda osoba młoda jest wyjątkowa i wartościowa bez względu na osiągane wyniki w nauce". W dokumencie wskazano również, że wiele czynników wpływa na szkolne oceny, w tym sytuacja rodzinna, zdrowie psychiczne, zdrowie fizyczne czy dostęp do edukacyjnych zasobów.

Zdaniem autorów pisma nagradzanie wyłącznie za wysokie wyniki może prowadzić do dodatkowej presji oraz poczucia wykluczenia u części uczniów. Argumenty te nie są nowe – od lat w mediach społecznościowych pojawiają się głosy podobne do opisanego u nas, że czerwony pasek na świadectwie, a bloger ma pomysł na mniej krzywdzącą zmianę, bo presja związana z paskiem rośnie szczególnie wśród rodziców. Krytycznie do takich nagród podchodzili też niektórzy mieszkańcy innych miast – wystarczy przypomnieć, że już lata temu emocje wzbudziło dzielenie dzieci na lepsze i gorsze, gdy tak zachował się miejski basen, oferujący darmowe wejścia tylko dla uczniów z wyróżnieniem.

Czym jest czerwony pasek?

Warto przy okazji przypomnieć podstawowe zasady – według MEN świadectwo z czerwonym paskiem otrzymują uczniowie ze średnią ocen co najmniej 4,75, a lista wymagań obejmuje również wzorowe zachowanie. Pomysły alternatywne wobec klasycznego paska też się pojawiają – pedagog Jakub Tylman zaproponował na przykład kolorowe paski zamiast czerwonego na świadectwie, a Jakub Tylman ma pomysł, by docenić każdego ucznia za jego mocną stronę.

Politycy i samorządowcy komentują sprawę

Dyskusja szybko przeniosła się do świata polityki. Głos zabrali zarówno samorządowcy, jak i parlamentarzyści różnych ugrupowań.

Pszczyński radny Jacek Granda przypomniał, że akcja ma wieloletnią tradycję i od lat sprawiała dzieciom radość. Z kolei poseł PiS Paweł Jabłoński pytał opinię publiczną o argumenty przedstawiane przez Rzeczniczkę Praw Dziecka.

Najdalej poszedł poseł Konfederacji Przemysław Wipler, który zapowiedział podjęcie działań prawnych. Polityk poinformował, że zamierza złożyć zawiadomienie o możliwości przekroczenia uprawnień.

Źródło: wiadomosci.wp.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl