
Współcześni rodzice są przemęczeni nie tylko dlatego, że mają małe dzieci. Eksperci zwracają uwagę na coś znacznie ważniejszego. Dziś wychowujemy te dzieci dużo bardziej samotnie niż nasi przodkowie.
Jeszcze niedawno mówiło się (a może nadal tak jest?), że współcześni rodzice mają łatwiej. Pralka robi pranie, zmywarka zmywa naczynia, jedzenie można zamówić pod drzwi, a zakupy zrobić bez wychodzenia z domu. A jednak wielu rodziców przyznaje dziś, że są skrajnie zmęczeni. Dlaczego tak się dzieje?
Jesteśmy samotni w rodzicielstwie
Eksperci zwracają uwagę na coś zupełnie innego – współcześni rodzice wychowują dzieci dużo bardziej samotnie niż nasi przodkowie. Temat ten został ostatnio poruszony w materiale BBC News Polska. Przywołano tam m.in. niemieckie badania obejmujące prawie 40 tys. osób. Wynika z nich, że rodzice mający co najmniej jedno dziecko poniżej szóstego roku życia spali średnio około siedmiu godzin na dobę. Co ciekawe, osoby bez dzieci spały tylko nieznacznie dłużej – kobiety średnio o 10 minut, a mężczyźni o 14 minut więcej. To pokazuje, że problem współczesnego rodzicielstwa wcale nie sprowadza się wyłącznie do samego snu.
Coraz więcej specjalistów mówi raczej o przeciążeniu psychicznym, ciągłej gotowości i poczuciu, że rodzic praktycznie nigdy nie schodzi z dyżuru. Dawniej opieka nad dziećmi wyglądała zupełnie inaczej.
W wielu społecznościach dzieci wychowywały się w dużych rodzinach wielopokoleniowych albo małych wspólnotach, gdzie opieką naturalnie dzielili się inni dorośli – babcie, ciotki, starsze rodzeństwo czy sąsiedzi. Dziecko praktycznie nigdy nie było odpowiedzialnością wyłącznie jednej czy dwóch osób.
Wsparcie grupy jest kluczowe
Dziś wiele rodzin funkcjonuje zupełnie inaczej. Młodzi rodzice często mieszkają setki kilometrów od swoich bliskich. Przeprowadzają się za pracą do dużych miast, wychowują dzieci w pojedynkę albo bez codziennego wsparcia rodziny. Jednocześnie próbują godzić rodzicielstwo z pracą zawodową, obowiązkami domowymi i presją idealnego rodzica.
W materiale BBC pojawia się też przykład plemienia Hadza z Tanzanii – społeczności zbieracko-łowieckiej badanej przez antropologa Davida Samsona. Naukowiec przez kilka miesięcy obserwował ich codzienne życie i wzorce snu. Matki Hadza śpią razem z dziećmi i karmią je nocą piersią, przez co częściej się wybudzają, ale – jak zauważono – zwykle szybciej ponownie zasypiają. W takich społecznościach ogromne znaczenie ma właśnie wsparcie grupy. Rodzic nie jest pozostawiony sam sobie przez całą dobę i być może właśnie tego najbardziej brakuje dziś wielu mamom i ojcom.
Nie jesteśmy stworzeni do wychowania dzieci w izolacji
Współczesne rodzicielstwo coraz częściej wygląda tak: dwoje dorosłych, dziecko, pełen etat obojga rodziców, przedszkole, logistyczny chaos i ciągłe poczucie, że trzeba wszystko ogarniać. Bez babci za ścianą, bez cioci, która zabierze dziecko na spacer, bez sąsiadki wpadającej na chwilę pomocy.
Psychologowie od dawna podkreślają, że człowiek nie został stworzony do wychowywania dzieci w całkowitej izolacji. Potrzebujemy wsparcia, odpoczynku i możliwości wymiany opieki z innymi dorosłymi. Tymczasem wielu współczesnych rodziców przez lata funkcjonuje praktycznie bez żadnego wsparcia. A to, jak wiadomo, nieuchronnie prowadzi do chronicznego wyczerpania.
Źródło: BBC News Polska
Zobacz także
