
Jeszcze niedawno osobne spanie kojarzyło się głównie z kryzysem w związku. Dziś coraz więcej par świadomie decyduje się na tzw. "rozwód senny". Dzięki temu w końcu mogą się wysypiać, mniej się kłócą i lepiej funkcjonują na co dzień.
"Rozwód senny" – nowy trend wśród par, który ratuje związki
Jeszcze do niedawna osobne spanie wielu osobom kojarzyło się wyłącznie z kryzysem w związku. Dziś coraz więcej par świadomie decyduje się jednak na tzw. "rozwód senny", czyli spanie w osobnych łóżkach albo nawet pokojach. I, jak przekonują eksperci, w wielu przypadkach nie ma to nic wspólnego z końcem relacji. Wręcz przeciwnie, osobne spanie może poprawić nie tylko jakość snu, ale też atmosferę w związku.
Czym jest senny rozwód?
"Sleep divorce", bo tak określa się ten trend w anglojęzycznych mediach, polega po prostu na tym, że partnerzy rezygnują ze wspólnego spania, by lepiej się wysypiać. Powody są bardzo różne. Może to być chrapanie, wiercenie się w nocy, inne godziny zasypiania, bezsenność czy po prostu odmienne potrzeby dotyczące temperatury i warunków snu. Coraz częściej mówi się też o tym, że przewlekłe niewyspanie może powodować napięcia, rozdrażnienie i konflikty w relacji. Nic dziwnego, skoro – jak wskazują eksperci – męczy nas śmieciowy sen, a ekspertka tłumaczy, jak naprawdę odpocząć i dlaczego współczesne społeczeństwo coraz częściej wstaje rano kompletnie zmęczone.
Eksperci podkreślają, że sen ma ogromny wpływ na nasze emocje, cierpliwość i sposób komunikowania się z partnerem. Gdy jesteśmy chronicznie zmęczeni, częściej się irytujemy, gorzej radzimy sobie ze stresem i łatwiej wpadamy w konflikty. Dlatego dla części par osobne spanie tak naprawdę okazuje się ratunkiem dla związku. Doskonale pokazuje to historia czytelniczki, która stwierdziła wprost: "mój mąż chrapie tak, że chyba się rozwiodę – to jak być w łóżku z kosiarką" – nieprzespane noce potrafią doprowadzić nawet najbardziej cierpliwą osobę do skraju wyczerpania.
Trend popularny szczególnie wśród młodszych pokoleń
Co ciekawe, trend staje się coraz popularniejszy szczególnie wśród młodszych pokoleń. Według badań cytowanych przez media w USA nawet ponad jedna trzecia par przyznaje, że śpi osobno przynajmniej od czasu do czasu. Według badania American Academy of Sleep Medicine aż 31 proc. dorosłych Amerykanów przyznało, że śpi osobno od partnera przynajmniej przez część czasu, by poprawić jakość snu. Wśród millenialsów ten odsetek jest jeszcze wyższy, warto zerknąć do tekstu: "spać razem czy osobno – współcześni 30-latkowie wolą osobne sypialnie".
To nie kryzys, a często jego zażegnanie
Choć wiele osób nadal uważa osobne sypialnie za oznakę kryzysu, psychologowie coraz częściej podkreślają, że wspólne spanie nie jest wyznacznikiem jakości relacji. Liczy się przede wszystkim to, czy partnerzy czują się ze sobą dobrze, dbają o bliskość i potrafią otwarcie rozmawiać o swoich potrzebach. Na pytanie spać razem czy osobno – odpowiada psycholog – wszystko zależy od kontekstu, motywacji i tego, czy obie strony czują się ze swoim wyborem komfortowo.
Nie oznacza to jednak, że "rozwód senny" sprawdzi się u każdego. Dla części osób wspólne zasypianie daje poczucie bezpieczeństwa i buduje intymność. Dlatego ważne jest, by decyzja była wspólna i nie wynikała z narastających problemów w relacji.
Specjaliści radzą też, by nawet przy osobnym spaniu zadbać o codzienną bliskość – wspólne wieczory, rozmowy, przytulanie czy rytuały przed snem. Bo sam fakt, że para śpi osobno, nie musi oznaczać emocjonalnego oddalenia. Dla wielu osób to po prostu sposób na lepszy sen, większą ilość energii w ciągu dnia i mniej codziennych napięć. Jak pokazuje praktyka, wiele szczęśliwych par nie śpi razem, a osobne sypialnie wcale nie muszą oznaczać końca namiętności.
Tymczasowe rozwiązanie w trudnym okresie
Niektóre pary traktują "rozwód senny" jako rozwiązanie tymczasowe np. w okresie opieki nad małym dzieckiem, pracy zmianowej czy problemów zdrowotnych. Inni przyznają, że dopiero po przejściu do osobnych sypialni przestali być na siebie ciągle źli o nocne pobudki, chrapanie czy wyrywanie kołdry.
Źródło: health.com
Zobacz także
