
Współcześni rodzice wiedzą coraz więcej o wychowaniu, ale coraz częściej brakuje im cierpliwości. Tempo życia, zmęczenie i przebodźcowanie sprawiają, że dzieci najbardziej odczuwają skutki stresu dorosłych. Opisana sytuacja ze sklepu pokazuje, jak łatwo przekroczyć granicę i zranić najmłodszych.
Rodzicom brakuje cierpliwości
Trzeba przyznać, że dzisiejsi rodzice wychowują dzieci w trudnych, bardzo specyficznych czasach. Z jednej strony wszyscy jesteśmy zanurzeni w cyfrowym świecie, pełnym udogodnień związanych z technologią. Mamy też większą wiedzę i świadomość tego, co wspiera, a co szkodzi rozwojowi dzieci.
Z drugiej strony współczesność jest bardzo szybka i intensywna – wszyscy gdzieś pędzimy. I choć wiemy więcej, często nie dopuszczamy tej wiedzy do siebie, bo zwyczajnie brakuje nam czasu i uważności w codziennym wychowywaniu dzieci. Jesteśmy przemęczeni, mnie cierpliwi, a najczęściej obrywają za to dzieci.
Niestety widać to wyraźnie w sytuacjach w miejscach publicznych, kiedy rodzice nie potrafią zająć się dziećmi, poświęcić im uwagi ani odpowiednio ich wesprzeć. Ostatnio opis takiego zdarzenia przeczytałam na Threads:
"Jestem w sklepie. Matka z dwójką córek. Obie mają miny jak na granicy płaczu - smutne oczy, spuszczone głowy. Matka ciągnie, szarpie, agresywnie warczy przez zaciśnięte zęby. Jedna z dziewczynek pyta, czy mogą kupić to czy tamto. Odpowiedź? Oczywiście NIE! Ciągłe poganianie, 'zostaw!', 'nie ruszaj tego!', 'no idź!'. Nie kwestia pieniędzy, bo widziałem na parkingu, jak wsiadały do nowego Audi. Na jakiś mus owocowy spokojnie byłoby ją stać. Nie chodzi o brak kasy, tylko brak cierpliwości.
[...] Jak ktoś pali przy dziecku i dmucha mu dymem w twarz – oceniam. Jak ktoś przeklina na kilkulatka jak na kumpla spod budki – oceniam. Jak ktoś traktuje dziecko jak gówno – oceniam. Bo to są dzieci. I jakoś bardziej szkoda mi tych smutnych, stłamszonych dzieci niż dorosłych [...]" – napisał użytkownik o nicku @p4ranoidd.
I tu trzeba przyznać, że faktycznie nigdy nie wiemy, co dzieje się w życiu danej osoby. Może przechodzić przez poważny kryzys, mieć trudną sytuację rodzinną, być przebodźcowana, zmęczona, na skraju wyczerpania. Cokolwiek jednak się dzieje, jej dzieci nie są temu winne i nie powinny odczuwać tego w zachowaniu mamy.
Zobacz także
Naszą rolą jest dać im poczucie bezpieczeństwa
Wiadomo, że dzieci potrafią sprawdzać granice dorosłych, nie zawsze współpracują i same również bywają zmęczone czy przeciążone bodźcami. Tyle że w takich momentach to rolą opiekuna jest pomóc dziecku – nauczyć je radzenia sobie z emocjami, zadbać o jego komfort, spróbować je zrozumieć i spokojnie porozmawiać.
Kiedy dziecko od rodzica słyszy jedynie pretensje, złość i opryskliwe odpowiedzi, w końcu zamyka się w sobie i przestaje w ogóle zabiegać o uwagę. W opisanej sytuacji zachowanie kobiety sprawia, że dzieci stają się niepewne i smutne. Jak zauważył autor wpisu – ich opiekunce zabrakło cierpliwości.
Nie chcę jej tłumaczyć, bo – jak trafnie ujął to mężczyzna – dorosłość polega na tym, by brać odpowiedzialność za własne emocje i nie przerzucać ich na innych, a już szczególnie na dzieci. Na koniec warto sobie przypomnieć jedną prostą rzecz: dzieci nie zapamiętują tego, co kupiliśmy im w sklepie, ale doskonale pamiętają, jak się przy nas czuły.
Nawet w pośpiechu i zmęczeniu można zatrzymać się na chwilę, spojrzeć dziecku w oczy i okazać mu odrobinę uwagi, zamiast – jak ta wspomniana mama – warczeć w złości na dzieci. Właśnie w takich chwilach buduje się poczucie bezpieczeństwa – coś, czego żadne nowoczesne technologie nie są w stanie zastąpić.
