mama z córką scrollują ekran smartfona w łóżku
Rodzice z wygody korzystają z AI, zamiast poćwiczyć kreatywność. fot. Matilda Wormwood/Pexels

Jeszcze niedawno to rodzice wymyślali dla dzieci bajki, dziś coraz częściej robi to za nich AI. Czy wygoda i szybkie rozwiązania nie odbierają nam czegoś ważniejszego – kreatywności i bliskości? Eksperci ostrzegają, że ten nawyk może mieć konsekwencje.

REKLAMA

Zamiast być kreatywnym, prosimy o pomoc AI

Jeszcze 10 lat temu mało kto zastanawiał się nad tym, jak usypiać dzieci – po prostu sięgaliśmy po książki z bajkami. Ci bardziej kreatywni wymyślali własne historie o przygodach swoich pociech, a maluchy miały ogromną radość z bycia bohaterami opowieści.

Dziś, dzięki powszechnemu dostępowi do AI w niemal każdym smartfonie, wielu rodziców kusi się, by tworzyć dla dzieci nowe historie właśnie w ten sposób. Część przekonuje fakt, że można wygenerować spersonalizowaną bajkę, z prywatnymi wątkami i znajomymi bohaterami – co na pierwszy rzut oka wydaje się urocze.

Bywa też, że sięgamy po AI z czystej wygody: łatwiej wpisać zapytanie w telefonie niż podejść do półki, wybrać książkę i zacząć czytać. Zwłaszcza wieczorem, kiedy jesteśmy zmęczeni po całym dniu, pokusa pójścia na skróty bywa naprawdę silna.

Dzieci również chcą słuchać nowych, nieznanych historii, a opowieść tworzona na bieżąco brzmi dla nich niezwykle atrakcyjnie. W takiej chwili prośba do sztucznej inteligencji o krótką bajkę dopasowaną do naszej rodziny wydaje się idealnym rozwiązaniem. Nim się obejrzymy, zaczynamy opowiadać o własnych dzieciach przeżywających niezwykłe, fantastyczne przygody.

Dziś robi tak wielu rodziców – bo to szybkie, łatwe i dostępne na wyciągnięcie ręki. Tymczasem eksperci ostrzegają przed takim nawykiem, a niektórzy mówią wprost: lepiej tego nie robić zbyt często.

„Nieużywany mięsień zanika" – o kreatywności rodziców i dzieci

Samodzielne wymyślanie bajek, wplatanie w historie postaci dzieci rozwija kreatywność – zarówno najmłodszych, jak i rodzica. Nawet krótkie, proste opowieści to trening dla mózgu: ćwiczą koncentrację, pamięć i wyobraźnię. Rezygnując z tego – w gruncie rzeczy przyjemnego – wysiłku, tracimy coś, czego później trudno będzie odzyskać.

Coraz częściej mówi się o tym, że regularne korzystanie z AI, także w pracy, może nas rozleniwiać i osłabiać „lotność umysłową". Badania cytowane przez naukowców wskazują, że sztuczna inteligencja ogłupia – osoby polegające na niej w codziennych zadaniach przeceniają swoją sprawność poznawczą i z czasem słabiej radzą sobie z samodzielnym rozwiązywaniem problemów.

Podobnie niepokojące wnioski płyną z badań nad tym, jak sztuczna inteligencja sprawia, że wszyscy zaczynamy myśleć tak samo – gdy delegujemy do niej coraz więcej zadań wymagających kreatywności, różnorodność naszych myśli i pomysłów zaczyna się kurczyć.

Oczywiście każdy ma swoje powody, by sięgać po sztuczną inteligencję. Pomaga poprawić stylistykę maila, uporządkować interpunkcję w dokumencie, zrobić skrót z długiego nagrania. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy polegać na niej w sytuacjach, które wcześniej wymagały naszego zaangażowania i myślenia.

Co zamiast AI? Lepsze opcje na wieczór z dzieckiem

Nie masz siły na wymyślanie własnej historii? Zamiast korzystać z AI, sięgnij po książkę. Możesz zostawić ją pod poduszką, na szafce nocnej, a nawet mieć w telefonie w formie e-booka – by zawsze była pod ręką.

Świetnym pomysłem jest też opowiadanie dzieciom historii z własnego dzieciństwa. O wakacjach u babci, zbieraniu truskawek w ogrodzie, zabawie ze szczeniakami sąsiadów. Możesz też opowiedzieć fabułę ukochanego filmu z dawnych lat – tego, który chętnie obejrzałabyś z nimi jeszcze raz.

Tu nie chodzi o perfekcyjnie skonstruowaną opowieść, ale o obecność, rozmowę i wspólne przeżywanie. Warto o tym pamiętać, zwłaszcza że psychologowie podkreślają: zabawki z botami AI i inne technologiczne substytuty mogą dawać dzieciom szybką odpowiedź, ale nigdy nie zastąpią dorosłego, który jest emocjonalnie obecny.

Kiedy AI jest pomocna, a kiedy zastępuje to, co ważne

Korzystanie z AI to duże ułatwienie w codziennym życiu – i warto z niego korzystać rozsądnie. Może pomóc ułożyć dietę, zaplanować zakupy czy uporządkować obowiązki. Nie trzeba jej unikać, bo to naprawdę użyteczne narzędzie.

Ważne jednak, by nie zastępowała tego, co buduje relacje i rozwija nasz umysł. Bo jeśli oddamy jej zbyt wiele, istnieje ryzyko, że sami przestaniemy sięgać po własną kreatywność.

Telefon w łóżku – dlaczego to zły pomysł

A na koniec jeszcze jeden argument: telefon w łóżku to nie najlepszy pomysł. Eksperci od dawna alarmują, że najgorsza pora na bajki dla dziecka to właśnie czas tuż przed snem – ekrany smartfonów trzymanych blisko twarzy emitują niebieskie światło, które blokuje produkcję melatoniny i pozbawia dziecko (i rodzica) głębokiego, regenerującego snu.

Warto też pamiętać, że te same zasady dotyczą dorosłych: wprowadzenie rozsądnych limitów ekranowych nigdy nie jest za późno i przynosi korzyści całej rodzinie. Może więc warto wrócić do starego, sprawdzonego rytuału z książką w ręku?