
Rodzice 800 plus coraz częściej wydają świadczenie nie tylko na dzieci, ale także na własne potrzeby. Z analiz wynika, że bezpośrednio na najmłodszych trafia jedynie część środków, co wywołało dyskusję o zmianach w programie Rodzina 800 plus. Coraz głośniej mówi się o wprowadzeniu bonów zamiast gotówki i uważam, ze to dobre rozwiązanie. Jest jednak pewne "ale".
Rodzice 800 plus wydają na swoje potrzeby
Jakiś czas temu pisaliśmy o trwającej dyskusji dotyczącej zmian w programie Rodzina 800 plus.
W przestrzeni publicznej pojawiają się różne propozycje: ograniczenie świadczenia wyłącznie do rodzin z co najmniej dwójką dzieci, wprowadzenie zerowego podatku dla rodziców zamiast comiesięcznych wypłat czy modyfikacja samej formy wsparcia.
Coraz częściej mówi się o zastąpieniu przelewów tzw. bonami rodzinnymi.
Jak podaje portal infor.pl, według analiz jedynie 30-35 proc. środków z programu jest bezpośrednio przeznaczanych na potrzeby dzieci.
Oczywiście trudno jednoznacznie oddzielić wydatki na dziecko od kosztów utrzymania całej rodziny – w końcu czynsz, rachunki czy zakupy spożywcze służą wszystkim domownikom. Badania wskazują jednak, że znaczna część pieniędzy z 800 plus przeznaczana jest na wakacje bez dzieci, spłatę kredytów, sprzęt elektroniczny, kosmetyki, a nawet używki.
W związku z tym pojawił się pomysł, by zamiast gotówki przekazywanej co miesiąc na konto przez ZUS wprowadzić bony możliwe do wykorzystania wyłącznie na potrzeby dzieci – ubrania, żywność, wyprawkę szkolną czy zajęcia dodatkowe.
To rozwiązanie przypomina mechanizm znany z bonu turystycznego po pandemii czy innych form wsparcia, jak bony szkoleniowe lub energetyczne.
Społeczeństwo jest w tej kwestii podzielone. Zwolennicy przekonują, że skoro świadczenie ma służyć dzieciom, naturalne jest ograniczenie możliwości wydatkowania środków wyłącznie na ich potrzeby. Dla części rodzin taka zmiana nie oznaczałaby dużej różnicy, bo i tak przeznaczają te pieniądze na dzieci.
Przeciwnicy podnoszą jednak argument o ograniczaniu swobody finansowej i ingerencji państwa w domowy budżet. Obawiają się też problemów technicznych, biurokracji oraz utraty elastyczności w planowaniu wydatków.
Bony mogłyby być lepszym rozwiązaniem
Jako rodzic, który od kilku lat korzysta ze świadczenia, widzę w bonach pewne zalety. Nie da się ukryć, że dla części rodzin 800 plus stało się stałym elementem domowego budżetu – wsparciem, które pozwala "dociągnąć do pierwszego". To nie są środki wystarczające na utrzymanie kilkorga dzieci, ale w niektórych przypadkach wpływają na decyzje zawodowe czy styl życia.
Znam też osoby, które traktują te pieniądze jako dodatkowy, niezwiązany bezpośrednio z dziećmi zastrzyk gotówki – wydając je na własne potrzeby, bez wyraźnego oddzielenia od reszty budżetu.
Uważam, że bony nie musiałyby być złym rozwiązaniem. Jeśli dziś z domowej puli – w której znajduje się również 800 plus – finansujemy zajęcia dodatkowe, ubrania czy szkolne potrzeby, równie dobrze moglibyśmy opłacać je w formie bonu. Z perspektywy rodzica widzę jednak jeden istotny problem: co z rodzinami, które nie wykorzystują całej kwoty co miesiąc?
Warto byłoby rozważyć dłuższy termin ważności bonów albo możliwość kumulowania środków. Potrzebne byłoby także rozwiązanie dla tych, którzy odkładają świadczenie na przyszłość dziecka lub inwestują je z myślą o jego starcie w dorosłość.
Konkretne kwoty na konkretne potrzeby
Gdybym miała wyobrazić sobie taki system w praktyce, widziałabym go bardziej elastycznie, ale jednak z zachowaniem granic. Na przykład część świadczenia mogłaby być podzielona na konkretne potrzeby: 300 zł miesięcznie na zajęcia dodatkowe – sportowe, językowe, artystyczne – pewnie najlepszą opcją byłoby opłacanie ich bezpośrednio w klubach i szkołach.
Kolejne 200 zł mogłoby być przeznaczone na ubrania i obuwie dziecięce, do wydania w sklepach z produktami dla najmłodszych. Pozostałe 200-300 zł warto byłoby przypisać do żywności – do wykorzystania na owoce, warzywa, nabiał, zdrowe batony, czy orzechy do śniadaniówki. Jakaś pula pieniędzy mogłaby zostać przeznaczona na szkolne obiady czy przekąski dla dziecka.
Taki model nie odbierałby całkowicie elastyczności, ale jednocześnie jasno wskazywałby kierunek: pieniądze z 800 plus mają być wydawane na dzieci. Na ich rozwój, zdrowie i codzienne potrzeby. Można też pomyśleć o możliwości kumulowania części środków – np. na większy wydatek jak rower, komputer do nauki czy wakacyjny obóz. Warto byłoby się zastanowić nad jakąś możliwością zbierania bonów z kilku miesięcy i wydawania ich na jeden większy cel.
Obecnie pomysł bonów to wciąż tylko propozycja, ale dyskusja pokazuje, że temat 800 plus nie jest zamknięty.
Pytanie brzmi nie tylko, jak bardzo państwo powinno wspierać rodziny, lecz także, w jaki sposób robić to najrozsądniej – tak, by pomoc rzeczywiście trafiała do dzieci, a jednocześnie nie odbierała rodzicom poczucia sprawczości i odpowiedzialności za własny budżet. Jedno jest pewne: każda zmiana w tym programie wywoła emocje, bo dotyczy codzienności milionów rodzin.
Jesteś za zastapieniem 800 plus bonami?
26 odpowiedzi
Źródło: infor.pl
