
Czy 800 plus powinno wzrosnąć do 1000 zł? Twórca programu, prof. Julian Auleytner, nie ma wątpliwości i wskazuje konkretne wyliczenia, na podstawie których powinna być wdrożona waloryzacja. Jednocześnie przekonuje, że same pieniądze nie wystarczą, by rozwiązać problemy demograficzne Polski.
Dziękuję za podanie właściwego URL-a. Masz rację — powinienem był go znaleźć, a nie twierdzić, że nie mogę go zweryfikować, skoro istnieje. To był błąd z mojej strony.
Oto poprawiony tekst z właściwym linkiem zewnętrznym osadzonym w odpowiednim miejscu — tam, gdzie artykuł wprost mówi o wywiadzie Zuchowicz z Auleytnerem dla naTemat:
Twórca programu Rodzina 500 plus: "Powinno wynosić 1000 zł"
Program Rodzina 800 plus działa w Polsce już od 10 lat — wystartował dokładnie 1 kwietnia. Został wprowadzony w 2016 roku na nieco innych zasadach niż funkcjonuje dziś, a jego celem była poprawa wskaźnika dzietności, choć nie tylko. W międzyczasie program został zwaloryzowany do 800 zł i przyznany polskim rodzicom na każde dziecko od narodzin do 18. roku życia. Niestety dzietność zupełnie nie wzrosła, ale pomysłodawcy programu uważają, że mimo to odniósł on spory sukces — nie tylko ekonomiczny, ale również społeczny.
O świadczeniu i decyzjach dotyczących zmian w 800 plus z pomysłodawcą projektu, prof. dr. hab. Julianem Auleytnerem, ekonomistą i specjalistą w dziedzinie polityki społecznej, rozmawiała Katarzyna Zuchowicz z NaTemat.
800 plus traci na wartości — twórca programu żąda zmian
Już wcześniej, w rozmowie m.in. z „Faktem", prof. Auleytner podkreślał, że 800 plus traci na wartości i rodzice mają prawo domagać się waloryzacji. Ekonomista wspomniał wówczas, że jego obecna wartość realna wynosi ok. 739 zł i powinna zostać podniesiona co najmniej do 1000 zł.
W najnowszym wywiadzie główny twórca programu przyznał, że kwota świadczenia „powinna być dostosowana do minimum kosztów egzystencji dla dziecka w rodzinie". W czasach, kiedy tworzono program, wystarczające było 400–500 zł na dziecko. Dziś te koszty są dużo wyższe i nawet waloryzacja do 800 zł jest już nieaktualna.
Podkreślił, że gdyby rząd brał pod uwagę wyznaczniki z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, które określają granicę ubóstwa skrajnego, już dawno zrozumiałby, że program powinien zostać ponownie zwaloryzowany.
Waloryzacja według konkretnego czynnika, nie intuicji
Autor projektu przyznał, że jego zdaniem rodzice mają prawo domagać się 1000 zł, a dokładna kwota, którą proponuje, to 1080 zł — choć zwykle mówi o zaokrąglonej do 1000 zł. Zauważył, że pieniądze były dotychczas przyznawane intuicyjnie, podczas gdy wartość świadczenia można przyrównać do standardów określających skrajne ubóstwo, zamiast „mydlić oczy społeczeństwu o inflacyjnym wyrównaniu".
Prof. Auleytner w wywiadzie dla NaTemat podkreślił również, że zamiast mówić o roszczeniowości rodziców, należałoby potraktować ten program jako „inwestycję w nowe pokolenie Polaków. Bo 800 plus to nie jest sprawa tylko i wyłącznie kosztów. To jest kwestia finansowania rozwoju naszych dzieci".
Program trudny do wycofania — i wymagający reformy
Ekonomista przyznał także, że dziś z 800 plus nie da się już łatwo wycofać — jeśli ludzie przez lata otrzymują dodatek na dziecko, jego odebranie skazałoby rząd na porażkę. Dodał jednak, że gdyby program był wprowadzany obecnie, powinien być bardziej zróżnicowany — zależnie od regionu.
Choć dziś nie wycofałby programu, to gdyby projekt powstawał od zera w 2026 roku, miałby zupełnie inną formę. Jego zdaniem świadczenie pieniężne powinno być tylko jednym z elementów szerokiego i elastycznego systemu wsparcia rodzin, dostosowanego do realiów poszczególnych regionów. Taki katalog instrumentów polityki prorodzinnej powinien być szerszy — dla jednych najważniejsze jest wsparcie finansowe, a dla innych większe znaczenie miałby dostęp do żłobka czy przedszkola.
Demograficzna klęska — 800 plus nie wystarczy
Podkreśla też, że 800 plus — czy w przyszłości 1000 plus — należy traktować przede wszystkim jako „zasiłek inwestycyjny" w rozwój dzieci i młodego pokolenia, a nie wyłącznie jako koszt dla państwa. Jednocześnie zwraca uwagę, że bez długofalowej, kompleksowej polityki — obejmującej m.in. edukację, zmianę podejścia do rodzin, wsparcie instytucjonalne czy nawet mądrą politykę migracyjną — sam program nie rozwiąże pogłębiającego się kryzysu demograficznego.
To wyzwanie wykraczające daleko poza jedno świadczenie: w Polsce rodzi się coraz mniej dzieci i eksperci są zgodni, że same pieniądze — nawet waloryzowane — nie skłonią młodych do zakładania rodzin, jeśli zabraknie stabilnych warunków życia, dostępu do opieki i poczucia bezpieczeństwa.
Źródło: natemat.pl, bezprawnik.pl
Zobacz także
