kadr fotografii z Instagrama Lil Masti
Film Woźniakowskiej to krok ku temu, by ciało kobiety po porodzie nie było poddawane presji. fot. Instagram @lilmasti

Lil Masti pokazała się w bieliźnie 6 tygodni po porodzie, pokazując ciało bez filtrów, co w świecie instagramowych ideałów wciąż jest odważnym zachowaniem. Ten ruch Woźniakowskiej można odczytać jako świadomą promocję normalności i oswajanie realnego obrazu kobiecego ciała po ciąży. W czasach, gdy w sieci dominuje nadal presja szybkiego powrotu do formy, wideo Lil Masti to powiew świeżości.

REKLAMA

Lil Masti pokazała się w bieliźnie 6 tygodni po porodzie. "To jest prawdziwe życie"

Aniela Woźniakowska, znana jako Lil Masti, 6 tygodni po porodzie opublikowała na Instagramie nagranie, na którym pokazała swoje ciało — bez filtrów, bez reżyserii, z 15 kilogramami nadprogramowymi i zaokrąglonym brzuchem. To jeden z nielicznych takich momentów w polskich mediach społecznościowych, kiedy influencerka o dużych zasięgach nie udaje, że rzeczywistość wygląda inaczej.

Sharenting i poród — kiedy treści są naprawdę wartościowe

Ciążami i porodem influencerek żyje pół internetu. Wiele osób sięgnęło zarówno po film z porodu Andziaks, jak i po dokument porodowy Lil Masti, chcąc wyrobić sobie zdanie. Sam temat jest niejednoznaczny — a Wersow, Andziaks i Lil Masti z kolejnymi dziećmi coraz mocniej zaznaczają swoją obecność jako twórczynie budujące zasięgi na macierzyństwie.

W przypadku Lil Masti stosunek do sharentingu pozostaje krytyczny — ale trzeba przyznać, że film z porodu był inny. Nagranie było realistyczne, bez lukrowania i pokazywało fizjologiczne elementy doświadczenia, których próżno szukać w sztucznych, wyreżyserowanych produkcjach. Takie treści mogą być rzeczywiście pomocne dla przyszłych matek.

6 tygodni po porodzie — bez udawania

Kiedy Aniela zakończyła połóg, podjęła kolejny szczery krok — opublikowała nagranie, na którym pokazała się wyłącznie w bieliźnie. Bez ogródek powiedziała, że w stosunku do wagi sprzed ciąży ma 15 kg na plusie. Z sarkazmem zaznaczyła, że po 6 tygodniach ma "taką" formę — i pokazała zaokrąglony brzuch, fałdki, sylwetkę daleką od tej, którą miała jako freak fighterka w Fame MMA.

To, co robi Lil Masti, wpisuje się w nurt, który w polskich mediach społecznościowych powoli toruje sobie drogę. Nieinstagramowe ciało po porodzie to temat, który pojawia się u blogerek i influencerek raz na jakiś czas — i za każdym razem wywołuje falę komentarzy wdzięczności od kobiet, które po raz pierwszy widzą, że ich własne doświadczenie nie jest wyjątkiem.

Połóg trwa dłużej niż 6 tygodni — i nikt tego nie mówi głośno

Lil Masti przyznała, że rozumie, ile jej ciało przeszło. Mówi o powrocie do aktywności z umiarem, bez katorżniczych treningów. Wiedząc, że karmi piersią, zdaje sobie sprawę z ograniczeń — waga i wygląd nie muszą się szybko zmienić i nie powinna wywierać na siebie presji.

To ważny przekaz, bo prawdy o połogu, których nie mówią na szkole rodzenia, bywają zaskoczeniem dla wielu świeżo upieczonych mam: ciało zmienia się długo po zakończeniu sześciu tygodni od porodu, a presja szybkiego "powrotu do formy" jest jedną z najbardziej szkodliwych narracji macierzyństwa.

Normalizowanie — nie idealizowanie

Nagranie Anieli jest aktem normalizowania zmian ciała po ciąży i porodzie. Jedna z mam napisała pod postem: "Ja już po 2 porodach więc temat znam, ale fajnie że pokazujesz tym młodym dziewczynom że rzeczywistość się różni od ciał instagramowych. Nie każda wygląda jak modelka od razu po porodzie". Podobny krok kilka lat temu zrobiła Maffashion, pokazując skórę na brzuchu po ciąży — i jej przekaz był identyczny: moje ciało jest normalne, bo to ciało kobiety, która rodziła.

Kiedy influencerki z dużymi zasięgami robią takie rzeczy bez wstydu, zmieniają standard. Młode kobiety przestają porównywać się do nierealistycznych zdjęć z Instagrama. Warto ten kierunek doceniać i rozumieć, jak zaakceptować swoje ciało po porodzie — bez presji i bez sprintowania do formy z przeszłości.

Lil Masti już na początku nagrania mówi coś, co jest najlepszym jego podsumowaniem: "Zobaczcie co tu się dzieje. To jest prawdziwe życie". I w tym zdaniu kryje się więcej wartości niż w setkach wyreżyserowanych postów o "powrocie do formy po porodzie".