
Meghan Markle nie ma wątpliwości, że media społecznościowe mogą wyrządzać realną krzywdę, szczególnie dzieciom. Podczas wizyty w Australii opowiedziała o własnych doświadczeniach z hejtem i poparła ograniczenia dla najmłodszych.
Meghan Markle: "Byłam najbardziej hejtowaną osobą na świecie". Ostra krytyka social mediów i zdrowia psychicznego dzieci
Temat dzieci w social mediach poruszany jest ostatnio na różnych forach i przez różnych ludzi. Tym razem głos w tej sprawie zabrała Meghan Markle, która przy okazji opowiedziała także o własnym doświadczeniu. Podczas spotkania ze studentami w Melbourne, w którym uczestniczył także książę Harry, Meghan przyznała wprost, że przez lata była jedną z najbardziej hejtowanych osób na świecie. To właśnie to doświadczenie sprawiło, że dziś tak wyraźnie mówi o zagrożeniach związanych z internetem.
Czym jest hejt i dlaczego jest tak niebezpieczny?
Hejt to nie tylko pojedynczy złośliwy komentarz. To często długotrwałe, powtarzające się ataki słowne, które mogą prowadzić do poważnych konsekwencji psychicznych.
U dzieci i nastolatków skutki bywają szczególnie dotkliwe. Obniżone poczucie własnej wartości, lęk, wycofanie, a w skrajnych przypadkach nawet depresja. I choć dorośli też padają ofiarą hejtu, to właśnie młodzi użytkownicy internetu mają najmniej narzędzi, by sobie z nim poradzić.
Psychologowie zwracają uwagę, że to problem o znacznie większej skali, niż rodzicom się wydaje. Pisaliśmy o tym szerzej w tekście hejt szkodzi jak toksyna — ale jedna umiejętność dzieci potrafi go zatrzymać. Ekspert z Uniwersytetu SWPS podkreśla w nim, że życzliwość online nie jest naiwnością, tylko realną ochroną zdrowia psychicznego najmłodszych.
"Byłam najbardziej hejtowaną osobą na świecie"
Podczas spotkania ze studentami Meghan nie unikała mocnych słów. Opowiadała o tym, że przez około dekadę była jedną z najbardziej atakowanych osób w internecie. To doświadczenie — jak sama przyznaje — zmieniło jej sposób patrzenia na media społecznościowe. Zwróciła też uwagę na to, że platformy internetowe wciąż nie robią wystarczająco dużo, by chronić użytkowników przed nadużyciami, bo po prostu na tym zarabiają.
Warto pamiętać, że doświadczenia Meghan to historia dorosłej, medialnie doświadczonej kobiety z własnym sztabem wsparcia. Dziecko tego wsparcia nie ma. Psycholog Maciej Kawecki przypomina, że hejtu nie widać na pierwszy rzut oka — nie zostawia siniaków ani ran na ciele, ale długotrwałe nękanie zawsze zostawia ślady w psychice naTemat.pl. Szerzej pisał o tym portal naTemat w analizie jak zachowuje się dziecko, które jest hejtowane. Tekst zwraca uwagę, że w sieci cała sprawa zyskuje dodatkowy wymiar — nieprzemijalności. Screeny są rozsyłane dalej, a dzieci nie mają wypracowanych mechanizmów obronnych, które pozwoliłyby im się z tym zmierzyć. naTemat.pl
Australia już wprowadza ograniczenia
Nie bez powodu temat pojawił się właśnie w Australii. To jeden z krajów, który zdecydował się na konkretne kroki. Wprowadzono tam ograniczenia dotyczące korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 16. roku życia. To rozwiązanie, które ma chronić najmłodszych przed treściami i sytuacjami, z którymi nie są jeszcze gotowi się mierzyć.
Eksperci są jednak podzieleni co do skuteczności takiego rozwiązania. Szeroko pisaliśmy o tym w materiale Australia blokuje media społecznościowe dzieciom, problemem teraz są dorośli. Bez edukacji rodziców i opiekunów sam zakaz może nie przynieść oczekiwanych rezultatów — zwłaszcza że młodzież już szuka sposobów na jego obejście.
Meghan Markle i książę Harry publicznie poparli te zmiany, podkreślając, że wpływ internetu na zdrowie psychiczne młodych ludzi jest dziś jednym z największych wyzwań.
Co mogą zrobić rodzice?
Prawda jest taka, że większość polskich dzieci nadal ma nieograniczony dostęp do social mediów. I to do nas, rodziców, należy wypracowanie sposobu na to, by ich w tym świecie nie zostawić samych. Z pomocą idą poradniki i rozmowy z ekspertami. Wskazówki, jak nauczyć dziecko radzić sobie z hejtem i przemocą w szkole, zebraliśmy w osobnym tekście — kluczowe okazuje się jedno podejście, które realnie zmienia sposób, w jaki dziecko reaguje na trudne sytuacje.
Drugi wątek, o którym mówi Meghan, to sam mechanizm platform, które uzależniają tak samo skutecznie, jak niegdyś używki. O tym, jak łatwo dzisiejsze nastolatki wpadają w tę pułapkę, pisaliśmy w artykule o nowym uzależnieniu nastolatków, które eksperci alarmują, a rodzice bagatelizują. Dzisiejszy bunt nastolatka nie polega już na piciu piwa w parku. Polega na przesiadywaniu w pokoju ze smartfonem — z pozoru grzecznie, w rzeczywistości w objęciach algorytmu, który na zdrowie psychiczne wpływa długofalowo.
Wypowiedź Meghan Markle jest o tyle ważna, że pokazuje coś, czego dzieci jeszcze nie rozumieją: nawet najsilniejsza osoba dorosła, z zapleczem, pieniędzmi i ekipą PR, nie zawsze daje sobie radę z internetowym hejtem. A co dopiero trzynastolatka, która dopiero zakłada konto na TikToku.
Zobacz także
