dziecko śpi z rodzicami
To nie rozpieszczanie. Naukowcy tłumaczą, co naprawdę dzieje się, gdy dziecko śpi obok rodzica. fot. Pexels.com

Spanie dziecka w łóżku rodziców od lat budzi kontrowersje i skrajne opinie. Spojrzenie z perspektywy neurobiologii pokazuje jednak, że może ono odgrywać ważną rolę w rozwoju układu nerwowego. Chodzi o proces koregulacji, który wpływa na poczucie bezpieczeństwa i odporność psychiczną dziecka.

REKLAMA

Nocna bliskość z rodzicami wpływa na układ nerwowy dziecka. Biologia mówi więcej niż się wydaje

Wspólne spanie z dzieckiem od lat budzi kontrowersje. Jedni uważają je za dobre, a inni za negatywne dla rozwoju dziecka. Z perspektywy nauki wspólne spanie nie jest tylko kwestią wychowawczą, ale i biologiczną.

Kiedy dziecko śpi obok rodzica, jego oddech i rytm ciała mogą synchronizować się z dorosłym. To zjawisko nazywane jest koregulacją i działa jak naturalny mechanizm uspokojenia. Organizm dziecka odbiera sygnał, że znajduje się w bezpiecznym środowisku.

To doświadczenie może budować tzw. rezyliencję, czyli zdolność do powrotu do równowagi po stresie. W efekcie dziecko lepiej radzi sobie z emocjami w przyszłości.

Co się dzieje w dorosłości

Według tego podejścia osoby, które nie miały doświadczenia takiej bliskości, mogą częściej funkcjonować w stanie napięcia. Nawet w spokojnych sytuacjach mogą odczuwać wewnętrzną czujność. Może to przekładać się na trudności ze snem i poczuciem relaksu. Nie jest to oczywiście reguła dla wszystkich, ale jedna z możliwych interpretacji.

Istotą nie jest stałe, codzienne spanie razem, tylko dostępność emocjonalna i fizyczna rodzica. Dziecko ma wiedzieć, że w trudnym momencie może przyjść do mamy i taty. Czasem wystarczy wspólny wieczór, czasem noc. Kluczowe jest poczucie, że układ nerwowy ma gdzie „odpocząć".

To, co kiedyś traktowano jako „zły nawyk", może więc mieć głębsze biologiczne uzasadnienie.

Co mówią badania o długim spaniu z dziećmi

Wspólne spanie od lat ma swoich zagorzałych zwolenników i przeciwników, ale nauka stoi raczej po stronie bliskości. Jakiś czas temu pisałyśmy na mamadu.pl o tym, że długie spanie z dzieckiem ma korzyści, a spanie nawet z nastolatkiem nie musi być problemem. Prof. Sarah Blunden, brytyjska psycholożka, wskazywała, że nie ma naukowych dowodów na negatywne skutki dzielenia łóżka ze starszymi dziećmi, a korzyści jest całkiem sporo – od mniejszych niepokojów i lepszej odporności psychicznej, po wspólne budowanie więzi.

Inaczej sprawa wygląda w pierwszych miesiącach życia. Amerykańska Akademia Pediatryczna zaleca, by niemowlęta spały w jednym pokoju z rodzicami przynajmniej przez pierwsze 6 miesięcy, ale w osobnym łóżeczku – ze względu na ryzyko SIDS (zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej). Jednocześnie pojawiają się badania, które tę rekomendację niuansują — spanie z dzieckiem w jednym pokoju może mieć wpływ na jego rozwój, jak pokazały nowe rekomendacje oparte na pracach dr. Iana Paula. Jego zespół przebadał 230 matek i ich dzieci i zauważył, że starsze niemowlęta, które spały w odrębnym pomieszczeniu, osiągały dłuższy, nieprzerwany sen. To pokazuje, że odpowiedź na pytanie „razem czy osobno" zależy od wieku dziecka, kontekstu rodzinnego i etapu rozwoju.

Druga strona medalu. Kiedy wspólne spanie nie służy nikomu

Choć argumenty za bliskością są mocne, nie sposób pominąć głosów tych, którym współspanie po prostu nie pasuje. Na mamadu.pl znajdziecie także tekst o 5 powodach, dla których NIE powinniśmy spać z dzieckiem w jednym łóżku – od kwestii intymności w związku, przez własną przestrzeń rodzica, po trudności z późniejszym odzwyczajeniem dziecka od wspólnego łóżka.

Swoje w tej układance znalazła też znajoma, o której niedawno opowiadałam – pięciolatka rządzi łóżkiem rodziców, mama śpi z córką zamiast z mężem. Córka przychodzi co noc, znajoma śpi przyklejona do brzegu łóżka, tata ląduje na kanapie, a w sypialni narasta zmęczenie. To pokazuje, że sama teoria koregulacji i rezyliencji nie rozwiąże sytuacji, w której wspólny sen kosztuje małżeństwo intymność, a mamę – zdrowie kręgosłupa. Bliskość dziecka jest ważna, ale relacja partnerów też.

Nie ma jednego przepisu

Jednocześnie trudno sprowadzać rozwój dziecka tylko do jednego czynnika, jak wspólne spanie. Najważniejsze wydaje się nie tyle samo miejsce snu, co jakość relacji i poczucie bezpieczeństwa. W praktyce każde dziecko i każda rodzina funkcjonują inaczej, więc nie ma tu jednej uniwersalnej odpowiedzi.

Czasem wystarczy, że dziecko wie, że może przyjść do łóżka rodziców, kiedy pojawi się koszmar czy gorączka. Czasem cała rodzina śpi razem całymi latami i wszystkim to odpowiada. A czasem przychodzi moment, w którym trzeba powiedzieć: „kochanie, wracasz do swojego łóżka" – i to też jest w porządku.

A Wy śpicie ze swoimi dziećmi? Jakie widzicie w tym korzyści?

Źródło: instagram.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl